Autor Wątek: Wydział 7  (Przeczytany 9524 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline LordDisneyland

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 496
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wydział 7
« Odpowiedź #75 dnia: Styczeń 09, 2019, 02:50:30 pm »
Po lekturze dwójki - gratuluję, świetna seria się tworzy. Kurczę, 17 lat mojego życia to czas szarzyzny, smutku i brudu peerelu, a przy lekturze łapałem się na jakiejś nostalgii tu i ówdzie :) Cuś jest ze mną nie tak :)
Ciekaw jestem, czy sympatyczna wodna rasa jeszcze powróci w dalszych odsłonach cyklu.
Natomiast jestem pewien, że musi i to w każdej części pojawiać się pani doktor... z miejsca "kupiłem" postać i żądam, i to stanowczo, pamiętania o niej przy tworzeniu kolejnych odcinków 8)

Offline turucorp

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 3 738
    • http://turucorp.blogspot.com/
Odp: Wydział 7
« Odpowiedź #76 dnia: Styczeń 09, 2019, 05:11:32 pm »
Dzięki, tak bezspojlerowo, dr Fiszer będzie się pojawiać, podobnie jak druga postać kobieca przewijająca się na na łamach "Larinae"  :cool:  Szczegóły wkrótce ;)

Offline keram

  • Młodszy Mistrz
  • ***
  • Wiadomości: 301
Odp: Wydział 7
« Odpowiedź #77 dnia: Styczeń 11, 2019, 04:14:02 pm »
Ja czytałem tylko jedynkę i byłem trochę rozczarowany fabułą - chodzi mi o to, że najpierw wytworzono atmosferę strasznego zagrożenia ze strony złowrogiej siły, a potem, trzask prask, prostym trikiem bez specjalnego wysiłku potężna zła moc zostaje pokonana.
Sądzę, że bohaterowie powinni bardziej się natrudzić by zniszczyć przeciwnika.

Ale zamierzam kupować kolejne zeszyty.


Offline turucorp

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 3 738
    • http://turucorp.blogspot.com/
Odp: Wydział 7
« Odpowiedź #78 dnia: Styczeń 11, 2019, 06:36:33 pm »
chodzi mi o to, że najpierw wytworzono atmosferę strasznego zagrożenia ze strony złowrogiej siły, a potem, trzask prask, prostym trikiem bez specjalnego wysiłku potężna zła moc zostaje pokonana.
Sądzę, że bohaterowie powinni bardziej się natrudzić by zniszczyć przeciwnika.

hm... jest rok 1962, internetu nie ma jeszcze nawet w planach, wiedza o skandynawskich runach jest, nawet wśród specjalistów (nielicznych), co najwyżej szczątkowa, że o zastosowaniu praktycznym nie wspomnę. A linia ideologiczna partii wyklucza wszelkie "zabobony". Zupełnie poważnie sugeruję lekturę W7 z poprawką na czasy, w których rozgrywa się akcja. Mam nadzieję, że kolejne "przygody" będą wystarczająco kłopotliwe dla bohaterów, żeby wzbudzić Twoje uznanie ;)
Niemniej dzięki za uwagi, staramy się, żeby w kolejnych zeszytach zaskoczyć czytelników, nawet takich, którzy już wiele w komiksie widzieli 8-)