Autor Wątek: Tom King  (Przeczytany 1686 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline winckler

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 460
  • Płeć: Mężczyzna
Tom King
« dnia: Kwiecień 20, 2018, 12:34:09 pm »

Nie no, brednie Toma Kinga to porażka po całości. Ja chyba jestem old-school i takie też historie mi podchodzą (...). Cóż, każdy ma swoje klimaty.
W przypadku The Sheriff of Babylon to Tom King po obecnie wydawanym u nas Batmanie nie ma renomy. A niektórzy zwracają na to uwagę.
Bardzo ciekawa teoria. Tom King to takze autor takiego cudenka jak Vision.
A także obecnie Mister Miracle. Czytałem wcześniej jego Grayson z New52 i było o niebo lepszy od tego co prezentuje w Batmanie, choć podobno teraz jest lepiej, ale ci nie potwierdzę bo nie jestem na bieżąco z oryginałami. Niestety Egmont zaczął od najsłabszej jego pozycji. Mam wrażenie że brakuje tu na forum szerszego poglądu na to kto kupuje komiksy. Nie tylko my kupujemy, gdzie jesteśmy dobrze obeznani z tym medium, ale też całkowicie "niedzielni" czytacze, a oni patrzą po autorach często, a Tom King nie ma dobrej opinii po tytułach które się u nas ukazały, czyli tylko po Batmanie. (...)



Kilka razy na przestrzeni ostatnich miesięcy zagryzałem zęby i siedziałem cicho. Ale pomału zaczyna irytować to bezkarne (już tworzące "renomę") powtarzanie, że Batman Toma Kinga jest złym komiksem i dopiero "potem jest lepiej (podobno)". Co gorsza, wzięci youtuberzy, tacy jak Spoiler Included, dołaczają do chórku wyszydzaczy, nie przedstawiając własciwie żadnych argumentów przeciw temu, co rzekomo tak złe. Krytyka komiksowa (w tym momencie) faktycznie leży i kwiczy.

"Jestem samobojcą" to najlepszy tom, jaki wyszedł póki co w Polsce w ramach "DC Rebirth". Wpisany w mainstream ironiczny majstersztyk, na ktory DC jakimś cudem pozwoliło. Pewnie dlatego, że pozwala się ta historia czytać bardzo na serio (choć w tym rejestrze faktycznie wystawia sie na ataki niedowidzących), pozwala sie jednak też na szczęście czytać zupełnie odwrotnie. A najlepiej sie czyta tym, którzy rozumieją, jak te dwie konwencje można sobie przeciwstawiać w obrębie jednej fabuły. Wtedy metateksty pogłebiają melancholię Kingowego Batmana, zamiast ją rozbijać. I wtedy King faktycznie króluje. I zjada na śniadanie calą świtę "Odrodzenia". (A co, Wy hiperbolizujecie niesprawiedliwie i bez podania argumentów, to ja, po szeregu wskazań konkretnych, sobie pozwolę w moja strone linę pociągnąć!)
Pod tym względem, mkolku, Grayson był jednak w moim odczuciu tytułem słabszym, bardziej prostolinijnym. Ale też tam King pracował z Seeleyem. Za to zeszyty, w ktorych odpowiadał nie tylko za historię, ale i za scenariusz, są najlepszymi z serii o Dicku, rzeczywiście zapowiadającym kapitalne zeszyty Batmana.

Własciwym przygotowaniem do serii o Gacku jest spełniony, Marvelowski "Vision".
Równoległy do "Batmana" "Mister Miracle" z kolei też wywołuje ciarki radości.
Chętnie dowiedziałbym się jednak, jakie przytoczysz, mkolku, argumenty na to, ze "Batman" jest jego najgorszym tytułem.

Nie wiem bowiem, kto jest "niedzielnym czytaczem", kto nie, ale chmiel piszący, że ten Batman się sprzedaje, daje nadzieję, że Mistrz będzie tworzył długo. Ja mu życzę setki (a nawet dwóch) numerów Batmana. I want to go all the way!   
„Wszelkie zbieranie jest konserwatywne".

„I absolutnie nie piszę tego złośliwie, tylko tak to obiektywnie wygląda z mojego puntu widzenia".

Offline JanT

  • Asesor
  • ******
  • Wiadomości: 7 648
Odp: Tom King
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 20, 2018, 12:46:32 pm »
I ja się w pełnie z tym zgadzam. Jak kiedyś napisałem że część czytelników chyba musi to tego dojrzeć to mi się lekko oberwało  :smile: Dla niektórych chyba jak coś jest inaczej to od razu źle. Gdzie tam Supermenowi (którego kolejne tomy i tak już zaliczają gorsze opinie) do Batmana. Myślę też że ten cały "run" zyska jeszcze jak już będzie całość.

Offline Dariusz_Notariusz

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 203
Odp: Tom King
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 20, 2018, 12:55:19 pm »
Batman od Kinga mi się podoba. Czyta się to bardzo przyjemnie. Jego Vision to natomiast klasa sama w sobie, wyśmienity komiks.

Offline donTomaszek

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 2 178
Odp: Tom King
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 21, 2018, 04:12:55 pm »
Nie bardzo rozumiem dlaczego, wraz z innymi "bezkarnymi wyszydzaczami", cytujesz mnie. Nigdzie tego Batmana nie krytykowalem, bo nie mam zwyczaju pisac o komiksach, ktorych nie czytalem.
Sometimes I'd like to get my hands on God...

Offline Murazor

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 359
Odp: Tom King
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 21, 2018, 04:16:01 pm »
Wydaję mi się, że cytaty nie dotyczą "wyszydzaczy", a ogólnie osób mówiących o Tomu Kingu. Po prostu Wasze wypowiedzi pasują do tego wątku ;)

Offline donTomaszek

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 2 178
Odp: Tom King
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 22, 2018, 02:00:47 am »
Ok. To co piszesz ^ to bardzo sluszna koncepcja.
Komiksy Toma Kinga jakie czytalem to Vision oraz Sheriff of Babylon. Oba bardzo mi sie podobaly. Przyznam takze, ze wiekszosc opinii o nowym Batmanie, jakie slyszalem, byla negatywna. Nie raz i dwa sie na opiniach przejechalem (w obie strony), wiec daleki jestem od wyrokowania bez uprzedniej lektury na wlasnej skorze. Z drugiej strony, tych opinii bylo naprawde duzo i nie tylko na tym forum, wiec nie sadze aby wszystkie do konca byly z dupy.
Sometimes I'd like to get my hands on God...

Offline Itachi

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 899
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Tom King
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 22, 2018, 11:34:10 am »
Zacznę od tego, że sam nie wiem co musiałby wymyślić scenarzysta, aby dłuższy run o Batmanie miał ręce i nogi... Zbyt mocne odejście od kanonu - od razu pojawia się płacz. Szczęśliwy Batman? Biorący ślub? Ten Mroczny Rycerz? Buuuu! Tom King ma jak Scott Snyder miał zarys Batmana od A do Z, no może do T. I idzie w tym kierunku, zeszyt po zeszycie. Za 2-3 voluminy będę mógł ocenić ten run. Przypomnę, że Liga z New 52 też po dwóch/trzech tomach nie zapowiadała się na taki cios jaki otrzymaliśmy w Darksaid War. Batmana da się czytać z przyjemnością, to podstawa.

Offline chmiel

  • Redakcja KZ
  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 231
Odp: Tom King
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 23, 2018, 09:50:19 am »
Do ożenku Bruce'a nic nie mam - też mu życzę jak najlepiej :D.

Ale serio uważacie, że King ogarnia postać Batmana?
Naprawdę?
Kolacja z Jokerem i Riddlerem w Wayne Manor? Negocjacje? Setki ofiar na ulicach, a Batman prowadzi rozmowy (jak jakieś ONZ)?
Ten sam Batman, który jest dziesięć kroków przed wszystkimi?

Poziom absurdu sięga u Kinga zenitu.

Offline winckler

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 460
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Tom King
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 23, 2018, 11:29:49 am »
Nie zgadzam się. Nie ma to nic wspólnego z takim absurdem, a zeszyt, o którym mówisz jest niezwykle ważnym elementem "ogarniania" przez Kinga Batmana. Nie Twojej wersji Batmana, na której z jakichś powodów jesteś zafiksowany, ale swojej, którą, w obrębie reguł gry pisania postaci wiekowej i posiadającej swoją historię, ma prawo modyfikować.
W zeszycie #29 Bruce Wayne u progu swej kariery jako Zamaskowany Rycerz, tuż po roku zerowym, szuka sposobu na ogarniecie niemożliwej do ogarnięcia sytuacji. I robi to w obrębie konwencji narzuconej niejako (a tym samym atrakcyjnej dla) jego niezrównoważonych przeciwników. I dlatego w szaleństwie (absurdzie) jest tu metoda. Bo kolacja (spożywana zgodnie z regułami) ma szansę zaprowadzić (choć na chwilę) porządek, który w inny sposób niemożliwy jest do osiągnięcia. Nawet dla Batmana, który zresztą, warto jeszcze raz przypomnieć, jest tu na początku swej drogi. Rozpoczynający karierę Detektyw działa zaiste po części po omacku, bo trudno znaleźć punkt zaczepienia w tak dramatycznej sytuacji , ale akurat w tym przypadku jakże skutecznie ("in my youth my mother used to say, when all is lost, have dinner"). Bo ani Joker, ani Riddler (jako performerzy zbrodni przede wszystkim) nie potrafią zrezygnować z szansy na taką niecodzienną formę konfrontacji. 
Świetnie wymyślony zeszyt (bo King myśli nie tylko rozpisanymi na sześć czy siedem części historiami, ale właśnie zeszytami!!), inteligentnie napisany, który pokazuje to, czego sceny pacyfikacji burd ulicznych pokazać by nie mogły. Między słowami, groźbami i uniesieniami tego posiłku, kryje się istota humoru Kinga. Istota zagadki i żartu, jeśli wola. I bardzo mi żal, że tego nie widzisz.


Nie bardzo rozumiem dlaczego, wraz z innymi "bezkarnymi wyszydzaczami", cytujesz mnie. Nigdzie tego Batmana nie krytykowalem, bo nie mam zwyczaju pisac o komiksach, ktorych nie czytalem.


donTomaszku, jak pisze Murazor, zacytowałem w ramach kompilowania ostatnich głosów o Kingu na forum. Do Twojego postu nawiązywał mkolek81, tak mi się to zatem złożyło. No hard feelings, mam nadzieję.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2018, 11:40:06 am wysłana przez winckler »
„Wszelkie zbieranie jest konserwatywne".

„I absolutnie nie piszę tego złośliwie, tylko tak to obiektywnie wygląda z mojego puntu widzenia".

Offline chmiel

  • Redakcja KZ
  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 231
Odp: Tom King
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 23, 2018, 12:46:44 pm »
I naprawdę nie widzisz w tych rozwiązaniach fabularnych nic dziwnego? Osławiony Batman, genialny strateg, mając u siebie w domu, na swoim terenie, na wyciągnięcie ręki bandę psychopatów częstuje ich kolacją, po czym wypuszcza by mogli mordować dalej?

Czy jestem zafiksowany na punkcie swojej wersji Batmana? Pewnie tak. Tyle, że mi nie płacą za pisanie jego przygód. Bo gdyby tak było to byłyby to historie, w których jest on World Greatest Detective, w których na pierwszym miejscu byłaby logika, a nie epatowanie jakąś hucpą.

I przyjmując na chwilę dla dobra rozmowy że "Wojna" miałaby miejsce - naprawdę dostrzegasz miejsce na humor Kinga w tej opowieści, kiedy co chwilę zostaje pokazane aktualne żniwo ofiar? Nie kłóci Ci się to? Nie ma w tym hipokryzji scenarzysty? Nie odsłania go jako zwykłego tandeciarza?

Offline SkandalistaLarryFlynt

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 586
Odp: Tom King
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 23, 2018, 03:47:12 pm »
  Przykładasz miarę rzeczywistego świata do świata fikcyjnego w którym wystarczyć założyć okulary i zaczesać włosy aby nikt nie poznał, że jesteś latającym człowiekiem. Jeżeli już szukamy realizmu to przecież tak naprawdę, żaden z tych batmanowych szajbusów nie miałby szansy przeżyć na wolności. Zostaliby uśpieni jak wściekłe psy czy to przez policję, czy przez innych bandytów, czy przez zwykłych obywateli czy przez zamaskowanych mścicieli. W rzeczywistości seryjni mordercy nie uciekają co chwilę z zakładów psychiatrycznych aby dokonywać coraz to nowych masowych morderstw. Akurat Batman jak żaden inny chyba tytuł jest miejscem na dziwaczne pomysły, pastisz i pokręcony humor. Byle nie przedobrzyć oczywiście.

Offline Antari

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 797
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Tom King
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 23, 2018, 04:06:04 pm »
I naprawdę nie widzisz w tych rozwiązaniach fabularnych nic dziwnego? Osławiony Batman, genialny strateg, mając u siebie w domu, na swoim terenie, na wyciągnięcie ręki bandę psychopatów częstuje ich kolacją, po czym wypuszcza by mogli mordować dalej?

Przecież Batman zawsze tak działał. Wsadzał ich do znanego ośrodka, z którego uciekali szybciej niż gacek zdążył wyjść poza próg placówki. Wsadzał ich po to aby uciekali i dalej mordowali.

A co Twoim zdaniem miał zrobić? Wystrzelać ich z CKM'a?

Offline Itachi

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 899
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Tom King
« Odpowiedź #12 dnia: Kwiecień 23, 2018, 05:38:07 pm »

A co Twoim zdaniem miał zrobić? Wystrzelać ich z CKM'a?

To byłoby akurat ciekawe rozwiązanie :smile:

Offline amsterdream

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 327
Odp: Tom King
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 23, 2018, 06:54:37 pm »
Wiadomo, że konwencja superhero rządzi się swoimi prawami, ale jak widzę sceny gdy Batman wpada na wyspę Bane`a, walczy z 1000-em przeciwników uzbrojonych w pistolety maszynowe i pokonuje ich wszystkich gołymi rękami to płakać się chce. Aż tak mocno nie da się zawiesić niewiary. I takich głupkowatych i przegiętych akcji było w tomie drugim jeszcze kilka. Po "Jestem samobójcą" zupełnie mi przeszła ochota na kolejne komiksy Kinga.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2018, 08:58:19 pm wysłana przez amsterdream »

Offline winckler

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 460
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Tom King
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 23, 2018, 09:22:46 pm »
Et tu, Brute?
Myślalem, że w Tobie będę miał też sprzymierzeńca.
Ale sprobuję pobronić Kinga przed Twoimi zarzutami akurat własną Twą bronią - hiperbolą. Tam nie ma tysiąca żołnierzy. W zeszycie dziesiątym Batman zreszta przeważającej tłuszczy ulega. W zeszycie dwunastym natomiast na słynnej "rozkładówce" z tłumem jest ich gora sześćdziesięciu. A biorąc pod uwagę, że Batmanów jest sześciu na tym obrazku, to wypada dziesięciu żołnierzy na głowę. Na tyle zawieszaliśmy już niewiarę nie raz... Może i tym razem warto sprobować?

Chociaż tak naprawdę nie trzeba.

Bo to własnie tu, na panelu niemozliwego starcia z przeważającym przeciwnikiem (w wymiarze jak najbardziej serio, nie w obrębie postmodernistycznej, metatekstowej zgrywy) głos Bruce'a w liście komentuje
Spoiler: pokaż
 samobójcze odruchy bohatera, począwszy od tego pierwszego, gdy miał dziesięc lat.
Czytany na tle tej wizualizacji Batmana przedzierajacego sie przez tłumy żołnierzy list pozwala zrozumieć panel metaforycznie: walka z kryminalistami, o ktorej mówi Bruce, ma być walką bez końca, specyficznie "rozszerzonym samobojstwem", wchodzeniem w sytuacje niemożliwe, takie jak opowiadana w tym tytule wyprawa... samobojstwem rozciągniętym w czasie, samobojstwem przemieniajacym człowieka. (Jeśli chcecie, można zaprosić Dostojewskiego do stolika, wtedy zabawa jeszcze nabierze rumieńców).

Hiperbole wizualne Janina są opowieścią o przygodzie, ktora tak naprawdę rozgrywa się wewnątrz Batmana.  King przenosi akcję w obrębie stworzonej przez Snydera wersji świata Gacka do wewnątrz. Nie trzeba zatem zawieszac niewiary, jeśli powiemy sobie, że to nie rejestracja rzeczywistości, ale subiektywna perspektywa Nietoperza (czy Seliny mometami...). Spróbujcie tak, może wtedy  cos z tego dla Was wyjdzie.

Jeśli, jak chmiel, upieracie się by jedynie w jednej konwencji odbierać Batmana, to poradzić można niewiele. Z niektorymi zarzutami:
I naprawdę nie widzisz w tych rozwiązaniach fabularnych nic dziwnego? Osławiony Batman, genialny strateg, mając u siebie w domu, na swoim terenie, na wyciągnięcie ręki bandę psychopatów częstuje ich kolacją, po czym wypuszcza by mogli mordować dalej?
można dyskutować na poziomie rozwiazan fabularnych: Takie sa reguły rozmów pokojowych. Stratedzy (nawet ci genialni) szanują te zasady.
Spoiler: pokaż
Są też zakładnicy. Czy Batman poświeca zakładników?


W przypadku innych
Czy jestem zafiksowany na punkcie swojej wersji Batmana? Pewnie tak. Tyle, że mi nie płacą za pisanie jego przygód. Bo gdyby tak było to byłyby to historie, w których jest on World Greatest Detective, w których na pierwszym miejscu byłaby logika, a nie epatowanie jakąś hucpą.
trzeba łączyć to, co się dzieje w fabule z regułami kompozycji danego komiksu.

To, co nazywasz "epatowaniem hucpą" (jeśli dobrze to rozumiem), bylo dla mnie od zawsze fundamentem sukcesu Batmana. W obrębie świata przedstwionego jako pogromcy złoczyńców i w estetycznym świecie bohaterów komiksowych. Batman pod maską to Bruce Wayne, człowiek zasad i strategii. Upostaciowieniem tychże jest obiad z zeszytu #29,
Spoiler: pokaż
strategiczne posuniecie pozwalające Batmanowi ustalić, kogo ma poprzeć w toczacej sie wojnie tak, by ją zakończyć. Wielki rytuał porozumienia, jaki zwykle dla Batmana aranżują przeciwnicy. Ta kolacja to pułapka Bruce'a Wayne'a.
Świetny trik. I również na tym polu walki - hołd dla rodziców. To ewidentny koncept artystyczny (wyrastający z rozwiązań historii "Jestem Bane").

I przyjmując na chwilę dla dobra rozmowy że "Wojna" miałaby miejsce - naprawdę dostrzegasz miejsce na humor Kinga w tej opowieści, kiedy co chwilę zostaje pokazane aktualne żniwo ofiar? Nie kłóci Ci się to? Nie ma w tym hipokryzji scenarzysty? Nie odsłania go jako zwykłego tandeciarza?

To jest "Wojna żartów i zagadek". Tak, miejsce humoru (zwłaszcza nieco skrzywionego) jest tu jak najbardziej uprawnione. Humor towarzyszy ludzkości w jej najczarniejszych chwilach. A dla Gotham czarne godziny to chleb konsumowany codziennie. Tylko ludzie z poczuciem humoru, zdaje się, potrafiliby tam przetrwać.
Resztę wyjasnia finał historii, o którym pewnie jeszcze przyjdzie pogadać, gdy na poczatku przyszłego roku wyjdzie on w Polsce.
A formuły "hipokryzja scenarzysty" nie rozumiem.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2018, 09:53:59 pm wysłana przez winckler »
„Wszelkie zbieranie jest konserwatywne".

„I absolutnie nie piszę tego złośliwie, tylko tak to obiektywnie wygląda z mojego puntu widzenia".