Autor Wątek: Tyranny  (Przeczytany 7547 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Wilk Stepowy

  • Starszy Gildii
  • *******
  • Wiadomości: 13 880
  • Płeć: Mężczyzna
  • wilk bez zębów
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #30 dnia: Listopad 30, 2016, 08:30:51 pm »
Dlaczego w każdym ostatnio temacie o rpg'ach musi być wspominane AoD? Jakaś krucjata, czy co? Walka o jedyną słuszną prawdę?

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 889
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #31 dnia: Grudzień 02, 2017, 09:19:39 pm »
Kupiłem Tyranny.

Gram już w sumie ponad 10h.
Jak dla mnie setting jest trochę dziwny, ale jak na razie nawet niezłe (chociaż po podobnym czasie gry Wasteland 2 chyba bardziej mi się podobało).

Ciekawie zapowiada się ta intryga.
Trochę żałuję, że już widać, że gra na 10 przejść - ja pewnie ograniczę się do jednego...

Jak na razie największa wada to dla mnie walka.
Niby podobna jak w PoE, ale:
1. Magia jest jakaś dziwna (a ja akurat wziąłem postać miecz/tarcza + elektryczność);
2. Irytują mnie opancerzeni przeciwnicy - tu walki stają się wręcz karykaturalne, gdy przez 2 minuty 4 osoby tłuką w jednego przeciwnika i niewiele z tego wychodzi (tak, pamiętam o używaniu umiejętności);
3. Generalnie walka mogłaby być prostsza.

Co mi się natomiast podoba w walce (w porównaniu do PoE), to bardziej "spektakularne" korzystanie z umiejętności. Wizualnie najciekawiej prezentują się te łucznicze od Zwrotki.

Gdzieś na wcześniejszej stronie Ribald wspominał o czasami zbyt ciągnących się dialogach jako minusie - potwierdzam.
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline Ribald

  • Moderatorzy
  • Starszy Gildii
  • *
  • Wiadomości: 10 231
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #32 dnia: Grudzień 03, 2017, 08:09:07 pm »

Spektakularne umiejętności to fakt, chciało się używać.

A co Ci nie spasowało w magii? Dla mnie była całkiem zabawna, zwłaszcza tworzenie nowych czarów.


Tyranny wspominam z dużym sentymentem, jakkolwiek Wastelanda cenię wyżej, nawet jak to piszę to kusi żeby stworzyć nowe postacie i wyruszyć na pustkowia:) swoją drogą jedną z bardziej absurdalnych rzeczy w światku gier, które czytałem było to, że Wasteland był za długi (!) przez co większość osób go nie ukończyła. Nie wiem co się dzieje z tym światem, że tyle zajebiaszczego kontentu wrzuconego do gry może być uznane za wadę. I mówię to z perspektywy osoby, która nie ma za wiele wolnego czasu.
mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 889
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #33 dnia: Grudzień 03, 2017, 08:46:08 pm »
Dzisiaj usiadłem na dłużej (nie powiem na ile :eek: ) i muszę powiedzieć, że się wciągam.

Jeżeli chodzi o magię, to powoli zaczynam ogarniać.
Początkowo zupełnie nie podszedł mi właśnie cały ten system tworzenia zaklęć, a zarazem fakt, że zaklęć jest stosunkowo mało (szczególnie na początku - przez długi czas miałem jedno, a później przez znowu długi czas dwa; później się zorientowałem, że te rdzenie do zaklęć można... kupić).

Teraz muszę powiedzieć, że w systemie magii zaczynam doceniać fakt, że w przeciwieństwie do PoE (i wszystkich D&D) zaklęcia działają na zasadzie recharge'u. Zdecydowanie przyspiesza to grę. To jest zresztą jeden z tych elementów, które zawsze zniechęcały mnie do grania magami w dedekach (tu Dragon Age był lepszy).

Jeżeli chodzi o Wasteland, to również czasami mam ochotę na ponowną wyprawę, szczególnie, że teraz jest Director's Cut. Niemniej, z drugiej strony tyle innych gier do ogrania, a tak mało czasu (w kolejce mam DLC do PoE, które zakupiłem w ramach Black Friday)...

Edit:
A, jeszcze jedna rzecz.
Muzyka w Tyranny +++
« Ostatnia zmiana: Grudzień 03, 2017, 08:49:31 pm wysłana przez Joneleth »
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 889
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #34 dnia: Grudzień 09, 2017, 08:10:28 pm »
Przeszedłem.

Szczerze polecam.

Gdy widziałem rok temu pierwsze materiały promocyjne byłem bardzo sceptyczny i w zasadzie skusiłem się jedynie z uwagi na promocję na GOGu.
Bardzo pozytywne zaskoczenie. Nawet zastanawiam się nad New Game+, co w ostatnim czasie zdarzyło mi się jedynie w Wiedźminie (i w New Vegas).

Oprócz tego, co napisałem wcześniej dodam jeszcze takie uwagi:
1. Magia - jest lepsza niż początkowo odnosiłem wrażenie, ale wymaga więcej refleksji niż klasyczne D&D. Na pewno bardziej odpowiada mi w niej brak "X użyć na dzień" na rzecz ładowania w czasie walce. Systemu D&D nigdy nie trawiłem - systemy "manowe" i recharge lepiej mi podchodzą, więc automatycznie bardziej podchodzi mi też Tyranny.
2. Walka też z czasem robi się lepsza niż początkowo. Dla mnie mogłaby być minimalnie bardziej dynamiczna (szybsze machanie mieczem), ale generalnie i tak porównując teraz z PoE (do którego właśnie wróciłem), stwierdzam, że Tyranny mi znacznie lepsze tempo. W DLC do PoE jest to wręcz trudno ogarnąć, bo na ekranie lata tuzin postaci i dziesiątki zaklęć. W Tyranny jest to bardziej estetyczne i taktyczne.
3. Postacie towarzyszące - trochę mi zabrakło postaci noszącej ciężkie zbroje. Miałem poczucie, że mi się marnują przedmioty w ekwipunku.

I kilka refleksji:
1. Coś czuję, że system "hintów" w czasie rozmów może się zacząć pojawiać w kolejnych grach tego typu. Ciekawe rozwiązanie, którego jakoś nie przypominam sobie w innych grach, a jednocześnie ułatwienie pozytywnie wpływające na immersję.
2. Porównania do PoE same się nasuwają. Muszę powiedzieć, że trudno byłoby mi wskazać, która gra jest lepsza. PoE jest dużo bardziej "klasyczne", Tyranny bardziej nieszablonowe. Chwilowo bardziej skłaniam się ku Tyranny, ale może być to efekt długotrwałej ekspozycji, niedawnego ukończenia i obecnie lekkiej irytacji wynikającej z chaotyczności walki w pierwszym DLC do PoE.
3. To czego mi zabrakło w Tyranny (w porównaniu do PoE, Dragon Age i innych większych gier), to większa możliwość wejścia w świat tej gry. Tyranny jest bardziej nastawione na realizowanie wątku głównego i nie daje zbyt dużo możliwości połażenia po świecie bez związku z wątkiem głównym. W pewnym sensie jest to kazus seria Mafia vs GTA.
4. Klimat gry jest bardzo dobry. Tu zdecydowanie na plus wspomniana wcześniej nieszablonowość.
5. Aczkolwiek w tej nieszablonowości trochę mi zabrakło jakiegoś większego konfliktu moralnego wspieranie Ładu Hegemona vs dołączenia się do Rebelii. W sensie, trochę ten dylemat zostaje zarysowany (i to paradoksalnie bardziej na początku niż na końcu), ale chyba jednak można było zrobić to bardziej (w szczególności, gdyby gra była dłuższa). Zabrakło mi jakiegoś mocnego bodźca do refleksji, czy warto się dołączyć do rebelii (w sensie, w moim odczuciu racje podbijanych nigdy nie zostały zarysowane wystarczająco mocno, żeby dać podstawy do konkluzji, że być może lepiej porzucić Imperium). Jak dla mnie trochę zbyt antypatycznie wyszedł również Szkarłatny Chór, a dokładniej Głosy Nareta. Niby ciekawie, ale jakoś trudno byłoby mi grać po ich stronie.
6. Mam poczucie, że ewidentnie końcówka gry była robiona na szybko.
7. Muszę też powiedzieć, że na końcu gry zirytowały mnie trochę dwa wybory (a raczej ich brak):
a) grając po stronie Wzgardzonych, gdy Ashe wybiera sposób postępowania z Kopcem nie można już wypowiedzieć sojuszu (mimo że wcześniej można to było robić w sumie bez żadnego uzasadnienia! tym bardziej irytujące dla mnie, że był to moment, gdy zacząłem mieć ochotę dołączyć do rebelii);
b) w ramach Procesu Archontów trzeba oskarżyć jednego z nich i nie można zrezygnować ze stawiania oskarżenia albo wskazać obu, względnie zaatakować Tunona (ostatecznie problem mi się rozwiązał w ten sposób, że przed pójściem do sądu zabiłem Głosy Nareta, co w ogóle doprowadziło do "umorzenia" sprawy).

8. Dobrze został zrealizowany motyw "Tyranii", napięcia związanego ze wzrostem potęgi Stanowiciela i nieuniknioną konfrontacją z Hegemonem, mającym poczucie zagrożenia. Tu jednak mam poczucie, że mogłoby być jeszcze ciekawiej, gdyby dłuższy był fragment gry, gdy Hegemon napuszcza na siebie Archontów i gdy jednocześnie Stanowicielem zaczyna się bardziej interesować Bleden Mark. W tym kontekście zaczynam rozumieć żale społeczności związane z długością gry (no i ponownie ta uwaga ma związek z tym, że końcówka gry jest trochę "na szybko").
9. System frakcji, to chyba trochę rozwinięcie koncepcji z New Vegas.

Jestem ciekawy, czy gra zrobiła wystarczająco dobry wynik finansowy, żeby pojawiło się Tyranny 2.
Chyba byłbym bardziej zainteresowany niż PoE 2, bo jednak z Tyranny wiąże się większy powiew świeżości, a i historia ciekawsza.
Coś jednak czuję, że Tyranny może mieć mniejsze szanse na sequel w związku z większą nieszablonowością.
No i do tego dochodzi udręka wszystkich gier dopuszczających wiele wyborów - jak te setki kombinacji przełożyć do nowej gry, gdzie musi być jakiś trzon historii.

Z punktu widzenia rozwoju gatunku i PoE 2:
1. Chciałbym, żeby walka w PoE 2 zrobiła się trochę bardziej jak w Tyranny, a nie jak w Białej Marchii.
2. System frakcji mógłby być ciekawy.
3. Podpowiedzi w rozmowach to dobra rzecz.
4. Towarzysze i interakcje z nimi jednak lepsze w Tyranny.

A na koniec, ten motyw:
https://www.youtube.com/watch?v=XX-8ddJdazQ

Przez całą grę przywodził mi na myśl:
https://www.youtube.com/watch?v=e1k9E5KXDbM
oraz
https://www.youtube.com/watch?v=_JYKNqvsbKw

 :cool:

I sądząc po komentarzach pod soundtrackiem do Tyranny nie tylko mi.
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline Ribald

  • Moderatorzy
  • Starszy Gildii
  • *
  • Wiadomości: 10 231
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #35 dnia: Grudzień 10, 2017, 10:51:04 am »
GoT tak bardzo, też gdzieś o tym wcześniej pisałem. Co nie zmienia faktu, że soundtrack jest zacny.


Bardzo bym chciał żeby wyszła część druga, fabuła sama  się o to prosi. I może się uda, bo Obsidian dalej kombinuje przy Tyranny. Teraz czytam, że we wrześniu wyszedł dodatek Bastard's Wound, dodający nową zawartość poboczną (jakkolwiek niezbyt obszerną chyba jak za tę cenę) i uzupełniający ostatni akt gry. Wprawdzie czytałem, że wyniki sprzedaży Tyranny były średnio zadowalające, ale może puszczą dwójkę przez Kickstartera czy innego Figa.


Szkarłatny Chór to ekipa trochę w stylu Xzara i Montarona z pierwszego Baldura czy Chaosytów z Tormenta, dodawała grze smaku, przy czym samemu też nie chciało mi się już zagrać po ich stronie.


Z przełożeniem mnogości wyborów na drugą część byłby pewnie problem, przy czym jednak wątek główny ma jedno zakończenie - konfrontację z dotychczasowym hegemonem (chyba że da się w jakiś sposób pozostać lojalnym wobec Kyros? Może wybijając wszystkich?).
mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 037
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #36 dnia: Grudzień 10, 2017, 10:57:18 am »
Jak ktoś nie grał w PoE, polecałbyś zacząć od tego czy od Tyrany?

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 889
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #37 dnia: Grudzień 10, 2017, 06:23:37 pm »
@Ribald

Cytuj
Bardzo bym chciał żeby wyszła część druga, fabuła sama  się o to prosi. I może się uda, bo Obsidian dalej kombinuje przy Tyranny. Teraz czytam, że we wrześniu wyszedł dodatek Bastard's Wound, dodający nową zawartość poboczną (jakkolwiek niezbyt obszerną chyba jak za tę cenę) i uzupełniający ostatni akt gry. Wprawdzie czytałem, że wyniki sprzedaży Tyranny były średnio zadowalające, ale może puszczą dwójkę przez Kickstartera czy innego Figa.

Nie jestem pewien, co dokładnie dodaje to DLC, ale wydaje mi się (po jakiejś pobieżnej lekturze z okresu, gdy kupowałem samą grę), że DLC w sumie nie dodają nic szczególnego, a uzupełnienie ostatniego aktu gry było wliczone w duży patch, który wychodził przy okazji Bastard's Wound.

Cytuj
Z przełożeniem mnogości wyborów na drugą część byłby pewnie problem, przy czym jednak wątek główny ma jedno zakończenie - konfrontację z dotychczasowym hegemonem (chyba że da się w jakiś sposób pozostać lojalnym wobec Kyros? Może wybijając wszystkich?).

Ja bym się nie zdziwił, gdyby w drugiej części (o ile w ogóle by powstała) protagonistą był ktoś inny niż Stanowiciel.

Dodam też, że ja miałem opcję złożenia przysięgi Kyrosowi, ale była tam zawarta sugestia, że to tylko opóźni konfrontację. Wydaje mi się, że ta opcja to był właśnie jeden z elementów tego patcha od Bastard's Wound.

@dra

Cytuj
Jak ktoś nie grał w PoE, polecałbyś zacząć od tego czy od Tyrany?
Domyślam się, że przynajmniej częściowo czytałeś posty powyżej, więc trochę trudno mi odpowiedzieć.

1. Tyranny i PoE to dwie różne gry w różnych światach;
2. Tyranny korzysta trochę z mechaniki PoE, ale ma swoje różnice (rozwój postaci, umiejętności, magia, klasy postaci). Takie rzeczy jak rozwój postaci i umiejętności są łatwiejsze do ogarnięcia w Tyranny, które chyba jednak bardziej przypomina Dragon's Age, podczas gdy PoE przypomina IWD2;
3. PoE bardzo mocno nawiązuje klimatem do starych D&D z Zapomnianych Krain, aczkolwiek klimatem jest trochę mroczniejsze (według mnie);
4. W Tyranny jest nacisk na podążanie głównym wątkiem fabularnym, natomiast w PoE jest więcej zadań dodatkowych (przy czym nie są jakieś wybitnie rozbudowane);
5. Tyranny jest znacząco krótsze od PoE;
6. Tyranny, mimo że jest bardziej nieszablonowe, jest według mnie bardziej przystępne jeżeli chodzi o zrozumienie świata gry i jego praw. PoE ma bardziej "klasyczną" strukturę świata, ale jako że to nie D&D początkowo pewną barierę stanowią zupełnie nowe realia polityczne, religijne etc. Świat Tyranny jest według mnie bardziej przystępny, bo gra lepiej wprowadza w świat bez konieczności czytania dziesiątek książek i linii dialogowych. Wynika to w znacznej mierze z tego, że w początkowej fazie gry decydujesz, co Twoja postać robiła w pierwszych latach podboju, a później przez całą grę masz w dialogach krótkie podpowiedzi tłumaczące, kim są dane postacie, co zrobiły w przeszłości etc. Bardzo ułatwia to ogarnięcie powiązań między postaciami i frakcjami, czego w PoE brakuje.

Podsumowując:
a) jeżeli jesteś fanem BG/IWD i szukasz czegoś podobnego, co dodatkowo zajęłoby ci jakieś 60h, to zagraj w PoE;
b) jeżeli nie grałeś w PoE, chcesz po prostu pograć w jakieś bardziej "staroszkolne" RPG, ale niekoniecznie z elfami, krasnoludami i całym tym zoo, a do wyboru masz PoE albo Tyranny, to według mnie bierz Tyranny - jest bardziej skondensowane (około 30h), wbrew swojej nieszablonowości bardziej przystępne, a dodatkowo bardziej się odróżnia od BG/IWD.
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 037
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #38 dnia: Grudzień 25, 2017, 09:22:19 am »
Zacząłem grać. Nie wciągnęła mnie. Nie podoba mi się. :/

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 889
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #39 dnia: Grudzień 25, 2017, 11:18:51 am »
Zacząłem grać. Nie wciągnęła mnie. Nie podoba mi się. :/

lol

A gdzie jesteś?
Jeżeli przed zdjęciem edyktu, to daj jej jeszcze szansę.
Jeżeli po, to trochę gorzej :cool:

A co Ci nie pasuje?
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 037
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #40 dnia: Grudzień 26, 2017, 05:04:03 pm »
lol

A gdzie jesteś?
Jeżeli przed zdjęciem edyktu, to daj jej jeszcze szansę.
Jeżeli po, to trochę gorzej :cool:

Przed. Jestem przed szturmem na tę wieżę.

Cytuj
A co Ci nie pasuje?

Wiesz, no ciężko wskazać tak palcem.
Mógłbym powiedzieć, że nie lubię mechaniki pełnej małych bonusów, które stackują się tworząc jaką kombinację. Wtedy przestajesz dbać o jakieś śmieszne +0,4 do A lub -0,3 do B bo nikt nie jest w stanie tego spamiętać. Zaczynasz robić postaci bardziej na czuja a nie w przemyślany sposób aby wykreować jakąś spójną taktykę.

Ale to chyba nie to. Grałem już w gry pełne mini bonusów i jakoś mnie wciągały.

Mógłbym narzekać na schematyczność walk i brak realnych questów do tej pory, które by nie polegały na walkach. Ale to w sumie dodatek do gry.

Chyba mnie zwyczajnie historia nie wciągnęła. Wieśka 2 też wolno zaczynałem. Nawet odłożyłem go gdzieś w Floatsam i wróciłem dopiero przed wyjściem w3. Ale Wieśka3 jak odpaliłem o 23 zobaczyć jak mi pójdzie na moim sprzęcie, skończyłem o 3 w nocy i zmusiłem się do pójścia spać bo rano w trasę jechałem. Od pierwszego filmiku, od pierwszego dialogu nie mogłem się oderwać. Podobnie było z mass effectami np. W Tyranny zmuszam się, żeby włączyć i przejść kolejny kawałek. Gram po godzince wieczorami i wolę np. poczytać książkę czy obejrzeć jakiś serial przez resztę. Albo odpalić FTL dla relaksu. Przez święta w ogóle nie tykałem i wciąż mi się nie chce.


Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 889
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #41 dnia: Grudzień 26, 2017, 07:36:10 pm »
Cytuj
Chyba mnie zwyczajnie historia nie wciągnęła. Wieśka 2 też wolno zaczynałem. Nawet odłożyłem go gdzieś w Floatsam i wróciłem dopiero przed wyjściem w3. Ale Wieśka3 jak odpaliłem o 23 zobaczyć jak mi pójdzie na moim sprzęcie, skończyłem o 3 w nocy i zmusiłem się do pójścia spać bo rano w trasę jechałem. Od pierwszego filmiku, od pierwszego dialogu nie mogłem się oderwać. Podobnie było z mass effectami np. W Tyranny zmuszam się, żeby włączyć i przejść kolejny kawałek. Gram po godzince wieczorami i wolę np. poczytać książkę czy obejrzeć jakiś serial przez resztę. Albo odpalić FTL dla relaksu. Przez święta w ogóle nie tykałem i wciąż mi się nie chce.

Może jesteś już po prostu zbyt stary?

A tak na poważnie, to mnie Wiedźminy i ME wciągały znacznie szybciej niż PoE i Tyranny.
Jakoś tak mam, że gry z dynamiczną kamerą (zza pleców albo z pierwszej osoby) i jednym bohaterem do sterowania automatycznie szybciej mnie wciągają niż gry z rzutem izometrycznym.
Jeżeli chodzi o Wiedźmina 3, to jak zauważył ten recenzent:
https://www.youtube.com/user/quaz9/videos

Wszystkie gry RPG, w które gra się po zagraniu w W3 mają ciężko.

Wracając jednak do Tyranny.
Ja na poważnie zacząłem się wciągać gdzieś po 10-12h.
Wcześniej może się nie zmuszałem do gry, ale podchodziłem jeszcze do całości z lekkim dystansem.

Cytuj
Mógłbym narzekać na schematyczność walk i brak realnych questów do tej pory, które by nie polegały na walkach. Ale to w sumie dodatek do gry.

Walka to jest rzeczywiście pewien problem na początku gry.
Mnie irytowało wolne machanie mieczem (zmienia się to później) i jakaś taka sztywność (z wyłączeniem tych akrobatycznych animacji od Zwrotki).

Jeżeli chodzi o sidequesty, to tu się zdecydowanie nie nastawiaj na nic szczególnego.
To jest zresztą rzecz, którą zdaje się wskazywałem jako (według mnie) minus, w którymś z moich wcześniejszych postów.
Dodam, że cały etap przed szturmem na wieżę to bardziej taki tutorial.

Cytuj
Mógłbym powiedzieć, że nie lubię mechaniki pełnej małych bonusów, które stackują się tworząc jaką kombinację. Wtedy przestajesz dbać o jakieś śmieszne +0,4 do A lub -0,3 do B bo nikt nie jest w stanie tego spamiętać. Zaczynasz robić postaci bardziej na czuja a nie w przemyślany sposób aby wykreować jakąś spójną taktykę.

Ja już spasowałem ze skomplikowanymi mechanikami...
Daję punkty do najbardziej interesujących mnie umiejętności i generalnie nie przejmuję się buildami.
Jeżeli chodzi o broń, to doceniam gry, które podświetlają, która broń ma większe obrażenia :cool:

A z ciekawości: jaką postacią grasz?
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 037
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #42 dnia: Grudzień 26, 2017, 09:00:03 pm »
Wszystkie gry RPG, w które gra się po zagraniu w W3 mają ciężko.

No to na pewno. Ale nie oczekuje aż takiego poziomu wrażeń. Gry mnie potrafią wciągnąć jeśli mają coś w sobie. Tyranny...hmm.

Cytuj
Wracając jednak do Tyranny.
Ja na poważnie zacząłem się wciągać gdzieś po 10-12h.
Wcześniej może się nie zmuszałem do gry, ale podchodziłem jeszcze do całości z lekkim dystansem.

No to jutro spróbuje.

Cytuj
Walka to jest rzeczywiście pewien problem na początku gry.
Mnie irytowało wolne machanie mieczem (zmienia się to później) i jakaś taka sztywność (z wyłączeniem tych akrobatycznych animacji od Zwrotki).

Wizualizacja mi specjalnie nie przeszkadza, one są po prostu chamsko klepane na jedno kolano. Masz te skille, które wykorzystujesz w pewnym stałym porządku i niewiele tu inwencji.

Schematyczna walka to jednak tylko dodatek, dałoby radę ją przełknąć gdyby nie to, że tam nie ma nic innego. Bo teoretycznie sporo pracy włożono w dialogi ale to jest bida.

Każdy dialog składa się z części "tell me more" i części wiążącej. W tej części wiążącej czasem możesz wykorzystać swoje skille co byłoby fajne, gdyby nie fakt, że idę o zakład, że identyczny rezultat osiągniesz stosując jakiekolwiek wytrychy.

Przykład;

BN: ej nie możesz tego zrobić.

A: Athletics - jebnij mu pięścią (rezultat, uchodzi ci coś na sucho)
B: Lore - wytłumacz mu, że Fatebinder może to zrobić gdy warunki są następujące ... (rezultat, uchodzi ci coś na sucho)
C: Subtefuge - kto ja? To był on (rezultat, uchodzi ci coś na sucho)
D: jak nie mogę jak mogę (walka)

Jedyna różnica w tym czy wybrałeś maga czy wojownika leży w tym gdzie zdobędziesz reputację, co byłoby ciekawą mechaniką gdyby nie... schemat synergii wielu małych kroczków.

To już serio wole uproszczone dialogi Geralta czy Sheparda.

Cytuj
Ja już spasowałem ze skomplikowanymi mechanikami...
Daję punkty do najbardziej interesujących mnie umiejętności i generalnie nie przejmuję się buildami.
Jeżeli chodzi o broń, to doceniam gry, które podświetlają, która broń ma większe obrażenia :cool:

Preferuję jednak proste mechaniki ale takie gdzie wybrany skill faktycznie zmienia styl rozgrywki. Takie gry gdzie jest ważne czy wybierzesz Tali czy Zero a gdy tego dokonasz, będziesz podchodził do starć w inny sposób. To wręcz nie powinna być skomplikowana mechanika.

Ten schemat się powtarza w wielu grach, które chcą akcentować dokonywanie zbyt wielu wyborów w budowie gracza/frakcji i zawsze osiąga ten sam spektakularny fail.

Cytuj
A z ciekawości: jaką postacią grasz?

Jaką profesję wybrałem? Soldier.

Btw. to chyba o to chodzi. O iluzję wyboru, która jest zbyt oczywista. Na początku spędzasz kilkadziesiąt minut ustawiając grę, wybierając skille, typ postaci, historię. Potem grasz w paragrafówkę i skupiasz się aby wykonać słusznych dla Twojej postaci wyborów. I potem te wybory objawiają się jakąś mierną linią dialogową bez znaczenia (bo jeśli jej nie wybierzesz, zawsze możesz jebnąć kogoś w ryj (athletics), wymundrkować coś (lore), wycwaniakować (subterfuge) etc. itd).

W skrócie, to wszystko jest kit na kółkach. W porządku byłoby gdyby sposób podania pozwalał mi poczuć, że ten kit jest wybranym przeze mnie, ciężko przemyślanym kitem. Ale te moje wybory są gówno warte, zmieniają nic nie znaczące szczegóły historii.


Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 889
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #43 dnia: Grudzień 27, 2017, 12:08:26 am »
Cytuj
Masz te skille, które wykorzystujesz w pewnym stałym porządku i niewiele tu inwencji.

Tyle że to dotyczy w zasadzie wszystkich gier.
Począwszy od Baldur's Gate po ME.

Cytuj
Każdy dialog składa się z części "tell me more" i części wiążącej.

To tak jak w Wiedźminie i ME :biggrin:

Cytuj
W tej części wiążącej czasem możesz wykorzystać swoje skille co byłoby fajne, gdyby nie fakt, że idę o zakład, że identyczny rezultat osiągniesz stosując jakiekolwiek wytrychy.

Przykład;
(...)

No nie wiem, mnie to jakoś nie razi.
W takim ME rozgraniczenia klasowe mamy w zasadzie 3 (żołnierz/technik/biotyk), a "reputacyjne" 2.
W Wiedźminie w zasadzie żadnych poza ewentualnym rozwinięciem znaku Aksji.

W sytuacji, gdy kombinacji jest znacznie więcej (Tyranny, PoE, Fallout New Vegas), ja jednak wolę, gdy w rozmowie jest więcej niż jedna "kombinowana" opcja dialogowa, a nie wyłączność na np. gladiatora i nikogo innego.

Cytuj
Jedyna różnica w tym czy wybrałeś maga czy wojownika leży w tym gdzie zdobędziesz reputację, co byłoby ciekawą mechaniką gdyby nie... schemat synergii wielu małych kroczków.

Rozumiem, że przez "schemat synergii wielu małych kroczków" rozumiesz to, że jest ten system reputacji i tam się dodają punkty i że dopiero później to może oddziaływać na relacje z frakcjami?

Noooo, ok...
Chyba rozumiem, o co Ci chodzi.
Też mnie na początku gry trochę zastanawiało (irytacją bym tego nie nazwał), gdy np. Ashe i Głosy Nareta się kłócili, ja im rzucałem jakiś złośliwy komentarz, a oni się oburzali (wrogość +x), ale w sumie nic z tego nie było.
Ale z drugiej strony, w sumie co tak doraźnie miałoby być? I dlaczego?

Tu mi się przypomina kazus Wiedźmina i karczmy zaraz po przybyciu do Velen, a później kasztelu Barona (gdzie zależnie od wydarzeń w karczmie można było mieć albo nie mieć łatwego dojścia do Barona).
Ok, tu mamy w miarę doraźny efekt działania.

Tyle że trudno winić mi tu Tyranny za brak podobnej sytuacji (przynajmniej ja sobie takiej teraz nie przypominam na początku gry), bo jednak schemat relacji w Tyranny jest trochę inny.
Postać gracza obraca się głównie w wyższych "sferach".
W sumie to może sobie nawet pozwolić na wrzucanie Archontom.
I co mają ci Archonci zrobić? Doraźnie się na Ciebie obrazić i czekać aż Edykt się wypełni?

Cytuj
Preferuję jednak proste mechaniki ale takie gdzie wybrany skill faktycznie zmienia styl rozgrywki. Takie gry gdzie jest ważne czy wybierzesz Tali czy Zero a gdy tego dokonasz, będziesz podchodził do starć w inny sposób. To wręcz nie powinna być skomplikowana mechanika.

Ja w ME podchodziłem do walki w ten sam sposób niezależnie od składu drużyny i dotyczyło to każdej części ME :biggrin:
Postacie do drużyny dobierałem na zasadzie "czyje komentarze w czasie misji chcę słyszeć".
Nie wiem też, w jaki sposób w ME skille zmieniały styl rozgrywki.
Ok, jeżeli byłeś biotykiem, to trzymałeś się bardziej z tyłu i używałeś biotyki.
A w Tyranny z magiem jest inaczej?

Cytuj
Jaką profesję wybrałem? Soldier.

Btw. to chyba o to chodzi.

A nie, z tą klasą to tylko tak pytałem, bo zastanawiałem się, czy próbowałeś coś z magią, czy nie.
Osobiście uważam, że wpływ klasy (tła) postaci na rozgrywkę nie jest tak duży (w Dragon Age Origins, na przykład, było bardziej spektakularnie, bo zupełnie zmieniał się początek gry, co też istotnie wpływało na motywację głównego bohatera do działania - ja osobiście nadal nie wyobrażam sobie, jak można było grać w DAO kimś innym niż człowiek-szlachcic).

Cytuj
O iluzję wyboru, która jest zbyt oczywista. Na początku spędzasz kilkadziesiąt minut ustawiając grę, wybierając skille, typ postaci, historię. Potem grasz w paragrafówkę i skupiasz się aby wykonać słusznych dla Twojej postaci wyborów. I potem te wybory objawiają się jakąś mierną linią dialogową bez znaczenia (bo jeśli jej nie wybierzesz, zawsze możesz jebnąć kogoś w ryj (athletics), wymundrkować coś (lore), wycwaniakować (subterfuge) etc. itd).

W skrócie, to wszystko jest kit na kółkach. W porządku byłoby gdyby sposób podania pozwalał mi poczuć, że ten kit jest wybranym przeze mnie, ciężko przemyślanym kitem. Ale te moje wybory są gówno warte, zmieniają nic nie znaczące szczegóły historii.

 :eek:
Ty masz chyba złe podejście.
Oczekujesz, że gra Ci się będzie rozwidlać na sryliard możliwości w każdej możliwej rozmowie.

Nie chcę Ci spojlować, ale w tej grze akurat zarówno wybory dokonane w czasie tworzenia postaci, jak i te w ciągu gry zaczynają w pewnym momencie mocniej dawać o sobie znać.

W ogóle łatwiej by się dyskutowało, gdybyś dał jakieś konkretne przykłady rozmów, bo ja sprzed szturmu na wieżę pamiętam jedną taką bardziej istotną, ale nie wiem, czy już to miałeś, czy nie.
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline dra

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 4 037
Odp: Tyranny
« Odpowiedź #44 dnia: Grudzień 27, 2017, 08:40:24 am »
Tyle że to dotyczy w zasadzie wszystkich gier.
Począwszy od Baldur's Gate po ME.

I to działa jeśli ilość tych skilli jest stosunkowo ograniczona i oparta na prostej progresji.

Cytuj
To tak jak w Wiedźminie i ME :biggrin:

No dokładnie.
Teraz z jednej strony mamy opowieści, w których jesteś mentalnie od samiutkiego początku, o mocno zarysowanych postaciach gdzie dialogi są jedynie formą snucia historii a z drugiej mamy grę, która stara się sprzedać się jako ta oparta na rozbudowanych dialogach. W praktyce sprowadza się do tego samego tylko z racji formy podania, w tej pierwszej opcji masz żywsze i dynamiczniejsze rozmowy a w tej drugiej masz masę waty w postaci literek.

Cytuj
No nie wiem, mnie to jakoś nie razi.
W takim ME rozgraniczenia klasowe mamy w zasadzie 3 (żołnierz/technik/biotyk), a "reputacyjne" 2.
W Wiedźminie w zasadzie żadnych poza ewentualnym rozwinięciem znaku Aksji.

Czyli efekt ten sam. Z tą różnicą, że w jednym masz ciekawe i dynamiczne dialogi a w drugim ściany monologowych tekstów.

Cytuj
W sytuacji, gdy kombinacji jest znacznie więcej (Tyranny, PoE, Fallout New Vegas), ja jednak wolę, gdy w rozmowie jest więcej niż jedna "kombinowana" opcja dialogowa, a nie wyłączność na np. gladiatora i nikogo innego.

Byłaby pełna zgoda, jeśli to pozwoli Ci jakoś inaczej rozwiązać kwestię. Jeśli to sztuka dla sztuki, zaczyna razić.

Cytuj
Rozumiem, że przez "schemat synergii wielu małych kroczków" rozumiesz to, że jest ten system reputacji i tam się dodają punkty i że dopiero później to może oddziaływać na relacje z frakcjami?

Tak.

Cytuj
Tyle że trudno winić mi tu Tyranny za brak podobnej sytuacji (przynajmniej ja sobie takiej teraz nie przypominam na początku gry), bo jednak schemat relacji w Tyranny jest trochę inny.
Postać gracza obraca się głównie w wyższych "sferach".
W sumie to może sobie nawet pozwolić na wrzucanie Archontom.
I co mają ci Archonci zrobić? Doraźnie się na Ciebie obrazić i czekać aż Edykt się wypełni?

Np. utrudnić coś, wysłać na misję gdzie na skutek błędnych informacji wpadniesz w groźną zasadzkę etc. Cokolwiek co uczyni ich bardziej ludzkimi a nie tylko słupkami, które mierzą +X do tego, +Y do tamtego.
Coś mniej gamistycznego. Lepszą iluzję opowieści.

Cytuj
Ja w ME podchodziłem do walki w ten sam sposób niezależnie od składu drużyny i dotyczyło to każdej części ME :biggrin:
Postacie do drużyny dobierałem na zasadzie "czyje komentarze w czasie misji chcę słyszeć".
Nie wiem też, w jaki sposób w ME skille zmieniały styl rozgrywki.

Jeśli chodzi o jedynkę, to owszem. Było tak jak mówisz. W dwójce znacznie ograniczyli i wyboostowali umiejętności do tego stopnia, że nawet podstawowy rzut granatem z jedynki został sprowadzony do skilla. Ale to działało. Jeśli chciałeś na najwyższym stopniu trudności w miarę gładko przechodzić walki byłeś zmuszony z korzystania tych cech. Walczyłeś z gethami? Hacking Legiona swietnie działał. Walczyłeś z postaciami o silnych tarczach? Tu skill overload był niezastąpiony. Silne pancerze? Ogień je dobrze niwelował. Bossowie o dużym damage? Super było skorzystać z uniesienia go w górę aby zyskać na czasie. Miałeś kilku przeciwników, którzy wymagali odmiennej taktyki i to wystarczyło.

W wieśku też inaczej się walczyło z małym oraz szybkim, inaczej z dużym i wytrzymałym, a jeszcze inaczej z duchami czy latającymi. Niby taka prostacka metoda a urozmaicała walki.

Cytuj
:eek:
Ty masz chyba złe podejście.
Oczekujesz, że gra Ci się będzie rozwidlać na sryliard możliwości w każdej możliwej rozmowie.

Skąd. Przecież sam wielokrotnie mówiłem i pisałem, że papierowe rpg jeszcze długo nie zostaną zastąpione przez gry komputerowe z uwagi na nieograniczoną moc mistrza gry do reakcji na działania graczy.

Od gry komputerowej oczekuje pewnej spójności i iluzji jaką mnie otacza. Weź np. Inside. Zaczynasz grę, nie masz pojęcia kim jesteś i po co idziesz w prawą stronę ekranu ale idziesz bo jesteś zafascynowany settingiem, tajemnicą i okrucieństwem przeciwników wobec małego chłopca. Mechanika jest prosta, masz 4 przyciski kierunkowe i zdaje się jeden dodatkowy przycisk funkcyjny do poruszania przedmiotami, grafika jest rysunkowa i uproszczona ale całość trzepie po czaszce jak ta lala.
Tu mamy cały ten godzinny wstęp pełen decyzji, czytania o settingu, mamy dialogi pełne tekstu a wszystko to wydaje się być jednym wielkim fluffem. Iluzja jest zbyt widoczna.

Cytuj
Nie chcę Ci spojlować, ale w tej grze akurat zarówno wybory dokonane w czasie tworzenia postaci, jak i te w ciągu gry zaczynają w pewnym momencie mocniej dawać o sobie znać.

No już dały w jakiś tam sposób bo wybrałem Disfavored nad Scarlet Chorus. Wciąż był to wybór dość dziwny. Przypominał bardziej przepychanki PiSowców czyli kto ma dłuższego. Nie byłby wyborem w jaki mogłem uwierzyć.

Cytuj
W ogóle łatwiej by się dyskutowało, gdybyś dał jakieś konkretne przykłady rozmów, bo ja sprzed szturmu na wieżę pamiętam jedną taką bardziej istotną, ale nie wiem, czy już to miałeś, czy nie.

Ok, jak będę grał to zwrócę uwagę.