Autor Wątek: Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie  (Przeczytany 1452 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Ribald

  • Moderatorzy
  • Starszy Gildii
  • *
  • Wiadomości: 10 197
Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie
« dnia: Listopad 21, 2017, 12:50:54 pm »

Serdeczna prośba do Forumowiczów tu zaglądających!
Gdybyście znaleźli chwilę czasu, to byłbym bardzo zobowiązany za krytyczne zerknięcie na stworzony przeze mnie scenariusz do WFRP (II ed.). Oczywiście gdyby komuś się spodobał i chciałby go w tej czy innej formie poprowadzić, to będzie mi miło :)
LINK
Pierwotnie scenariusz był planowany jako modyfikacja przygody„Przez ostępy Drakwaldu” z podręcznika głównego II edycji, ale w trakcie przerabiania w głowie wyhodowałem ogród i w efekcie z pierwotnej wersji pozostało ledwie kilka nazwisk i motywów;)
To w ogóle moja pierwsza przygoda, zamierzam ją poprowadzić w niedzielę dla czterech graczy, z których dwóch miało wcześniej styczność z WFRP albo innymi systemami, dwóch pozostałych niekoniecznie. Tym bardziej więc będę wdzięczny za podpowiedzi :) Dzięki!
mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 003
Odp: Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 24, 2017, 10:48:48 am »
Ożeszku, nie bierzesz jeńców. Przeczytałem, prosiłeś o uwagi, więc je daje. Nie bierz ich do siebie.

Moje zastrzeżenia/sugestie:

1. Odnosi się do ciężaru narracji. Rozumiem, że przygotowałeś sobie w ten sposób tekst do przeczytania na wstępie. Też kiedyś tak do rpg podchodziłem. Za długo opisujesz. Generalnie gracze po paru zdaniach tracą koncentrację. Gdy sprawa nie dotyczy ich postaci w ogóle przestają zwracać uwagę. Gracz chce tak naprawdę...grać. Opisy go z tego trybu wybijają. Moim zdaniem zamiast opisywać jak to potwór rozszarpał lejtanta i co czuł wtedy bohater, zwyczajnie to rozegraj. Jest bitwa. Chaos. Daj graczowi stoczyć jakąś szybką walkę lub dwie, przy okazji możesz wprowadzić w szybkich opisach jak Ralf i Pritzlok sobie radzą. Nagle wyskakuje potwór boss. Lejtant reaguje tak a nie inaczej, gracz wykonuje rozkazy, robi co może ale ponosi klęskę. Potwór wznosi ramiona nad leżącą na ziemi postacią gracza - żołnierza. Idealny cliffhanger. Przerzucasz się na ucznia czarodzieja. Jego wprowadzenie ale dałbym mu szansę na uratowanie drugiego gracza przez zwrócenie na nich uwagi mistrza. Jeśli nie zrobi tego, niech mistrz wyczuje ale to będzie pierwsza decyzja gracza a nie tylko opis. Kto wie, może będzie się czuł winny śmierci mistrza co wprowadza już ciekawe mięsko do odegrania na postać a także daje kilka ciekawych motywów zadań w przyszłych sesjach. Zamiast opisywać graczowi, że mdleje , może daj mu jakiś pseudo test wykonać opierania się magicznym mocom, niech czuje jak słaby jest w porównaniu do przeciwnika. I dopiero w wyniku tego testu, niech mdleje.

Niech krasnolud zauważy co się dzieje z przełamywaniem liń i albo niech sam podejmie decyzję (lepsza wersja) aby interweniować albo niech przekaże to dowódcy, który takiego wyboru dokona. Kawalerzysta może wykonać kilka pseudo testów jeździectwa pomiędzy wybuchającymi pociskami. Nie udało mu się? Koń stanął dęba ale dobrze, bo towarzysze, którzy pojechali przodem właśnie zostali zmasakrowani w kolejnym wybuchu. Możesz narysować mu jakąś ścieżynę i niech podejmuje szybkie decyzje bez znaczenia. W lewo/prawo. Tu ubita droga ale wybuchają pociski, tu wolniejsze bagno, tor przeszkód etc itd. To wszystko iluzja ale gracz od razu złapie postać. Niech kawalerzysta podejmie decyzję o ratowaniu krasnoluda. O ile to wzmocni początkową relację graczy. Niech powalczą nieco z trollem (w kontrolowany sposób).

Taki fabularyzowany wstęp zaciekawi graczy znacznie bardziej niż kilka przeczytanych stron, choćby były napisane przez samego Sapkowskiego.

2. Testy...wiem, że nieco zaprzeczę punktowi 1szemu ale nie ma sensu testować nie istotnych rzeczy. Nie mniej testy w tym jak ja bym poprowadził wstęp służyłyby jednak wzbudzeniu emocji i poczuciu sprawczości graczy. Natomiast testy inteligencji czy posiadają powszechną wiedzę nt kapłanki Shayli są imho niepotrzebne. Raz, ze spowalniają, dwa , że nic nie zmienia to w fabule czy wiedzą czy nie. Trzy, taka wiedza naprawdę jest podstawowa, wszyscy to wiedzą. Równie dobrze można by im kazać rzucać czy wiedzą, że koń służy do jeździectwa lub karczma jest miejscem gdzie podają napitek i jedzenie.

Podejście do testów zdaje się wynika z bazowego scenariusza. Standardowe scenariusze pełne były takich głupotek.

3. Dialogi z BNami. Tu znów pojawia się tendencja do długawych opisów i też składam to na karb komercyjnych scenariuszy. Tak jak mówię, gracze się nudzą jak nic nie robią. Daj im konwersować. Przygotuj sobie postać i reaguj na nich w sposób naturalny. Niech przyjdzie i powie im:

Witam, dzielni żołnierze. Cieszę się, że rany goją się dobrze.
I standardowo gracze powinni mieć ileś pytań: kim jesteś? gdzie jesteśmy? jak bitwa? etc itd.

Niech dialog wypadnie bardziej naturalnie. W rzeczywistości nie rozmawiamy tak, że ktoś wali monolog na 15 zdań po czym rozmówca w ten sam sposób odpowiada. To znów sprawia, że gracze angażują się bardziej w grę i postacie.

Jak robisz bna i przygotowujesz dialog raczej wiedz kim jest , co zamierza w stosunku do graczy, ile prawdy jest im w stanie powiedzieć i wszystko co musi przekazać.

To samo po tysiąckroć zalecałbym w rozmowie z Gretą.

4. Fajny jest naturalny sequel, moment w obozie gdy gracze mogą pogawędzić i wczuć się bardziej w postaci. Dałbym im tyle czasu ile będą chcieli, nie przyśpieszałbym wypadków. Dopiero jak wyczujesz, że tematy się im kończą a BNi nie wprowadzają już nic ciekawego, niech wątek podąży dalej. :smile:

5. Podobają mi się z kolei testy w obozie. Korzystają z dużej ilości umiejętności i jeśli potem pomagają graczom w fabule (albo przeszkadzają niewykonane) to są to super testy.

Tylko , że nie mają późniejszego odzwierciedlenie w fabule. Np. wiedza o Immmer (tej wiosce opuszczonej) jest nie istotna. Czy gracze wiedzą czy nie, bez znaczenia. A jakby np. dzięki temu wzięli prowiant, nie byli głodni i nie mieli obniżonych testów... to by było coś. Zdobycie koni ułatwiłoby im walkę w wiosce ze zwierzoludźmi. itd. etc. Czuliby swój wpływ na fabułę.

Teraz pomyśl, co by było gdyby gracze oblali te testy? Nic. Test powinien zmienić coś w grze, ułatwić później, rozwiązać konflikt etc.

6. Walka w wiosce jest fajna i klimatyczna. Pomyślałbym o czymś aby gracze byli zbyt daleko od minotaura by zareagować na opis. W przeciwnym wypadku gdy tylko powiesz, że Raf i Pritzlock z nim walczą, gracze będa chcieli dołączyć. Niech opatrują rannych, zajmują się sprawdzaniem palisady czy cokolwiek w tym guście.

7. Najtrudniejszy moment przygody: dla mnie bo potyczce ze zwierzoludziami. Będzie to już któraś godzina gry, gracze mogą czuć się nieco zmęczeni i odnosić wrażenie, że bitwa była sceną końcową. Jeśli miałbyś gdzieś przygotować dobre (i krótkie) opisy, to tu.

8. Ostatni wątek tragedii jest klimatyczny i spoko.

9. Dla mnie osobiście problemem jest tempo. Zaczyna się od ostrej jatki , potem jest gruba walka (która mogłaby być końcową) a potem jakoś tak na niskim biegu leci. Tradycyjnie powinno to wyglądać tak, że napięcie wzrasta do samego końca i potem następuje rozwiązanie.

Pokombinowałbym z tym trochę.


Daj znać jak poszło.

Offline Ribald

  • Moderatorzy
  • Starszy Gildii
  • *
  • Wiadomości: 10 197
Odp: Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 24, 2017, 09:50:00 pm »
Wielkie, wielkie dzięki! Za przeczytanie i bardzo dobre uwagi! Co tylko udowadnia, że drugi punkt widzenia, zwłaszcza osoby doświadczonej jest bezcenny, bo teraz sam się zastanawiam jak nie wpadłem na niektóre rzeczy.


1. Absolutnie tak, jakoś umyśliłem sobie, że jak zrobię samą narrację, to gracze nie będą mieli szansy niczego spieprzyć (a tym samym przeżyją bitwę), a przecież można im dać tę ułudę wpływu na akcję, o której piszesz. Przy okazji może to zresztą posłużyć jako mały tutorial mechaniki walki. Dzięki wielkie za przykłady jak to można zrobić, biorę w ciemno :)


2. Też racja, chyba trochę chodziło mi o wprowadzenie na początek jakichś prostych testów żeby gracze zorientowali się o co w tym chodzi, ale nie trzyma się to szczególnie sensu.


3. Jasne. Nie zamierzałem zresztą tego deklamować;) Bardziej jest to dla mnie baza do tego, co dany BN może powiedzieć, zgodnie z tym co pisałeś. Jak mi przyszło coś ciekawego do głowy, co można by bohaterom niezależnym włożyć w usta, to pisałem i jakoś tak się ostała monologowa konstrukcja.


5. Też racja, powinno to mieć znaczenie. Chyba się nawet nad tym zastanawiałem, ale nie mogłem wymyślić niczego sensownego w kontekście pustej wioski - prowiant jest jakimś pomysłem. Co do konia przewidziałem tylko taką konsekwencję, że po walce w wiosce któryś z BG może go uspokoić i zabrać jako swojego wierzchowca.


9. O tempie też myślałem pisząc, ale zostawiłem tak, jak jest - zobaczę jak wyjdzie. Pomyślałem, że taki podwójny finał (walka ze zwierzoludźmi, a potem odkrywanie intrygi wioskowej - to ostatnie w sumie zależy od woli graczy czy będą się chcieli angażować) też może być interesujący. Choć jestem świadomy, że sprzeciwia się pewnemu kanonowi pisania. Ale też chciałem podrzucić graczom różne aktywności, skoro to będzie ich pierwszy scenariusz, stąd to spowolnienie w karczmie po walce. Będę obserwował reakcje :) Swoją drogą trudno mi powiedzieć ile taka przygoda zajmie, to też będzie dla mnie nauka.


Cieszę się, że jakieś elementy Ci się podobały :)
A to, że nie biorę jeńców, to a propos długości przygody? ;)




mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 003
Odp: Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 24, 2017, 10:51:49 pm »
5. Też racja, powinno to mieć znaczenie. Chyba się nawet nad tym zastanawiałem, ale nie mogłem wymyślić niczego sensownego w kontekście pustej wioski - prowiant jest jakimś pomysłem. Co do konia przewidziałem tylko taką konsekwencję, że po walce w wiosce któryś z BG może go uspokoić i zabrać jako swojego wierzchowca.

Mi na myśl wpadają takie rzeczy: koń to zawsze jakaś pomoc w walce ze zwierzoludźmi. W WFRP walka jeździecka jest słabo rozwiązana mechanicznie ale zawsze to jakiś plus. Mogą to być 2 lub 3 wierzchowce nawet, gracze lubią wyciągać każdą najmniejszą przewagę. Sztandar: na myśl przychodzi mi np. bonus do jakichś testów odwagi czy morale gdy zaczynają ponosić straty i wyskakują kolejne potwory. Jakiś test kradzieży w obozie dla kilku dodatkowych kolczug czy np pistoletów etc.

W ogóle moi gracze w tej chwili lubią militarne klimaty i czesto dowodza jakimś oddziałem, który ma do wykonania jakieś zadanie. W kolejnych scenach mogą coś uzyskać albo częściej stracić czy to przez dylemat moralny czy ryzykowne testy. Pod koniec wszystkei te decyzje mają wpływ na przebieg ostatecznej bitwy. Jeśli wszystko wybiorą nie tak, ostateczna bitwa będzie zbyt trudna i zginą. Ale w większości jednak ileś tam tych punktów zrealizują + wymyślą kilka własnych i idzie im lepiej. Niemniej już tyle razy przegrali bo np. nie chcieli zabrać głodującym wieśniakom prowiantu, że nauczyli się takie momenty wychwytywać znakomicie i potem wyczekują efektów ich działań na sesji w scenie końcowej.

Cytuj
9. O tempie też myślałem pisząc, ale zostawiłem tak, jak jest - zobaczę jak wyjdzie. Pomyślałem, że taki podwójny finał (walka ze zwierzoludźmi, a potem odkrywanie intrygi wioskowej - to ostatnie w sumie zależy od woli graczy czy będą się chcieli angażować) też może być interesujący. Choć jestem świadomy, że sprzeciwia się pewnemu kanonowi pisania. Ale też chciałem podrzucić graczom różne aktywności, skoro to będzie ich pierwszy scenariusz, stąd to spowolnienie w karczmie po walce. Będę obserwował reakcje :) Swoją drogą trudno mi powiedzieć ile taka przygoda zajmie, to też będzie dla mnie nauka.

Spoko, to nie jest jakiś schemat zapisany w kamieniu. Jest to po prostu wyjątkowo wygodne a powody są dwa:
1. sesje kończysz mocnym uderzeniem. gracze wychodzą podnieceni, chcą więcej więc wrócą z przyjemnością na następną. Drugą opcją jest skończenie jakimś cliffhangerem.
2. problem dużej walki w połowie (w niektórych systemach) polega na tym, że może jeden albo dwóch graczy zwyczajnie umrzeć i wtedy masz problem :P

Cytuj
Cieszę się, że jakieś elementy Ci się podobały :)

Spoko, jest fajnie. Widziałem dużo więcej gorszych scenariuszy spisanych.

Cytuj
A to, że nie biorę jeńców, to a propos długości przygody? ;)

Po prostu masę pracy w to włożyłeś.





[/quote]

Offline Ribald

  • Moderatorzy
  • Starszy Gildii
  • *
  • Wiadomości: 10 197
Odp: Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 25, 2017, 12:25:58 pm »
Cytuj
Mi na myśl wpadają takie rzeczy: koń to zawsze jakaś pomoc w walce ze zwierzoludźmi. W WFRP walka jeździecka jest słabo rozwiązana mechanicznie ale zawsze to jakiś plus. Mogą to być 2 lub 3 wierzchowce nawet, gracze lubią wyciągać każdą najmniejszą przewagę. Sztandar: na myśl przychodzi mi np. bonus do jakichś testów odwagi czy morale gdy zaczynają ponosić straty i wyskakują kolejne potwory. Jakiś test kradzieży w obozie dla kilku dodatkowych kolczug czy np pistoletów etc.


Dobre, tym bardziej, że po stronie zwierzoludzi będzie centigor więc można zaaranżować swoistą walkę kawaleryjską. Ze sztandarem można się chyba nawet obejść bez testów, ale opisać graczom jak reszta oddziału zawiesza go nad wioską i BG czują, że ich towarzysze nie ugną się, ani nie uciekną. Kradzież też dodałem :)


A motyw z tym, że małe rzeczy sumują się w efekt dużej jest super, na pewno będę też korzystał na przyszłość.


Cytuj
1. sesje kończysz mocnym uderzeniem. gracze wychodzą podnieceni, chcą więcej więc wrócą z przyjemnością na następną. Drugą opcją jest skończenie jakimś cliffhangerem.


Słusznie, dlatego też postanowiłem na koniec dodać jeszcze walkę z bandytami, uwzględniającą wybór graczy czy zechcą skorzystać z magicznej pomocy Matildy (jeśli jej wcześniej nie zabili), ryzykując, że to pogorszy jej stan, czy nie. A w ostatniej scenie chcę wprowadzić bohatera kolegi, którego jutro nie będzie - nagra mi swoją wypowiedź jako wysłannika komendanta straży Middenheim, który wzywa BG do siebie - będzie to przy okazji łącznik z następną przygodą.


Co do śmierci bohaterów celna uwaga, ale jutro jeszcze będą mieli punkty przeznaczenia, więc mam nadzieję, że obędzie się bez tragedii;)


Cytuj
Po prostu masę pracy w to włożyłeś.


Oj tak. Właściwie więcej pracy i więcej czasu niż mogłem sobie pozwolić:P Ale jak zacząłem pisać, to wciągnęło jak bagno. Tłumaczę sobie, że następne przygody będą jednak oparte na oficjalnych "Ścieżkach Przeklętych", więc wtedy sobie odbiję;)



mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline Ribald

  • Moderatorzy
  • Starszy Gildii
  • *
  • Wiadomości: 10 197
Odp: Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 27, 2017, 12:51:16 pm »
Wyszło super! :smile:
Jeszcze raz stokrotne dzięki dra za podpowiedzi, na których bardzo skorzystałem. Bitewny wstęp miał charakter interaktywny (i samouczkowy przy okazji) i post factum gracze ocenili, że to była jedna z najlepszych scen. Bardzo się też wciągnęli w bieganie po obozie z różnymi zadaniami i widzieli, że ich starania (uwieńczone sukcesem) przyniosły wymierny efekt później. Z Twoimi pozostałymi sugestiami podobnie.


Ostatecznie sesja zajęła nam osiem godzin, ale w tym zapoznanie ze światem i tworzenie postaci. Skończyłem ostatecznie walką ze zwierzoludźmi, więc cały wątek "heretycki" został na następny raz. Ciekawą drużynę stworzyli:
- krasnolud najemnik
- krasnolud cyrulik
- człowiek uczeń czarodzieja
- elfka prawniczka :biggrin: niespodziewanie dla mnie samego dołączyła się koleżanka i ostatecznie to jej się chyba najbardziej podobało
W odwodzie są jeszcze szlachcic i łowca, stworzenie przez graczy, których wczoraj nie było.


Generalnie przygoda potoczyła się mniej więcej tak jak przewidywałem, z uwagi na pojawienie się więcej niż jednego krasnoluda zmodyfikowałem bitwę i postać kawalerzysty zastąpiłem cyrulikiem powożącym quasi wozem bojowym;)


Mnie się (mimo mocnego przeziębienia) prowadziło super, gracze podjarani jak nie wiem co :smile: Wcześniej długie lata praktykowaliśmy planszówki, ale takich emocji, jakie pojawiły się wczoraj, nigdy nie wzbudzały.
mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 003
Odp: Scenariusz z prośbą o krytyczne spojrzenie
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 27, 2017, 03:15:09 pm »
Spoko. Mistrz Gry jak sesja wyjdzie dobrze zawsze ma pozytywnego kopa emocji :) Gratuluje i tak trzymaj :)