Autor Wątek: Tyranny  (Przeczytany 5118 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 229
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #45 dnia: Grudzień 27, 2017, 03:20:57 pm »
Cytuj
I to działa jeśli ilość tych skilli jest stosunkowo ograniczona i oparta na prostej progresji.

Nadal nie wiem, dlaczego się czepiasz.
Przecież w Tyranny rozdaje się punkty na cechy (siła etc.) oraz perki.
Dla mnie to nie jest skomplikowane.

Owszem, są tam te różne punkty w konkretnych umiejętnościach (broń jednoręczna etc.), które wzrastają wraz z używaniem i one mają jakieś tam przełożenie na wykorzystanie umiejętności.
Niemniej, przyznam szczerze, że mój poziom zainteresowania tym elementem jest jak w każdym mocniej inspirowanym rzucaniem kośćmi RPG z definicji niewielki. Bo i po co się tym interesować? O ile nie jesteś nerdem, to specjalnie nie ma to znaczenia.

Cytuj
Czyli efekt ten sam. Z tą różnicą, że w jednym masz ciekawe i dynamiczne dialogi a w drugim ściany monologowych tekstów.

Też nie wiem, o co Ci chodzi.
Znaczy wolałbyś, żeby gra wyglądała jak ME/Wiedźmin, miała różne wybory i warstwę opisową, ale zamiast ścian tekstu pełny voice acting i dynamiczne, reżyserowane scenki?
No też bym wolał - o ile przejście do 3D w postaci pierwszego NWN zupełnie mi nie pasowało, to osobiście lubię RPG w stylu ME/Wiedźmina/Dragon Age: Inkwizycja.
Problem w tym, że proces produkcyjny tego typu gier jest dość szczególny.

Cytuj
Byłaby pełna zgoda, jeśli to pozwoli Ci jakoś inaczej rozwiązać kwestię. Jeśli to sztuka dla sztuki, zaczyna razić.

No, nie zgadzam się.
Coś podobnego było w Falloucie 2 przy wejściu do Kryptopolis.
Było tam kilkanaście różnych możliwości wejścia do miasta zależnych od umiejętności, no i jedna podstawowa.
Wszystkie miały ten sam efekt (wejście do miasta).
Spełniając jednocześnie kilka warunków mogłeś wybrać dowolną z opcji z tym samym efektem.
No i dla mnie tu pojawia się role-playing - wybierasz tę, która Tobie osobiście najbardziej pasowała.

Można powiedzieć, że to sztuka dla sztuki, ale dla mnie właśnie o to chodzi.

Cytuj
Np. utrudnić coś, wysłać na misję gdzie na skutek błędnych informacji wpadniesz w groźną zasadzkę etc.

Ale jaki to ma sens?
Po co wysyłać kogoś, kto jest Ci potrzebny na śmierć albo w inny sposób uprzykrzać życie?
Dla mnie to akurat było spoczko - wiedziałem, że wrzucając na początku gry Archontom doraźnie pewnie nic się nie stanie, ale brałem pod uwagę możliwość, że może stać się później.

Cytuj
Cokolwiek co uczyni ich bardziej ludzkimi a nie tylko słupkami, które mierzą +X do tego, +Y do tamtego.
Coś mniej gamistycznego. Lepszą iluzję opowieści.

Sądząc po dalszej części Twojego posta te słupki wpłynęły m.in. na to, jaki stosunek do Ciebie miała Gwardia Vendrieńska.
Zresztą, oceniałbyś to wszystko inaczej, gdyby słupki były dla Ciebie niewidoczne?
W sensie, karma by się zbierała, ale gra by Cię o tym nie informowała, a na koniec ktoś by Ci wbił sztylet w plecy?
Czy w takiej sytuacji uznałbyś, że jest dobra iluzja opowieści, bo przez cały czas nie wiedziałeś, jaką z kim masz karmę, a na koniec gra Cię perfidnie zaskoczyła?
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 3 578
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #46 dnia: Grudzień 28, 2017, 08:48:19 am »
Nadal nie wiem, dlaczego się czepiasz.

No bo zapytałeś. Generalnie samemu ciężko mi powiedzieć, co tak mnie zniechęca do tej gry. Wszak każdy z jej słabszych (wg. mnie) elementów mógł wystąpić gdzie indziej i nie przeszkadzał mi. Więc pewnie chodzi o historię. Nie wciągnęła mnie emocjonalnie pomimo moich prób.

Cytuj
Przecież w Tyranny rozdaje się punkty na cechy (siła etc.) oraz perki.
Dla mnie to nie jest skomplikowane.

I tych punktów jest dużo, w połączeniu z modyfikatorami klasowymi, ekwipunku broni, reputacji u x podmiotów oraz zatrzęsieniem umiejętności, jest ich zbyt wiele by poświęcić każdemu należytą uwagę.

Łatwo to mogę pokazać na pewnym przykładzie. W rome total war zarządzałeś czymś na kształt rzymskiego rodu. Miałeś swoich przedstawicieli. Każdy z nich miał jakieś cechy początkowe, z czasem nabierał kolejnych takich jak odsłużone urzedy, pamiątki wielkich bitew etc. Było ich zatrzęsienie ale na początku postaci miały jasny rys. Ten do zarządzania prowincjami, głównie tymi, które mają szybko rosnąć ze względu na skill w architekturze. Ten do zarzadzania kopalniami. Ten do walki w armii o kompozycji z naciskiem na piechotę. Ten do machin oblężniczych etc itd.

Gdy chciałeś grać na najwyższych stopniach trudności musiałeś wykorzystać każdą najdrobniejszą przewagę. Przynajmniej na początku. Gdy podbiłeś wystarczająco dochodowych prowincji, te skille generałów schodziły na dalszy plan i przestawałeś na nie tak bardzo zwracać uwagę. Było za wielu synów rodu i zbyt wiele cech dodatkowych, które posiadali. Ale na tym etapie to nie miało już większego znaczenia.

Tyranny z tym swoim systemem wbija się gdzieś w ten etap co mi osobiście przeszkadza.

Cytuj
Też nie wiem, o co Ci chodzi.
Znaczy wolałbyś, żeby gra wyglądała jak ME/Wiedźmin, miała różne wybory i warstwę opisową, ale zamiast ścian tekstu pełny voice acting i dynamiczne, reżyserowane scenki?

Wolałbym aby gry były pełnymi całościami, których poszczególne elementy wzmacniają przekaz główny. Tu mi nie grają wspólnie. Jak na grę opartą o dialogi i czytanie tekstu, nie jest on zbyt przekonujący. Nie wciąga mnie w historię.

Jeżeli mamy gry oparte na ścianach tekstu, wykorzystajmy ich potencjalne zalety.

Cytuj
No, nie zgadzam się.
Coś podobnego było w Falloucie 2 przy wejściu do Kryptopolis.
Było tam kilkanaście różnych możliwości wejścia do miasta zależnych od umiejętności, no i jedna podstawowa.
Wszystkie miały ten sam efekt (wejście do miasta).
Spełniając jednocześnie kilka warunków mogłeś wybrać dowolną z opcji z tym samym efektem.
No i dla mnie tu pojawia się role-playing - wybierasz tę, która Tobie osobiście najbardziej pasowała.

No i super. I w tym antycznym Fallout2 te metody były istotnie różne. Mogłeś zdaje się wykonać jakiś quest dla szefowej (coś z brudną polityką), mogłeś ją skompromitować, mogłeś naprawić coś tam i zyskać tym wdzięczność, mogłeś uwieść babę i tym sposobem zyskać obywatelstwo.

Ale nie było to sprowadzone do jednego dialogu gdzie po prostu wybierasz opcje.

Więc trzymając się Twojej analogii, docierasz do Vault City, otwierasz dialog z szefową i tam masz 3-4 opcje pt: użyj komputerów by naprawić system, użyj charyzmy by uwieść szefową, użyj small guns by zastrzelić dysydenta, rozwiąż problem z ghoulami (co dało się na kilka sposobów zrobić). Z wyjątkiem może romansu, wszystko wymagało byś ruszył wirtualne cztery litery i podziałał wg. swojego planu.

Tak samo np. w innych grach, gdzie musiałeś znaleźć sposób na zrobienie czegoś. Gothic2 przykładowo. Dostań się do miasta, było parę opcji. Rozmowa była jedną z nich ale jak nie powiodła się, zasuwałeś i szukałeś rozwiązania. Gdy chciałeś dostać się do górnego miasta musiałeś wykonać kolejne zadania. Nikt w rozmowie nie sprawdzał jakim jesteś myśliwym. Trzeba było zabrać się do roboty i złowić X skór aby zdać egzamin czeladniczy.

W Tyranny wszystko rozwiązujesz z poziomu opcji dialogowej i rezultatem jest przejście do kolejnej planszy dialogu. Nuda.

Cytuj
Ale jaki to ma sens?
Po co wysyłać kogoś, kto jest Ci potrzebny na śmierć albo w inny sposób uprzykrzać życie?

A on im był w ogóle potrzebny? Oprócz odczytania Edyktu?
Może dalej jakoś to wyniknie z intrygi ale jak dla mnie mogliby sobie świetnie poradzić sami.

Cytuj
Zresztą, oceniałbyś to wszystko inaczej, gdyby słupki były dla Ciebie niewidoczne?
W sensie, karma by się zbierała, ale gra by Cię o tym nie informowała, a na koniec ktoś by Ci wbił sztylet w plecy?
Czy w takiej sytuacji uznałbyś, że jest dobra iluzja opowieści, bo przez cały czas nie wiedziałeś, jaką z kim masz karmę, a na koniec gra Cię perfidnie zaskoczyła?

Bo ja wiem? To brzmi ciekawie.
Towarzysz staje się milczkiem, odpowiada zdawkowo. W odpowiedniej chwili, od 0 do kilku npców nas może zdradzić na skutek intrygi. Ależ by było fajnie :)

Miałem zwrócić uwagę na te elementy i przedstawić przykład.
Disfavoured atakują tę Cytadelę w pierwszej dolinie. Przed murami 2 nudne walki. Na murach 1. Na dziedzińcu 2 nudne walki. Wpada Chorus. Napastnicy zaczynają walczyć ze sobą i ja z trzema pomagierami mamy zdobyć samodzielnie zamek (staram się nie czepiać relizmu/wiarygodności tych decyzji). Zamek to 4 pomieszczenia, 3 walki i komnata finałowa. W trakcie tej dynamicznej i pełnej napięcia sceny zrobiłem sobie 2 ośmiogodzinne biwaki (przyznam się, nie przygotowałem się do walk zbyt dobrze i były trudne).

W komnacie finałowej masz ROZMOWĘ. Więc walka była trudna i podchodziłem do niej kilkukrotnie więc odbębniłem ją na wiele sposobów. Używając athletics , subterfuge mogłem zredukować przeciwników o jednego łucznika. To jest fajne nawet ale chamsko sztuczne (co uwidoczniły te reloady). Zakładam, że gdybym miał wysoki lore, również osiągnąłbym ten sam efekt.

Walka skończona (o tym za chwilę później), potem zaczynam czytać kolejne ekrany. I kolejne. I kolejne. Coś tam się dzieje magicznego, bohater claimuje budynek, kolejne ekrany... kolejne ekrany.... i kolejne ekrany. Potem mam opcję upgreadu zamku, fajnie, robię to. Mam odwiedzić Tunona i zdać relację więc to robię. Po 2 dniowej podróży wbijam na przesłuchanie. I czytam kolejne ekrany.

Szefu daje mi 2-3 ciekawe questy. Intryga się zawiązuje i wygląda obiecująco. W tym momencie jednak już miałem lekko dość fluffu i nie zacząłem nawet gadać z ludźmi z dworu Tunona. Zapisałem i skończyłem.

Więc gra składa się tak naprawdę z ton mało ciekawego tekstu, średnio interesujących dialogów pomiędzy którymi rozrzucone są identyczne, mało ciekawe walki, które mi się mało podobają. Elementy dodatkowe, modyfikujące historię w zależności od skill setów bohatera sprowadzają się do opcji dialogowej. Jeżeli nie masz skilla, który nadawałby się najlepiej zawsze możesz użyć innego co powoduje, że cała ta impreza nie ma sensu.

Co do samych walk, pomijając wspomniane już wcześniej mega nagromadzenie małych bonusików nie podoba mi się sama jej wizualizacja. Postacie mają sporo HP a przez to walki są dość statyczne. Postacie stoją i wymieniają ciosy rzucając ataki specjalne, które są nieco silniejsze niż zwykłe. Comba są fajne ale tak naprawdę sprowadzaja się do większego damage'u. Najbardziej mnie chyba irytuje brak sensownego rozwiązania kwestii zasięgu. Wojownicy stoją obok magów i walą do nich mieczem a czarodzieje rzucają na nich czary. Wygląda to dość absurdalnie. Lantry biega w kółko po polu bitwy bo gonią go melee fighterzy przeciwnika a moi wojownicy stoją na środku i otrzymują ciosy od czarów jednocześnie naparzając odpowiadając pięknym za nadobne żelazem.

W Baldurze czy DA pamiętam, że ustawienie drużyny, zasięg czarów czy obszar ich działania był dość istotny. Tu jest jeden wielki jarmark.

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 229
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #47 dnia: Grudzień 28, 2017, 09:43:31 am »
Cytuj
A on im był w ogóle potrzebny? Oprócz odczytania Edyktu?
Może dalej jakoś to wyniknie z intrygi ale jak dla mnie mogliby sobie świetnie poradzić sami.

No, ok, nie był potrzebny w tym sensie, że miał zrobić czegoś konkretnego, niemniej był członkiem innej, dość specyficznej frakcji (Tunon) i zabijanie go po tym, jak przysłał go Kyros (w związku z nieudolnością Wzgardzonych/Chóru) byłoby dość głupie.

Druga kwestia, że Wzgardzeni i Chór rywalizowali, a pojawienie się Tunona w historii stanowiło dla nich punkt zaczepienia dla uzyskania przewagi (ostatecznie przecież nawet szturmując wieżę obie frakcje rywalizowały). No i odwrotnie, utrata potencjalnego sojusznika sprawiała, że zyskiwał go rywal i było 2 vs 1.

Cytuj
Więc gra składa się tak naprawdę z ton mało ciekawego tekstu, średnio interesujących dialogów pomiędzy którymi rozrzucone są identyczne, mało ciekawe walki, które mi się mało podobają.

Dobra, ja się nie zgadzam, ale trudno dyskutować o tym, czy dany dialog był ciekawy, czy nie, bo to już bardziej subiektywne kwestie.

Cytuj
Co do samych walk, pomijając wspomniane już wcześniej mega nagromadzenie małych bonusików nie podoba mi się sama jej wizualizacja. Postacie mają sporo HP a przez to walki są dość statyczne. Postacie stoją i wymieniają ciosy rzucając ataki specjalne, które są nieco silniejsze niż zwykłe. Comba są fajne ale tak naprawdę sprowadzaja się do większego damage'u. Najbardziej mnie chyba irytuje brak sensownego rozwiązania kwestii zasięgu. Wojownicy stoją obok magów i walą do nich mieczem a czarodzieje rzucają na nich czary. Wygląda to dość absurdalnie. Lantry biega w kółko po polu bitwy bo gonią go melee fighterzy przeciwnika a moi wojownicy stoją na środku i otrzymują ciosy od czarów jednocześnie naparzając odpowiadając pięknym za nadobne żelazem.

W Baldurze czy DA pamiętam, że ustawienie drużyny, zasięg czarów czy obszar ich działania był dość istotny. Tu jest jeden wielki jarmark.

Z tym, że walki na początku gry są statyczne (dużo HP, dużo machania mieczem), to się zgadzam.
Zresztą we wcześniejszych postach pisałem, że walka z mocniej opancerzonymi przeciwnikami na początku gry jest dość karykaturalna (aczkolwiek polecam Zwrotkę+ognistą strzałę i generalnie zaklęcia ogniste).

Z tym, że w grze nie jest istotne ustawienie drużyny nie zgadzam się kompletnie.
Ja dopóki nie zacząłem ustawiać sensownie drużyny, korzystać z wąskich przejść i innych przeszkód taktycznych bardzo męczyłem się w walce.

Z tym, że przeciwnicy atakują magów (bo magowie nie mają aż takiego zasięgu), to prawda.
No, ale chyba o to chodzi?
Żeby tak ustawić drużynę i zarządzić postaciami, żeby przeciwnik nie miał możliwości dobiec do maga?
A ze strony AI, żeby utłuc Ci support, a nie biernie patrzeć, jak Twoi magowie smażą Twoich kolegów?

Zresztą przecież kwestie zasięgu grają na korzyść/niekorzyść przeciwników i Twoją.

Generalnie polecam zainteresować się umiejętnością Barricka, służącą prowokowaniu przeciwników i koncentrowaniu uwagi na atakowaniu tej konkretnej postaci.
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 3 578
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #48 dnia: Grudzień 28, 2017, 11:23:28 am »
No, ok, nie był potrzebny w tym sensie, że miał zrobić czegoś konkretnego, niemniej był członkiem innej, dość specyficznej frakcji (Tunon) i zabijanie go po tym, jak przysłał go Kyros (w związku z nieudolnością Wzgardzonych/Chóru) byłoby dość głupie.

Czemu głupie?
Koleś został przysłany aby ogłosić Edykt. Oprócz tego ma niewiele realnej władzy. Robi to co nakazał mu Tunon i jedynie plącze się pod nogami. A do tego pyskuje. Nie możesz się go pozbyć wprost bo to sługa Kyrosa. Czemu zatem nie zorganizować tego tak aby mieć czyste ręce?

Cytuj
Druga kwestia, że Wzgardzeni i Chór rywalizowali, a pojawienie się Tunona w historii stanowiło dla nich punkt zaczepienia dla uzyskania przewagi (ostatecznie przecież nawet szturmując wieżę obie frakcje rywalizowały).

No i to jest mało wiarygodne, jeden gość przeważa losy gdy dwie armie nie były w stanie czegoś zrobić.

Cytuj
No i odwrotnie, utrata potencjalnego sojusznika sprawiała, że zyskiwał go rywal i było 2 vs 1.

Tym więcej powodów by się go pozbyć :biggrin:

Cytuj
Z tym, że walki na początku gry są statyczne (dużo HP, dużo machania mieczem), to się zgadzam.
Zresztą we wcześniejszych postach pisałem, że walka z mocniej opancerzonymi przeciwnikami na początku gry jest dość karykaturalna (aczkolwiek polecam Zwrotkę+ognistą strzałę i generalnie zaklęcia ogniste).

Ja zawsze z tego otwieram walkę.

Cytuj
Z tym, że w grze nie jest istotne ustawienie drużyny nie zgadzam się kompletnie.
Ja dopóki nie zacząłem ustawiać sensownie drużyny, korzystać z wąskich przejść i innych przeszkód taktycznych bardzo męczyłem się w walce.

Tylko, że 80% pojedynków do tej pory nie odbywało się w wąskich przejściach. Jak byś ustawił drużynę w pojedynku o Hall? Tam przecież była jedna wielka otwarta przestrzeń.

Cytuj
Z tym, że przeciwnicy atakują magów (bo magowie nie mają aż takiego zasięgu), to prawda.
No, ale chyba o to chodzi?
Żeby tak ustawić drużynę i zarządzić postaciami, żeby przeciwnik nie miał możliwości dobiec do maga?
A ze strony AI, żeby utłuc Ci support, a nie biernie patrzeć, jak Twoi magowie smażą Twoich kolegów?

Chodzi o to aby to miało ręce i nogi a nie przypominało ganiania maga przeciwnika w kółeczku.

Cytuj
Zresztą przecież kwestie zasięgu grają na korzyść/niekorzyść przeciwników i Twoją.

W jaki sposób?

Cytuj
Generalnie polecam zainteresować się umiejętnością Barricka, służącą prowokowaniu przeciwników i koncentrowaniu uwagi na atakowaniu tej konkretnej postaci.

Generalnie od niej zaczynam walkę tą postacią, niewiele to zmienia.

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 229
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #49 dnia: Grudzień 28, 2017, 12:16:41 pm »
Cytuj
Koleś został przysłany aby ogłosić Edykt. Oprócz tego ma niewiele realnej władzy. Robi to co nakazał mu Tunon i jedynie plącze się pod nogami. A do tego pyskuje. Nie możesz się go pozbyć wprost bo to sługa Kyrosa. Czemu zatem nie zorganizować tego tak aby mieć czyste ręce?

Bo jak gdzieś padnie w rynsztoku, to Tunon zacznie sobie zadawać pytania, a Twój rywal drążyć temat i to nawet jeżeli zorganizowałeś to tak, żeby mieć czyste ręce.
Dodatkowo, masz większe zmartwienia na głowie jak np. kolejny edykt, który ten konkretny Stanowiciel ogłosił.

Cytuj
No i to jest mało wiarygodne, jeden gość przeważa losy gdy dwie armie nie były w stanie czegoś zrobić.

A Shepard pokonał Żniwiarzy :roll:

Cytuj
Tylko, że 80% pojedynków do tej pory nie odbywało się w wąskich przejściach. Jak byś ustawił drużynę w pojedynku o Hall? Tam przecież była jedna wielka otwarta przestrzeń.

Przyznam, że nie pamiętam, jak rozegrałem bitwę o Wieżę, co chyba oznacza, że akurat mi nie sprawiła ona problemu.

Pamiętam natomiast, że miałem duży problem z ostatnią walką z Gwardią (zresztą nieobligatoryjną) w tamtej misji z przeprawą przez rzekę.
I tam odpowiednie ustawienie drużyny jak najbardziej ostatecznie pozwoliło mi wygrać.

Lekki problem miałem też w queście na jakichś bagnach (?), gdzie na prawo od wejścia była wzniesienie, na które można było wejść jedynie od strony lewej krawędzi mapy.
Natomiast na prawo od tego wzniesienia była grupa Gwardzistów, którzy dobijali się zdaje się do jakichś Wzgardzonych za barykadą (drzwiami?).

Tam też miałem problemy do momentu, gdy się zorientowałem, że łatwiej całą sytuację rozegrać zajmując pozycje na tym wzniesieniu.

Cytuj
Chodzi o to aby to miało ręce i nogi a nie przypominało ganiania maga przeciwnika w kółeczku.

Ale wiesz, że to już jest trochę czepianie się na siłę?
Bo jeżeli w takiej sytuacji Ty zaatakujesz wrogiego maga, to on nie będzie biegał w kółko i po chwili padnie.
Ty z kolei widzisz, że atakują Ci maga, więc zaczynasz biegać w kółko korzystając z tego, że AI będzie biegało za Tobą.

Cytuj
W jaki sposób?

We wczesnej fazie walki możesz skoncentrować ataki wojaków przeciwnika na Barricku, a swojego bohatera i Zwrotkę rzucić na magów i łuczników przeciwnika w celu ich szybkiego unieszkodliwienia.
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 3 578
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #50 dnia: Grudzień 28, 2017, 01:43:59 pm »
Bo jak gdzieś padnie w rynsztoku, to Tunon zacznie sobie zadawać pytania, a Twój rywal drążyć temat i to nawet jeżeli zorganizowałeś to tak, żeby mieć czyste ręce.

Serio?
Mówimy o gościu, który na samym wejściu do doliny wpadł w ostrą jatkę a potem w obu obozach dostał zadania polegające na "idź tam i zabij tę grupę Gwardzistów".
W ogóle kolejnym aspektem, który mnie irytował był brak jakiegoś choćby symbolicznego oddziału ochroniarzy. Co to za vip, który popitala na piechotę przez świat i byle banda rzezimieszków może go pozbawić życia :D

Cytuj
Pamiętam natomiast, że miałem duży problem z ostatnią walką z Gwardią (zresztą nieobligatoryjną) w tamtej misji z przeprawą przez rzekę.
I tam odpowiednie ustawienie drużyny jak najbardziej ostatecznie pozwoliło mi wygrać.

Tam zrobiłem mega cheesa bo chciałem się wycofać za barykadę by zablokować właśnie drogę ale tylko kilku żołnierzy przeciwnika pobiegło za mną. Rozprawiłem się z nimi i wróciłem dokopać reszcie :D

Cytuj
Lekki problem miałem też w queście na jakichś bagnach (?), gdzie na prawo od wejścia była wzniesienie, na które można było wejść jedynie od strony lewej krawędzi mapy.
Natomiast na prawo od tego wzniesienia była grupa Gwardzistów, którzy dobijali się zdaje się do jakichś Wzgardzonych za barykadą (drzwiami?).

Tam też miałem problemy do momentu, gdy się zorientowałem, że łatwiej całą sytuację rozegrać zajmując pozycje na tym wzniesieniu.

Tak, pamiętam tamtą sytuację ale też nie od jakiejś ciężkiej strony. Może kwestia innych postaci.

Cytuj
Ale wiesz, że to już jest trochę czepianie się na siłę?

Niejako wiem. Staram się dać grze szansę.
Z drugiej strony, ta gra polega z grubsza na pasywnym czytaniu dialogów i walce. To pierwsze mi średnio podchodzi, to drugie imo jest słabe.

Cytuj
We wczesnej fazie walki możesz skoncentrować ataki wojaków przeciwnika na Barricku, a swojego bohatera i Zwrotkę rzucić na magów i łuczników przeciwnika w celu ich szybkiego unieszkodliwienia.

Ale co to ma do zasięgu?
Ja wiem jak działa Barick ale nas jest 4ka a przeciwników najczęściej 6-8 i nawet jak Barickowi się uda co nieco ściągnąć i tak już jakikolwiek szyk jest mocno rozproszony.

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 229
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #51 dnia: Grudzień 28, 2017, 02:39:47 pm »
Cytuj
Serio?
Mówimy o gościu, który na samym wejściu do doliny wpadł w ostrą jatkę a potem w obu obozach dostał zadania polegające na "idź tam i zabij tę grupę Gwardzistów".
W ogóle kolejnym aspektem, który mnie irytował był brak jakiegoś choćby symbolicznego oddziału ochroniarzy. Co to za vip, który popitala na piechotę przez świat i byle banda rzezimieszków może go pozbawić życia :D

Dude, plz.
Taka poetyka gier.

Shepard też chodził bez adiutanta, a zadania w kontekście pełnionej przez siebie funkcji dostawał chwilami infantylne.

Cytuj
Ale co to ma do zasięgu?

No to, że również magowie przeciwnika stoją bliżej Twoich postaci, więc łatwiej do nich podbiec i położyć.
Jeżeli chodzi o przewagę liczebną, to tak rzeczywiście też mnie to trochę irytowało na początku gry, natomiast później... Nie wiem, jakoś już nie identyfikowałem tego jako denerwującej rzeczy na późniejszych etapach.
Być może jest to kwestia wyczajenia z czasem jakiejś strategii/sposobu walki, który trudno mi teraz zidentyfikować (aczkolwiek jeżeli miałbym na coś wskazywać, to w moim przypadku było to bardziej efektywne korzystanie z Barricka i zmiana sposobu gry Zwrotki na łuk zamiast dwóch broni).
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline 966marcin

  • Niewolnik
  • Wiadomości: 1
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #52 dnia: Styczeń 04, 2018, 01:43:50 pm »
Oj zapowiada się ciekawa propozycja :smile: