trawa

Autor Wątek: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")  (Przeczytany 9455 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Szczoch

  • Pisarz bracki
  • ****
  • Wiadomości: 769
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ani czarny, ani kwadrat, ani na białym tle.
Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« dnia: Maj 22, 2017, 10:49:30 pm »
Jeden z długo wyczekiwanych Graali amerykańskiego komiksu trafił nareszcie do Polski w trzytomowym wydaniu Egmontu. Zdobywca regału nagród, rekomendowany przez specjalistów (kojarzę na pewno pochwały w książkach Jerzego Szyłaka), będąc komiksem dla dzieci, zanany był u nas chyba głównie badaczom i osobom "z branży".
Wreszcie przyszła więc pora na nasze wrażenia z lektury "Gnata" - na razie jeszcze wstępne, oparte na lekturze 1 tomu.

Ów pierwszy tom odebrałem z przyjemnością. "Gnata" czyta się wartko, sporo tu zwrotów akcji i udanych gagów. Mój potomek reagował na lekturę bardzo żywiołowo - o ile mogę ocenić - daleko lepiej niż np. na "Asteriksa", czy "Fistaszki" - które uwielbia.
Dobrze się zresztą złożyło, że miałem przy sobie dziecięcy punkt odniesienia, ponieważ sam miałbym z lektury chyba mniej przyjemności. "Gnat" nie dysponuje atutem sentymentu (jak np. "Hugo", czy "Szninkiela"), ani nie odznacza się typowym podwójnym kodowaniem (jak w najlepszych dziełach Goscinnego, które de facto adresowane są do wszystkich - od dziecka po erudytę). Może w efekcie tego na razie nie miałem poczucia obcowania z dziełem wybitnym.
Owszem, "Gnat" ma wiele uroku i energię wielkiej przygody. Ujmuje też ambitnymi nawiązaniami - nie tylko oczywistymi (jak do "Moby Dicka"), ale także bardziej subtelnymi (jak do "Cyrano de Bergeraca", czy eseistyki Gertrudy Stein). Gdy jednak zestawię go np. z drapieżnym i oryginalnym "Ralphem Azhamem" (akurat fantasy dla dorosłych), czy powalającym wyobraźnią i malowniczością kreski "Hugo" - dzieło Smitha wydaje mi się jednak dość "powszednie"...
Poszukując jego najmocniejszych atutów, myślę, że jest nim oryginalna konstrukcja świata przedstawionego. Mamy tu bowiem "standardowe" fantasy z gadającymi zwierzakami, smokami i innymi bestiami, osadzonymi w świecie ludzi. Na to jednak "nałożono" główne postacie - trójkę "kościostworów" - Gnatów z Gnatowa, którzy są z "zupełnie innej bajki". Niezależnie od tego, jak zostanie wyjaśniona ich geneza - pełnią oni rolę "Królika Rogera" w filmie Zemeckisa. Są "kreskówkami" wyciągniętymi ze świata slapstickowych animacji i wmontowanych w inny porządek. I to jest wielka zagadka i wielki potencjał tej historii. Ma on rzecz jasna swoje konsekwencje fabularne, a przede wszystkim wizualne (w mimice, gestykulacji i w ogóle fizyczności tych postaci).
I tu dochodzimy do ważnego problemu: kolorystycznej wersji, zaproponowanej przez wydawcę. Nie dziwię się Egmontowi, że wybrał ten wariant, z pewnością ułatwiający odbiór dziecięcemu czytelnikowi. Ale jednak stała się ogromna szkoda! Pastelowe, lokalne kolorki są ewidentnie zbędne - co widać zwłaszcza w rysunkach postaci ludzkich (fatalny odcień skóry!). Destrukcyjne i zmieniające charakter dzieła Smitha jest zaś przede wszystkim "dorabianie" komputerowych teł. Co gorsza - także tam gdzie ich nie ma, gdzie eksponowany jest właśnie ów "kreskówkowy" charakter rysunków.
Jak pisałem - rozumiem. Ale jednak szkoda.

Na koniec proponuję porównać, jak spójny i elegancki jest np. ten obrazek, wyglądający jak wariacja nt. "Królewny Śnieżki i 7 krasnoludków" Disneya:


I jak niepotrzebne i zmieniające charakter jest tło w (innym) kolorowym kadrze:

A poza tym uważam, że "Iznogud" oraz "Saga o Potworze z Bagien" powinny zostać w całości wydane po polsku.

Offline gascan

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 23, 2017, 06:48:21 am »
Przeczytałem tylko 1 zeszyt na Comixology. Dużo drętwych dialogów i akcja stojąca przez to w miejscu. Gdyby te dialogi były chociaż zabawne...
Pierwszy lepszy komiks o kaczorze donaldzie wydaje mi się ciekawszy. Pewnie się rozkręci. Może nawet kupie. Zależy co napiszą forumowicze.

Offline chch

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 23, 2017, 08:40:18 am »
Długo zastanawiałem się nad zakupem. Przeczytałem całość (wraz z "Rose") po angielsku (na tyle prostym językiem napisane, że dałem radę, z drobną pomocą słownika). Humor bardzo mi się podobał, wszystkie twisty, tajemnice, wielkie WTF za każdym razem jak dowiadujemy się czegoś o bohaterach (kim jest Zadra i jej Babcia, kim jest zakapturzona postać, która śledzi Kanta Gnata. Moim ulubionym jest wyjaśnienie dlaczego uznała Kanta Gnata za zagrożenie - to chyba w drugim tomie będzie...). Wszystkie sceny z szczuropodobnymi (czy jak tam to przetłumaczono), z Chcichotem Gnatem. Jest w tym komiksie wiele humoru, dużo akcji, fantastyki. Ja osobiście polecam. Teraz zacząłem lekturę polskiej edycji i tłumaczenie mi nie przeszkadza. Uważam też, e kolorowa wersja jest na tyle umiejętnie zrobiona, że komiks na niej zyskuje.
EGMONCIE - DZIĘKUJĘ i proszę o:
- KOLEJNE WYDANIE ŻiCSMcK Z POPRAWIONYMI MATERIAŁAMI GRAFICZNYMI (SZCZEGÓLNIE W 7. I 12. ROZDZIALE), PEŁNĄ WERSJĄ "OSTATNIEJ PODRÓŻY DO DAWSON, PIERWSZĄ DZIESIĘCIOCENTÓWKĄ I SKARBEM HOLENDRA.
- A small Killing i DC Universe by Alan Moore

Offline radef

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 23, 2017, 03:20:17 pm »
Na Kaczej Agencji Informacyjnej pojawiła się już recenzja.
http://www.komiksydisneya.pl/2017/05/carl-barks-w-swiecie-fantasy-gnat-1.html

Dla mnie (o czym wspominam w recenzji) "Gnat" jest doskonałym przykładem jak można połączyć humor z tematyką fantasy i to w sposób lepszy, dla mnie strawniejszy niż "Świat dysku". Są epizody, które praktycznie tylko skupiają się na humorze, a także takie w której przeważa rozbudowania wątków, fabuły. Natomiast nie ma niezjadliwego dla mnie w dużej dawce naśmiewania się z konwencji fantasy.
Tylko że sądzę, że tak samo jak Szczoch nie mogę być do końca obiektywny. Szczoch wspominał o sentymencie do "Hugo" i "Szninkiela", ja choć przez weekend po raz pierwszy przeczytałem "Gnata" to tak naprawdę przeczytałem komiks podobny do komiksów Carla Barksa, a styl w jakim narysowane jest kuzynostwo Gnatów przypomina komiksy Disneya. I to komiks, który przynajmniej dla mnie, jak najlepsze komiksy Barksa, nie zestarzał się ani o rok od momentu publikacji, a np. taki "Hugo" lekko mi już trącił myszką.
Odnośnie kolorowania - w niektórych scenach ciut mnie raziło, ponieważ bywały momenty gdzie gradientów czy specjalnych efektów wizualnych było za dużo, ale przez większość komiksu kolorowanie wpływało tylko na plus.
Szkoda tylko, że na kolejny tom trzeba czekać aż cztery miesiące, ponieważ choć pierwszy tom zawiera tzw. pierwszą trylogię to praktycznie żaden wątek nie został zamknięty.
A przy okazji - rysunek z 1995 autorstwa Jeffa Smitha i Dona Rosy.
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t31.0-0/p480x480/18671676_1582899055074530_2775257600240169104_o.jpg?oh=7ecbf9c352ea4c528fbabc1aeb0f0c02&oe=599D5B01
« Ostatnia zmiana: Maj 23, 2017, 03:24:07 pm wysłana przez radef »
Czytaj Kaczą Agencję Informacyjną - http://www.komiksydisneya.pl/
Kupuj na Book Depository wspierając KAI - http://www.bookdepository.com/?a_aid=kaczaagencja

Offline Szczoch

  • Pisarz bracki
  • ****
  • Wiadomości: 769
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ani czarny, ani kwadrat, ani na białym tle.
Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 23, 2017, 09:40:20 pm »
Dzięki za ciekawe opinie.
Faktycznie, dług Smitha u Disneya wydaje się ogromny. I moim zdaniem ciekawie przetworzony, przez to o czym pisałem wyżej, czyli pewną "fuzję" dwóch światów: bardziej konwencjonalnego fantasy oraz kreskówki której bohaterami są antropomorficzne istoty, z całym ich slapstickowym, nadekspresyjnym potencjałem.
O relacji z twórczością Barksa w szczególności, nie mogę się wypowiedzieć, bo wciąż jej nie przyswoiłem.
Natomiast mam jakiś opór przed tym porównaniem:
Dla mnie (o czym wspominam w recenzji) "Gnat" jest doskonałym przykładem jak można połączyć humor z tematyką fantasy i to w sposób lepszy, dla mnie strawniejszy niż "Świat dysku". Są epizody, które praktycznie tylko skupiają się na humorze, a także takie w której przeważa rozbudowania wątków, fabuły. Natomiast nie ma niezjadliwego dla mnie w dużej dawce naśmiewania się z konwencji fantasy.
Nie chodzi mi o to, że porównujemy tu inne media, tylko jednak o pewien poziom "głębi". Z pewnością można wiele pisarstwu Pratchetta zarzucić (bywa np. przewidywalne i mechaniczne), ale niewątpliwie ma pewien istotny naddatek. To satyryczne fantasy (czy też fantasy w krzywym zwierciadle), ale odznaczające się pewnym "namysłem filozoficznym", czy - jakby powiedzieli niechętni - tendencją do filozofowania. Mnie to czasem bawi, a czasem trafia prosto w czaszkę...
W "Gnacie" humor na pewno jest bardziej bezpośredni. Czy mniej wymuszony? Tu nie byłbym taki pewien. Natomiast tej "refleksji filozoficznej", "egzystencjalnej", czy jak ją zwał - na razie za bardzo się u Smitha nie dopatrzyłem. A już z pewnością nie w takim stężeniu jak u Pratchetta.
Ale też wcale jej tam nie szukałem. Dlatego zdziwiło mnie to zestawienie (i to na korzyść "Gnata").
A poza tym uważam, że "Iznogud" oraz "Saga o Potworze z Bagien" powinny zostać w całości wydane po polsku.

Offline Garf

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 20, 2017, 08:06:20 pm »
Nie podejmując próby tak dogłębnej analizy jak moi przedmówcy ("przedpostowcy"?) chciałbym zdecydowanie polecić wszystkim wahającym się lekturę "Gnata". Oczywiście, podchodząc do komiksu obsypanego tyloma nagrodami i teoretycznie pasującego do profilu moich ulubionych lektur, bałem się trochę, że zawyżam oczekiwania i się rozczaruję.

No więc nie. Nie czuję się rozczarowany. A do tego po zakończeniu lektury odkryłem, że mimowolnie bardzo chciałbym już następny tom, żeby dowiedzieć się, co było dalej - więc mam wyraźny dowód, że opowieść mi się podobała :smile: Nie było tak, że ten komiks rzucił mnie na kolana, z których wstać do tej pory nie mogę. Nie było też tak, że czytając go, rżałem bez przerwy ze śmiechu, aż dopadły mnie skurcze. Natomiast mam poczucie, że przeczytałem bardzo dobrą, zręcznie napisaną i narysowaną historię, a w czasie lektury kilka razy szczerze głośno się zaśmiałem.


Podoba mi się sposób, w jaki Smith operuje kadrami i używa ich sekwencji jako środka wyrazu (np. seria ujęć bez słów na s. 22 obrazująca zagubienie Chwata - moim zdaniem znacznie lepszy zabieg niż jeden dymek z kwestią "Rety, zgubiłem się!"). Takie podejście premiuje niespieszną lekturę - plansza zyskuje, gdy poświęcimy jej kilka chwil, należycie się delektując, zamiast przelatywać ją po łebkach. Pamiętam, że właśnie gdy byłem młodszy, jakoś naturalniej mi to przychodziło.


Nie chcę tu spojlerować fabuły, więc napiszę tylko, że w pierwszym tomie trójka Gnatów - nasz główny bohater i głos rozsądku Kant Gnat, bogaty, chciwy i nerwowy Kant Gnat (taka krzyżówka Kaczora Donalda ze Sknerusem McKwaczem) oraz wyluzowany Chichot Gnat (coś jak Goofy) - wskutek machinacji Kanta zostaje wygnana z rodzinnego Gnatowa i trafia do zamieszkanej przez (zwyczajnie wyglądających) ludzi oraz różne inne zwierzaki i stwory Doliny.


Jak pisał Szczoch, dochodzi do zderzenia kreskówkowych Gnatów, pochodzących z w miarę rozwiniętego technologicznie miasta (mają banknoty, komiksy, cygara, kampanie wyborcze, elektrownie...), ze światem w klimatach średniowiecze-fantasy - co wychodzi naprawdę ciekawie. Gnatowie starają się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości (przy pomocy spotkanej przez Chwata młodej wieśniaczki Zadry i jej babci Ben) i znaleźć sposób na powrót do domu. Szybko jednak pojawiają się w tej kwestii rozliczne komplikacje.


W tle rozwija się szerszy wątek, związany ze szczurostworami nękającymi domostwa ludzi i tajemniczą zakapturzoną postacią, która stoi za ich działaniami i najwyraźniej jest bardzo zainteresowana nowymi przybyszami. Dowiadujemy się też ciekawych rzeczy z przeszłości Zadry, która może skrywać pewną tajemnicę...


Ktoś gdzieś pisał, że w kolejnych tomach "Gnat" skręci w stronę opowieści z większym rozmachem w klimacie "Władcy pierścieni". W takim razie pierwszy tom stanowiłby swego rodzaju zawiązanie akcji, która następnie będzie rozszerzać się i rozszerzać. Właśnie podobne uczucie miałem podczas lektury dzieła Tolkiena, kiedy po początkowej podróży do Bree, a potem do Rivendell skala wydarzeń znacznie się poszerzyła (no proszę, jaką paralelę wysnułem! :smile: ). Sprawia to, że z ciekawością oczekuję ciągu dalszego.


Pochwalę jeszcze jakość polskiego wydania. Tłumaczenie Jacka Drewnowskiego jest zrobione naprawdę starannie i widać, że włożono w nie dużo pracy i serca. Nie przeprowadzałem porównań z angielskim oryginałem, ale podczas lektury polskiej wersji nic mi nie zgrzytało, a wszystkie spolszczenia są bardzo zręczne. Językowo rzecz jest naprawdę śliczna. Wydanie także prezentuje wysoki poziom: solidna twarda oprawa z błyszczącymi partiami, papier dobrej jakości, znakomita polska czcionka i piękna mapa na wyklejce.

Zapewne gdybym miał koło 10 lat, uznałbym "Gnata" za dzieło wszech czasów, którą to opinię podtrzymałby następnie rozwijający się z biegiem lat sentyment (z tego względu namawiam usilnie, aby dzieło Smitha czytać i kupować pociechom w tym wieku! Mam silne przeczucie, że się spodoba!). Jednak nawet teraz jestem dla niego pełen podziwu i uważam go za jedną z najlepszych premier, jakie w tym roku przeczytałem.
http://garfield.com/ -  codziennie świeży Garfield!

Przypuszczalny skład kolekcji "Star Wars" od De Agostini i opisy tomów:
Część pierwsza (tomy 1-31): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1417973.html#msg1417973
Część druga (tomy 32-46): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1418058.html#msg1418058
Część trzecia (tomy 47-70): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1418124.html#msg1418124

A Kamala Khan to Ms Marvel, a nie Miss Marvel, do jasnej ciasnej!

Offline Murazor

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 20, 2017, 08:18:56 pm »
Garf pisz wiecej takich postow!

Jako (duzo, ale to duzo) mniej uzdolniony pisarsko czlowiek napisze tylko, ze zgadzam sie z kazdym slowem powyzszej recenzji. Zwlaszcza oceny, ze nie rzucil mnie na kolana, ale nie moge sie doczekac dalszej czesci. Dawno nie odczuwalem tak silnej checi, aby dowiedziec sie co bedzie dalej.

Offline Garf

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 20, 2017, 08:45:33 pm »
Garf pisz wiecej takich postow!


Jeśli tylko pozwoli czas, jeśli tylko pozwoli czas...


Bardzo dziękuję za pochlebne słowa, współbracie w "Gnacie" :)

http://garfield.com/ -  codziennie świeży Garfield!

Przypuszczalny skład kolekcji "Star Wars" od De Agostini i opisy tomów:
Część pierwsza (tomy 1-31): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1417973.html#msg1417973
Część druga (tomy 32-46): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1418058.html#msg1418058
Część trzecia (tomy 47-70): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1418124.html#msg1418124

A Kamala Khan to Ms Marvel, a nie Miss Marvel, do jasnej ciasnej!

Offline Murazor

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 20, 2017, 08:47:35 pm »
Czyli współgnacie! :lol:

Offline gobender

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 05, 2017, 12:02:44 pm »
Czy to tylko moje wrażenie, czy Gnat zniżkuje w drugim tomie? Mimo, że sie dzieje sporo ważnych rzeczy, mam wrażenie, że to jest poprzeciągne mocno miejscami. Efekt gadajacych głów też nie pomaga. Świetne tempo i humor z pierwszego tomu jakoś wyparowały a zamiast tego dziwne dłużyzny  poprzetykane potórzeniami (nie wiem ile razy w tym komiksie juz widziałem kadr z Gnatami zaskoczonymi przez Szczurostwory) i tak w kółko.  Mam cichą nadzieję, że to "Dwie wieże" tej serii i że czeka mnie teraz "Powrót Króla". Bo jak na razie to jakieś 3 gwiazdki (no może 3 i pół)

Offline kostron

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 06, 2017, 10:51:55 pm »
troszkę się rozwlekło, ale ja nie jestem zawiedziony.
dla mnie to najbardziej UROCZY bohaterowie chyba ze wszykich serii.
a pomyśleć, że podchodziłem do tego jako do komiksu dla dzieci.............

Kleszcz

  • Gość
Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 08, 2017, 12:37:42 pm »
Pierwsze rozdziały "Gnata" były dość lekkie i zabawne, ale późniejsze były ostrzejsze i brutalniejsze. Mam wrażenie, że ta saga dojrzewała wraz z czytelnikiem. Ktoś, kto w roku pierwszego wydania pierwszego zeszytu miał 10 lat, to w roku wydania ostatniego zeszytu miał 34.

Offline gobender

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 08, 2017, 02:45:52 pm »
Pierwsze rozdziały "Gnata" były dość lekkie i zabawne, ale późniejsze były ostrzejsze i brutalniejsze. Mam wrażenie, że ta saga dojrzewała wraz z czytelnikiem. Ktoś, kto w roku pierwszego wydania pierwszego zeszytu miał 10 lat, to w roku wydania ostatniego zeszytu miał 34.

A nie 23?
Niezależnie, mnie sie to nie wydaje bardziej brutalne, tylko przegadane i nierówne.

Offline radef

Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 08, 2017, 03:03:01 pm »
Na blogu trochę bardziej rozpisałem się o 2. tomie (link jakby ktoś chciał przeczytać moje wypociny - http://www.komiksydisneya.pl/2017/10/i-nadeszy-mroczne-czasy-gnat-2-kant.html), ale tutaj w wielkim skrócie wypowiem się o nim.
Jeżeli w przypadku 1. "Gnata" nie było czuć, że to 3 osobne księgi to tu było to mocno czuć.
Pierwsza z ksiąg była kontynuacją dobrej passy 1. tomu. Czyli szczurostwory są coraz bardziej niebezpieczne, Babcia i Zadra uciekają, coś dowiadujemy się o przeszłości Zadry, ale do tego Jeff Smith dołożył rewelacyjny wątek z Kantem Gnatem, czyli Sknerusem do potęgi drugiej.
Druga z ksiąg akurat mi się podobała (choć czytałem kilka odwrotnych opinii), ponieważ była pewnym oddechem od toczącej się akcji. Sympatyczni bohaterowie, niezła fabuła, humor i wzruszające zakończenie - więcej nie trzeba.
Niestety w trzeciej z ksiąg czegoś zabrakło. Jest zbyt przegadana, zabrakło kompletnie humoru i w sumie do ostatniego rozdziału (lub dwóch) niewiele się działo, po prostu akcja stanęła. Na plus zwroty akcji i ewolucja postaci Zadry.
Mimo pewnych wad nadal uważam, że "Gnat" jest najlepszym komiksem tego roku. Tak świetnie wykreowanego świata, tak dobrze wymyślonych bohaterów, tak ciekawie połączonego fantasy z humorem nie czytałem nigdy. I nadal gorąco go polecam i mam nadzieję, że 3. tom będzie lepszy.
Czytaj Kaczą Agencję Informacyjną - http://www.komiksydisneya.pl/
Kupuj na Book Depository wspierając KAI - http://www.bookdepository.com/?a_aid=kaczaagencja

Offline Szczoch

  • Pisarz bracki
  • ****
  • Wiadomości: 769
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ani czarny, ani kwadrat, ani na białym tle.
Odp: Jeff Smith i jego "Gnat" ("Bone")
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 08, 2017, 10:01:39 pm »
Oj, oj, martwicie mnie tymi wypowiedziami. Bo ja - jak zaznaczyłem na początku - choć "Gnata" odebrałem z przyjemnością, to jednak bez większej ekscytacji. Drugi tom zamówiłem w zasadzie wyłącznie z uwagi na to, jak pierwszy podobał się synowi. No ale zobaczymy...
A poza tym uważam, że "Iznogud" oraz "Saga o Potworze z Bagien" powinny zostać w całości wydane po polsku.

 

anything