Autor Wątek: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")  (Przeczytany 2608 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline gobender

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 476
Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #15 dnia: Październik 09, 2017, 12:18:50 pm »
Do swojego marudzenia dodam jeszcze strone edytorską, bo na tym polu Egmont zniżkuje mocno (ostatnia perła: spis treści Relaksu – myślałem, że puszczę pawia.) Typografia beznadziejna, różne kolory pakowane na siłę na okładkę zupełnie niepotrzebne (jakby na siłę chcieli z tego zrobić pozycję typowo dla dzieci). Ale to co mnie najbardziej wkurza, to te tytuły na każdej stronie. W niektórych orygialnych też były, ale nie takie ciężkie, i założę się, że nie pomylone jak w drugim integralu..   :doubt:
Jerome K. Jerome Bloche 1
MW
The Bus
Hellboy and The BPRD 1955 Occult Intellgence #3
NOW #1

Offline Murazor

  • Zbrojmistrz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 090
Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #16 dnia: Październik 09, 2017, 01:17:34 pm »
Zauważyłem, że jeżeli E robi coś sam (nie dostaje gotowych materiałów itp) to jest to na bardzo niskim poziomie. Grzbiet Czarnej Wdowy, czy grzbiet i okładka Doctora Strange z klasyki Marvela są tragiczne. Jakby to gimnazjalista w paincie zrobił :neutral:

Offline Szczoch

  • Pisarz bracki
  • ****
  • Wiadomości: 717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ani czarny, ani kwadrat, ani na białym tle.
Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #17 dnia: Październik 17, 2017, 07:54:04 am »
Czy to tylko moje wrażenie, czy Gnat zniżkuje w drugim tomie?
Ech, niestety - potwierdzam. Co gorsza, nie zachwycił mnie jakoś szczególnie tom pierwszy. Ale doceniam ciekawą, wymieszaną konwencję, niewymuszony humor, interesujący świat przedstawiony...
W drugim tomie te atuty niestety mocno bledną. Bohaterowie łażą jakby w kółko (w sensie dramaturgicznym wyprawa do świątyni szczurostworów wydaje się niemal zbędna), zamiast spontanicznie odkrywać właściwości tego świata, dostajemy jakieś mętne dysputy na temat jego wierzeń i mitologii (coś czuję, że też nie zostaną w pełni wykorzystane), poziom humoru się obniża (nie ma odpowiednika tak brawurowej sekwencji, jak cała historia o wyścigu krów z I tomu)... Do tego mamy mało subtelny dydaktyczny obrazek społeczności bezbronnej wobec demagogii umiejętnie podsycającej lęki (myśli słuszne, ale podane jakoś wyjątkowo "papierowo").
Na "plus" zaliczam, że wciąż jest w tym bardzo dużo fantazji, a bohaterowie nie tracą swojej "sympatyczności". Spośród nich najbardziej zyskuje Chichot Gnat - wcześniej pozostający w cieniu kuzynów. Nowe postaci - zwłaszcza szczurostworek oraz Granitovy Qui - są "odpowiednio": uroczy/tajemniczy. Kapitalne było także wyjaśnienie omenu ciążącego na Kancie. To muszę przyznać.

Mój siedmiolatek nadal był bardzo zadowolony (ale już tak nie szalał, jak przy pierwszym tomie). Za to ja mam coraz większe poczucie, że mamy do czynienia z typowym "wiele hałasu o nic".
A poza tym uważam, że "Iznogud" oraz "Saga o Potworze z Bagien" powinny zostać w całości wydane po polsku.