Różni ludzie od dawien dawna próbowali stworzyć przedmiot obdarzony inteligencją (różne tam golemy, zombie i gadające kryształowe kule), ale dopiero od pięćdziesięciu lat przywdziali białe fartuchy i zaczęli mówić o sobie, że są naukowcami. Metod w każdym razie nie zmienili.
Musimy sobie uświadomić, że jesteśmy
bardzo daleko od stworzenia sztucznej inteligencji. Wprawdzie ciągle różne grupy trąbią, że jesteśmy tuż-tuż, ale to tylko taka reklama.
Zakładając, że stworzenie sztucznej inteligencji jest w ogóle możliwe: natura stworzyła życie w miliard lat a inteligencję w kolejne cztery miliardy lat (4 razy więcej). My jeszcze nawet nie stworzyliśmy sztucznego życia. Załóżmy optymistycznie, że stworzymy je już jutro. Ile więc zajmie nam zrobienie golema? Nauki empiryczne mają jakieś 400 lat, więc minie jeszcze 1600 lat, zanim to osiągniemy.
Ograniczenia mocy komputerów dość łatwo wyliczyć. Nie można przekroczyć prędkości światła, ilości informacji na jednostkę powierzchni (tzw. zasada holograficzna) oraz ilość energii z'używanej przez komputer musi być na tyle mała, żeby nasz cud techniki nie zapadł się do czarnej dziury. Zakładając, że prawo Moore'a będzie obowiązywać w nieskończoność (czyli moc komputerów będzie przyrastać wykładniczo, podwajając się co 18 miesięcy), do tych fizycznych barier dojdziemy w ciągu 300 lat.
Tutaj jest artykuł:
http://arxiv.org/abs/astro-ph/0404510, a tu jego streszczenie:
http://lwn.net/Articles/285789/.
Wątpię, żeby super-inteligentne maszyny zajęły się wybijaniem ludzkości. W końcu powstanie człowieka nie spowodowało końca istnienia bakterii, chociaż bezpośrednio z nimi walczymy. Będziemy raczej mało interesujący dla istot super-inteligentnych. Ewentualnie będziemy tępieni jako szkodniki.
Nie wydaje mi się, żeby taki ultrainteligentny komputer zbudowany, dajmy na to, za dziesięć lat, posiadał świadomość, gdyż świadomość to pojęcie dosyć mdłe.
A ja nie sądzę, żeby super-inteligencję dało się oddzielić od świadomości.
I jest jeszcze jeden szkopuł. Otóż dzisiejsze komputery (maszyny Turinga) nie potrafią rozwiązywać tzw. problemów nierozstrzygalnych. A ludzie potrafią. Jest to dla mnie dowód na istnienie duszy. Widzę teraz dwa wyjścia. Albo wynajdziemy jakiś hiper-komputer oparty o inne zasady matematyczne albo wykażemy, że ludzie tak naprawdę nie potrafią rozwiązywać problemów nierozstrzygalnych a nasza pozorna umiejętność to tylko trik stosowany przez naturę. Jedna i druga droga wydaje mi się trudna do obrony.
W każdym razie o ile prawo Moore'a się nie załamie, już w niecałe 300 lat albo nauka dotrze do wybrzeży mistycyzmu albo padnie bastion wiary. Zwykle cieszę się, że żyję akurat dzisiaj, na początku XXI wieku, ale w tym jednym wypadku chciałbym być 300 lat młodszy i doczekać tego momentu.
Chociaż zapewne po drodze nastaną rzeczy, które nie śniły się naszym filozofom i za 300 lat ludzie będą sobie stawiać zupełnie inne pytania.