Autor Wątek: Batman  (Przeczytany 702362 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Maragast

  • Młodszy Mistrz
  • ***
  • Wiadomości: 312
Odp: Batman
« Odpowiedź #4620 dnia: Listopad 22, 2017, 03:20:56 pm »
Myślę, że lepiej nie pomijać Resurrection of Ra's al Ghul bo komiks ten rozwija wątek Damiana i ligi zabójców.

Faktycznie zapomniałem o "Time and the Batman", moje gapowe.

Wiem, że "Battle for the Cowl" nie jest Morrisona ale tak bardzo łączy się z całością jego Runu, że trudno byłoby go pominąć.

Wiem także, że "Heart of Hush" i "Streets of Gotham" nie są Morrisona ale chronologicznie ich akcja dzieje się w tym czasie co jego run, a ponieważ oba tytuły są świetne to myślę, że warto je czytać w trakcie.

Offline Prometeusz

  • Młodszy Terminator
  • **
  • Wiadomości: 120
Odp: Batman
« Odpowiedź #4621 dnia: Listopad 26, 2017, 12:06:57 pm »
"All Star Batman & Robin, The Boy Wonder", to kolejny pokaz smutnego "upadku" Millera. All Star i DKSA to prequel i sequel "The Dark Knight Returns", a jednak charakter Batmana w tych historiach nie ma nic wspólnego z Brucem z "Powrotu...". Batman w TDKR był radykalniejszy, zmęczony, ale nadal było widać że jest to ten superbohater który ma już mocno ustanowione metody i wizerunek w popkulturze, tyle że po wielu przejściach. Czytając All-Star i DKSA ma się wrażenie że tych nie pisał sam Miller, tylko ktoś kto próbuje go nieudolnie naśladować. Jak to interpretować? Mroczny Rycerz w Millerverse był radykalnym socjopatą, później w wieku starczym zmądrzał i bardziej przypominał klasycznego Batmana, a w "Strikes Again" znów mu odbiło? Nie czytałem jeszcze "Master Race", ciekaw jestem jak tam Bruce Wayne jest pisany. W każdym razie wizerunek Nietoperza w ramach tego uniwersum kompletnie mi się nie klei.

Jako fan Batmana chętnie bym po krytykował zachowanie Bruce'a, ale chyba sprawiedliwsze będzie przyjęcie konwencji historii. Ten Batman jest inny. Jak sam Robin stwierdził "udaje Clinta Eastwooda". Ja w nim widzę Wolverine'a. Czy nikt z Was czytając poczynania tego Batmana, nie czekał aż w końcu powie "Jestem najlepszy w tym co robię"?. "Kocham być cholernym Batmanem", to nie Batman, to przecież Weapon X urwał się z uniwersum Marvela i wkradł do komiksu Millera. Patrząc wstecz i przypominając sobie popularną historię Millera o Wolverinie, to lepiej opisał jego jestestwo w swoim Batmanie...

Millerowi bardzo zależy, by w jego historii nikogo nie polubić. Zwłaszcza głównego bohatera, jednak dzielnie wtórują mu inni przebierańcy. O dziwo Miller darował sobie w tym komiksie robienie z Supermana czarnego charakteru. Jest delikatnie nakreślone, że to ten Millerowski Superman, marionetka rządu, ale o dziwo wypada na osobę w miarę trzeźwo myślącą. Za to z przyjemnością wyrzuciłbym charakter Wonder Woman, choć rola jej była epizodyczna, to niesamowicie pogardliwa dla oryginału. Główną motywacją niechęci Ligi Sprawiedliwości do Batmana są jego metody i podejście do krucjaty, ale czytając dialogi Księżniczki Diany, ciężko nie odnieść wrażenia że wcale nie jest lepsza od niego. Właściwie to nawet gorsza - nomen omen Batman w tej historii nikogo nie zabił, a Wonder Woman natomiast jest bardzo chętna odrąbać mu głowę. I Ona wyraża się z pogardą o "świecie mężczyzn"? Proponowane przez nią metody i bezpodstawna pogarda do współpracowników z JL, którzy przecież tak jak Ona starają się naprostować świat, są irracjonalne.

Swój epizod w historii ma także Black Canary, który nie wnosi do niej absolutnie nic. Nie dowiadujemy się co kieruje Kanarkiem, jaką ma osobowość, dlaczego właściwie pracuje w tym a nie innym miejscu. Nie ma w tej historii kompletnie żadnej roli, poza ekspozycją jej frustracji. By później skrzyżować swoje drogi z Batmanem, oddać się z nim chwili namiętności i... zniknąć z historii, nadal nie wnosząc do niej kompletnie niczego. Zupełnie jakby Miller po prostu chciał mieć w swoim komiksie Black Canary, nie ważne jak, nie ważne gdzie, byleby mogła zaprezentować swoje wdzięki i umiejętności bitewne. Jedynym bohaterem którego w jakiś sposób można polubić (Green Lantern daje się poznać jako człowiek rozsądny pośród idiotów - jednak jego rola w historii jest epizodyczna) jest Robin. Ale nawet do niego nie byłem w stanie podejść z sympatią, pamiętając że za +/- 30 lat skończy tak, jak skończy (wyjaśnienie w komiksie "Dark Knight Strikes Again").

Przy lekturze kilka razy mogłem parsknąć śmiechem. Można powiedzieć, że to komiks komediowy, bo śmiechu tu co niemiara. W przypadku DKSA mimo lichego wykonania dostrzegłem wiele dobrych pomysłów. Tutaj nawet ich nie dostaniemy. Wstęp redaktora DC Comics, który zapowiada ujmującą, fantastyczną historię która zasługuje na wyszczególnienie powinien być napisany ironicznie. Męczy mnie jednak ciekawość. Skoro Batman tak traktował Dicka Graysona, to jakim był mentorem dla Jasona Todda, który jak wiemy z TDKR - w Millerverse egzystował.

Offline winckler

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 460
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Batman
« Odpowiedź #4622 dnia: Grudzień 11, 2017, 12:21:45 pm »
(...) Zastanawiam się jeszcze nad tym knightfallem. Ikoną ten komiks jest ale czy przetrwał próbę czasu? No nie wiem :smile:  Nostalgia will eventually win, I think but we shall see...



Po lekturze "Knightfall Omnibus, vol. 2: Knightquest".
Tyle wrażeń...
Chciałbym jednak skupić się nie na tych z sentymentu wyrastających, ale na tych, które pozwalają ocenić historią z perspektywy lat. Bo w odróżnieniu od samego "Upadku Rycerza", który dostaliśmy w polskich wydaniach w miarę kompletny, tutaj ominięcia były już spore. W przypadku pierwszej odsłony trylogii w polskich zeszytach także nie zabrakło cięć, ale tam wypadły pojedyncze zeszyty i to przede wszystkim (jeśli chodzi o wydanie omnibusowe) z partii wstępnej, opowiadającej o kryzysie, który dopada Bruce'a, zanim jeszcze do miasta zawita Bane. W przypadku "Misji Rycerza" sprawa ma się już nieco inaczej i spora część zeszytów opowiadających o krucjacie Jeana Paula nie zaistniała wtedy w lekturze, co zmieniło kompletnie (teraz to wiem) jej dynamikę. (Nie sięgnąłem, choć kusiło, na przestrzeni ostatnich lat po obecne w obiegu dotychczasowe wydania zbiorcze i to była pierwsza lektura historii "niewydanych w Polsce"). "Poszukiwanie" to osiem zeszytów i tu dostaliśmy w latach dziewięćdziesiątych komplet, "Krucjata" jednak to blisko trzydzieści zeszytów, a my przeczytaliśmy z nich też osiem i to - co też nie bez znaczenia, głównie tych pisanych przez Alana Granta i (świetnie) rysowanych przez Vincenta Giarrano historii z pobocznej decyzją architektów pomysłu serii "Shadow of the Bat".
Innymi słowy - przeczytałem w tych dniach zupełnie inną od tej znanej historię. Nie był to pod żadnym względem czas stracony.
Dla jasności zaznaczę, że czytany tak na nowo Knightquest razi tym, czym od zawsze raził Knightfall: łopatologicznością narracji, powierzchownością introspekcji, powtarzalnością (no ileż razy on może ulepszać ten kostium i przeżywać te same wizje?!?), lukami fabularnymi (dlaczego też Tim Drake nie uratował Grahama Etchisona?) czy skrótowością (przepracowanie konsekwencji "Poszukiwań" na jednej planszy). A jednak przy tym wszystkim (a może też dzięki temu?) na przestrzeni wszystkich zeszytów zbudowana zostaje wokół nowego Batmana specyficzna aura, która pozwala przymknąć oko na powyższe niedostatki i cieszyć się wyjątkową, naprawdę inną wersją Mrocznego Rycerza. Choć bowiem zadaniem historii (jak przyznają po latach wspominający pracę nad nią jej twórcy - Moench, Dixon i inni...) było przekonać czytelników, że łamiący zasady Batman nie jest tym, czego chcą, droga, którą przechodzi Jean Paul, pozwala identyfikować się z jego perspektywą na świat ukształtowany przez Bruce'a, czyni go kolejnym Robinem, tyle że bez mentora obok i tym samym z zupełnie innymi szansami na starcie, bohaterem przez to pod wieloma względami sympatycznym. Nowy Batman musi żyć w cieniu starego, bo tego chcą redaktorzy, jednak jakby wbrew temu, czego chcą,  promieniuje też wokół specyficzną energią, która przyciąga i intryguje. To ten efekt, myślę, próbował też z niezłym skutkiem osiągnąć Slott w serii "Superior Spider-Man", efekt, który, chwilami żal, musi w korporacyjnym świecie zmierzać zbyt szybko do koniunkturalnego odwrócenia (też zresztą ekspresowo przeprowadzonego w Robinie #7).
Nowy Batman nie tylko jest brutalniejszy, jest też zmysłowy, w sposób, w który Batman-Bruce głównego nurtu raczej nie bywał. Widać to świetnie w znanej w Polsce historii z Catwoman albo w fenomenalnej pod wieloma względami "filmowej trylogii" z Jokerem. Ta ostatnia zresztą pozwala się cudownie czytać metaforycznie, nawiązując (widać to już na pięknych okładkach Jonesa) do konwencji fabuł rynsztokowych, w obrębie których odnaleźć się musi na jednym poziomie nowy Batman, na drugim czytelnik w szponach prowadzących go przez wesołe miasteczko znanych skądinąd przygód redaktorów. Na tym dopiero buduje się kilkuczęściowa historia z Abattoirem , której w polskim wydaniu dostaliśmy jedynie finał, i jej zróżnicowane odsłony dookreślające decyzję (czy raczej brak decyzji) Jeana Paula nad rozpalonym kotłem. Nie skleja się ta prowadząca do kulminacji opowieść najlepiej również w pełnej wersji, szwy prowadzone przed laty zbyt szybko ewidentnie się w wydaniu zbiorczym rozłażą (samo wydanie jednak trzyma mocno, nic nie pęka w lekturze!). Jednak i tak pozostaje dzięki przeczytaniu wszystkich zeszytów wrażenie obcowania z pełniejszą i ciekawszą postacią niż znany u nas przede wszystkim Batman Granta. Historie o Komorniku czy Rosemary należą bez wątpienia do najlepszych w tym tomie i ich jakość każe pochwalić artystyczne wybory redaktorów Tm-Semic, ale w efekcie zagubiony został duch "Krucjaty", serii ciekawej przez napięcia również w obrębie stylistyki - od Batmana kampowego, przez próby odnalezienia się w konwencji ustanowionej przez poprzednika (poprzedników), po romantyczną i nieco pompatyczną wzniosłość mrocznego "Gacka dla elity". (I ciekaw jestem, w jakim stopniu ta decyzja właśnie, a nie sam fakt kilkuletniej ciągłej fabuły, przełożyły się na spadek zainteresowania tytułem wśród czytelników superbohaterszczyzny przed laty).
Niniejszym zachęcam, odpowiadając na wyrażone przez Nicka jakiś czas temu wątpliwości, by po "Knightquest" po latach sięgnąć. Omnibusowa cegiełka cieszy w swej masie (choć - jeszcze jedna uwaga dla "półkowników" - grzbietem do pierwszego tomu przykleja się średnio, bo przypadające na grzbiet fragmenty obwoluty nie budują spójnej galerii łotrów z grzbietem poprzednim). Ja już nie mogę się doczekać maja i kolejnej (ale i pierwszej pewnie znowu też pod pewnym względem) lektury "Knightsend".
« Ostatnia zmiana: Grudzień 11, 2017, 01:44:11 pm wysłana przez winckler »
„Wszelkie zbieranie jest konserwatywne".

„I absolutnie nie piszę tego złośliwie, tylko tak to obiektywnie wygląda z mojego puntu widzenia".

Offline C.H.U.D.Y.

  • Redakcja KZ
  • Szafarz bracki
  • *
  • Wiadomości: 2 200
  • Angry Comic Book Nerd
    • KZ
Odp: Batman
« Odpowiedź #4623 dnia: Styczeń 08, 2018, 08:49:32 pm »
Pod koniec zeszłego roku Two-Face obchodził jubileusz 75-lecia. Z tej okazji Michał Lipka podsumowuje dotychczasowe dzieje Harveya Denta. http://www.gothamwdeszczu.com.pl/blog/75-lat-dwoch-twarzy/

Offline Eragon

  • Młodszy Terminator
  • **
  • Wiadomości: 155
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Batman
« Odpowiedź #4624 dnia: Styczeń 26, 2018, 10:47:28 am »
Batman tom 2

Jak pierwszy tom Kinga był średni dla mnie tak drugi jest po prostu słaby...nawet bardzo...Batman i jego wersja Suicide Squad udają się w ,,odwiedziny'' do pewnego jegomościa. Batman w tym tomie jest dosyć narwany(choć jak zawsze z ,,genialnym'' planem)i w kółko powtarza jedno zdanie. Czego on w tym tomie nie dokonuje(leczy się szybciej niż Flash), jest lepszy niż Superman - ilu to on ,,kitowców'' nie pokonuje po drodze do celu. No i sam główny przeciwnik w tomie hmmm nie wiem czy to, że Bane lata cały czas na golasa miało sprawić , że będzie wyglądał strasznie czy bardziej poważnie czy jak ale dla mnie to było tylko groteskowe(dobrze, ze Hugo Strange w grudniowym batmanowym evencie tylko sobie ćwiczył nago na kliku kadrach heh).

Lepiej wypada dwuczęściowa historia na końcu tomu, która nawet całkiem fajnie pokazuje relacje łączące Batmana z Catwoman. Co jednak tylko nieco podnosi jakość tomu jako całości.

Ponoć gdzieś  w okolicach 25 zeszytu King wchodzi na wyższy poziom i czyta się to o wiele lepiej, no cóż przekonamy się. No, ale jeżeli tak jest to czeka nas przynajmniej jeszcze jeden słaby tom. Oby potem było faktycznie lepiej...
Fan ,,majtek na głowie''. :D

Offline Nafciarz

  • Młodszy Terminator
  • **
  • Wiadomości: 100
Odp: Batman
« Odpowiedź #4625 dnia: Styczeń 28, 2018, 08:55:08 pm »
Pelna zgoda co do krytyki tego tomu. Pierwsza historiajest tak chaotyczna i bezsensowna ze az dziw bierze ze ktos w ogole zgodzil sie to wydac... Kompletna porazka! Druga jest przyjemniejsza i tylko to ratuje ten tom. Ogolnie czekam az King pokaze cos w tej serii bo poki co jest slabo.

Offline chmiel

  • Redakcja KZ
  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 231
Odp: Batman
« Odpowiedź #4626 dnia: Styczeń 30, 2018, 06:44:25 am »
Ależ pokaże, właśnie po 25 zeszycie. A mianowicie, że potrafi stworzyć jeszcze większy bełkot niż Scott Snyder. To jak absurdalne jest "War on jokes and riddles" nadaje się na konkretną recenzję. Niemniej krytyka krytyką, a te pożałowania godne bzdury sprzedają się - niestety - znakomicie.

Offline JanT

  • Asesor
  • ******
  • Wiadomości: 8 130
Odp: Batman
« Odpowiedź #4627 dnia: Styczeń 30, 2018, 07:29:20 am »
A mi się ten Batman podoba i myślę że część czytelników musi do niego dojrzeć  :smile: Fajnie tu Wincler pisał o tym Batmanie.

Offline chmiel

  • Redakcja KZ
  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 231
Odp: Batman
« Odpowiedź #4628 dnia: Styczeń 30, 2018, 11:51:52 am »
Dojrzeć to można do "Watchmen" albo "Elektra: Assassin" :D.

Zresztą moje uwagi skierowane są raczej do niezdecydowanych. Nie mam zamiaru przekonywać tych, którym twórczość Kinga się podoba - ich prawo. W każdym razie tak źle jak dotąd w przypadku dwóch głównych serii z Batsem nie było, bo Tynion IV jest jeszcze gorszy ze swoim X-Men - wróć - Bat-Family.

Offline JanT

  • Asesor
  • ******
  • Wiadomości: 8 130
Odp: Batman
« Odpowiedź #4629 dnia: Styczeń 30, 2018, 12:11:15 pm »
W każdym razie tak źle jak dotąd w przypadku dwóch głównych serii z Batsem nie było
Bardziej ci się podobał Detective Comics (zwłaszcza tom 1 i 2) z Nowe DC?

Offline chmiel

  • Redakcja KZ
  • Czeladnik
  • *
  • Wiadomości: 231
Odp: Batman
« Odpowiedź #4630 dnia: Styczeń 30, 2018, 01:08:05 pm »
Nie. Ale wtedy równolegle Snyder robił fajne "Courts of Owls" - także był jeden wartościowy tytuł i jeden beznadziejny. Teraz obie serie są beznadziejne. No i gdzie w tym X-Bat jakiś pierwiastek "Detective"?

Offline Eragon

  • Młodszy Terminator
  • **
  • Wiadomości: 155
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Batman
« Odpowiedź #4631 dnia: Styczeń 30, 2018, 02:36:34 pm »
A mi się ten Batman podoba i myślę że część czytelników musi do niego dojrzeć  :smile:

Podobnie jak chmiel uważam, ze nie ma tu do czego dojrzewać(czy to komiksowo czy wiekowo). Podoba się albo nie i tyle, to nie jakiś ambitny komiks, którego uroki można dostrzec w późniejszym czasie. Rzecz gustu.
Dalej jednak nie tracę nadziei, że w którymś tomie King mnie pozytywnie zaskoczy bo ponoć to scenarzysta potrafiący pisać bardzo dobre fabuły. Przed Batmanem czytałem tylko hmm jego Robin War gdzie napisał pierwszy i ostatni numer eventu. Nie był to jakiś wybitny komiks, ale zdecydowanie lepiej się przy nim bawiłem niż przy Batmanie(drugi tom to była mordęga, poza historią o relacjach Gacka z Catwoman bo to było całkiem ok).



bo Tynion IV jest jeszcze gorszy ze swoim X-Men - wróć - Bat-Family.
Tu się nie zgodzę, pierwszy tom był fajną rozrywką, zwłaszcza, ze ja wolę raczej czytać komiksy gdzie Batman występuję w otoczeniu swojej ,,rodzinki''.  Z tego co rozumiem ty czytasz +/- na bieżąco z USA, więc bardzo możliwe, że czym dalej w las tym gorzej z tym tytułem, ale pierwszy tom to dla mnie jeden z lepszych tytułów Odrodzenia wydanych w naszym kraju.



Fan ,,majtek na głowie''. :D

Offline OokamiG

  • Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 289
Odp: Batman
« Odpowiedź #4632 dnia: Styczeń 30, 2018, 03:37:22 pm »
Słyszałem opinie, że po 20 numerze Batman Kinga robi się lepszy, więc ja przynajmniej zamierzam jeszcze dać szansę. Tymczasem pierwszy tom Detective Comics był w moim mniemaniu  lepszy od pierwszego Batmana z DC Rebirth (drugiego jeszcze nie czytałem), choć całość początku runu Kinga nie jest jakaś specjalnie udana to niektóre wątki, jak np. Calendar Mana mogą się ciekawie rozwinąć. Mam wrażenie poprostu, że King zamiast budować powoli historię chciał zawrzeć w pierwszym tomie trochę, ża dużo wątków, zamiast skupić się na spokojnym budowaniu historii. Za szybko to po prostu biegnie do przodu. Mimo wsysztko ja czekam na dalsze rozwnięcie bo gość parę dobrych tytułów jednak napisał, więć gość w komiksy chyba umie.

Offline Prometeusz

  • Młodszy Terminator
  • **
  • Wiadomości: 120
Odp: Batman
« Odpowiedź #4633 dnia: Styczeń 31, 2018, 03:54:59 pm »
Czy Batman/Sędzia Dredd z DC Deluxe zawierają jakieś niewydane wcześniej w PL historie?

Offline Nawimar

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 2 320
    • "Paradoks"      "DC Multiverse"
Odp: Batman
« Odpowiedź #4634 dnia: Styczeń 31, 2018, 05:59:02 pm »
Prometeusz - album zawiera dwie dotąd nie publikowane w Polsce opowieści:
 
 „Batman/Judge Dredd: Vedetta in Gotham”

 „Batman/Judge Dredd: The Ultimate Riddle”