Autor Wątek: Watchman: Strażnicy  (Przeczytany 12163 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bociek

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 223
Watchman: Strażnicy
« dnia: Kwiecień 19, 2009, 02:26:46 pm »
Watchmen (Strażnicy) - oglądałem niedawno i bardzo się rozczarowałem. Poszedłem do kina bo słyszałem że jest to ekranizacja jakiegoś komiksu, który podchodzi do tematu superbohaterów w nietuzinkowy sposób. Okazało się jednak, że film jest nudny i niespecjalnie oryginalny. Już wole spidermana bo przynajmniej nie sili się na bycie głębokim i nie próbuje udawać jakiegoś ambitnego kina. Poszedłem na seans w nadziei, że dostane kawałek dobrego filmidła a nie prostackie naparzanie, z dziwaczną, naciąganą fabułą. Dla mnie kompletne nieporozumienie, nie wiem dlaczego w ogóle ktoś się tym zachwyca.
Film jest niespecjalny, nie wiem czym niby wyróżnia się na tle innych produkcji o superbohaterach, jakas nutka nostalgii, mroczniejszy "cięższy" klimat ale bez przesady, do tego całość nielogiczna.

Offline skil

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 2 754
Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 20, 2009, 01:45:00 am »
do tego całość nielogiczna.
możesz to rozwinąć? co jest nielogiczne?
qui hic minxerit aut cacaverit, habeat deos superos et inferos iratos

Offline potworek

  • Moderator
  • Szafarz bracki
  • *
  • Wiadomości: 3 238
  • Just awesome
Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 20, 2009, 07:11:34 am »
Watchmen (Strażnicy) - oglądałem niedawno i bardzo się rozczarowałem. Poszedłem do kina bo słyszałem że jest to ekranizacja jakiegoś komiksu, który podchodzi do tematu superbohaterów w nietuzinkowy sposób. Okazało się jednak, że film jest nudny i niespecjalnie oryginalny. Już wole spidermana bo przynajmniej nie sili się na bycie głębokim i nie próbuje udawać jakiegoś ambitnego kina. Poszedłem na seans w nadziei, że dostane kawałek dobrego filmidła a nie prostackie naparzanie, z dziwaczną, naciąganą fabułą. Dla mnie kompletne nieporozumienie, nie wiem dlaczego w ogóle ktoś się tym zachwyca.
Film jest niespecjalny, nie wiem czym niby wyróżnia się na tle innych produkcji o superbohaterach, jakas nutka nostalgii, mroczniejszy "cięższy" klimat ale bez przesady, do tego całość nielogiczna.

Dobrze gada
o Ty wiesz o Mitrilu?

Offline Bociek

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 223
Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 20, 2009, 10:21:45 am »
Cytuj
możesz to rozwinąć? co jest nielogiczne?

Proszę bardzo, są Ci superbohaterowie bez większych mocy i jeden wypasiony niebieski dr Manhattan, świat stoi w obliczu wybuchu III wojny światowej, jest wyścig zbrojeń, strach itp.
Ale dlaczego ten niebieski koleś, który potrafi się mnożyć (jednocześnie pukać babkę, skręcać jakieś fikuśne rzeczy itp. było go co najmniej 4-5) i teleportować gdzie tylko ze chce, nie mógłby zrobić z siebie małej grupki partyzantów, przenieść się do silosów z rakietami rosjan/chińczyków dotknąć ich i teleportować się z nimi na marsa?
Bo łatwiej jest uknuć mega intrygę, wysadzić w powietrze setki milionów ludzi i wierzyć, że wszystko będzie już git, bo nagle rządy krajów świata zjednoczą się przeciw jednemu potężnemu organizmowi, który będąc jeszcze do niedawna po stronie USA wcale nie stanowił broni ostatecznej?

J.K. Gordon III

  • Gość
Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 21, 2009, 06:40:39 pm »
Hmm, może dlatego, że to nie on knuł intrygę? :roll:

Offline Bociek

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 223
Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 21, 2009, 06:57:04 pm »
no ale sam nic nie zrobił, a mógł sporo
i pozostaje kwestia naiwności rządów świata.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2009, 11:39:52 pm wysłana przez Bociek »

Offline wilk

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 267
  • Płeć: Mężczyzna
  • Rysowane żyletką
    • Cromwell Stone - komksowe różności
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 23, 2009, 09:23:11 am »
no ale sam nic nie zrobił, a mógł sporo

Nie oglądałeś uważnie. Zarówno w komiksie jak i w filmie Manhattan powtarzał, że tak naprawdę nie obchodzi go ziemia i ludzie. Szczególnie po prowokacji z konferencją prasową. Mógł ale nie chciał. Poza tym dochodziła kwestia tych całych tachionów zaburzających przewidzenie przyszłości przez doktora.

Cytuj
Bo łatwiej jest uknuć mega intrygę, wysadzić w powietrze setki milionów ludzi i wierzyć, że wszystko będzie już git, bo nagle rządy krajów świata zjednoczą się przeciw jednemu potężnemu organizmowi, który będąc jeszcze do niedawna po stronie USA wcale nie stanowił broni ostatecznej?
Łatwiej niż co?

Właśnie to jest jedno z pytań, które postawił Moore w komiksie i wiernie przeniósł na ekran Snyder. Po pierwsze czy w ogóle taka intryga uknuta przez Veidta odniosłaby zamierzony przez niego skutek? Jeśli nawet tak czy koszt był tego wart? Czy może Veidt był po prostu zwykłym szaleńcem?

Co jak co ale nielogiczność to chyba ostatnia rzecz jaką można filmowi/komiksowi zarzucić.

Offline Bociek

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 223
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 23, 2009, 10:17:24 am »
Cytuj
Nie oglądałeś uważnie. Zarówno w komiksie jak i w filmie Manhattan powtarzał, że tak naprawdę nie obchodzi go ziemia i ludzie. Szczególnie po prowokacji z konferencją prasową.

no ale mógł coś wcześniej z tym zrobić, przed prowokacją, przecież był po stronie USA, a nie wyglądało na to żeby mu ktokolwiek cokolwiek proponował lub go prosił o coś,
budował jakaś maszynke która miała chyba rozwiązać problem energii na świecie, dodatkowo na koniec zabił Rorschacha żeby jednak akcja Veidta się nie wydała, więc jednak mu zależało.

Cytuj
Łatwiej niż co?

ławiej niż to co napisałem, wyżej, czyli szybki sabotaży ze strony Manhattana  zapasów broni nuklearnej Chin i Rosji i po sprawie, można zegarek cofnąć z 30 minut do tyłu.

Cytuj
Właśnie to jest jedno z pytań, które postawił Moore w komiksie i wiernie przeniósł na ekran Snyder. Po pierwsze czy w ogóle taka intryga uknuta przez Veidta odniosłaby zamierzony przez niego skutek? Jeśli nawet tak czy koszt był tego wart? Czy może Veidt był po prostu zwykłym szaleńcem?

a mnie bardziej nurtuje, czy Veidt przypadkiem nie brał rządów świata za debili, ile czasu taka intryga bez podsycania mogła utrzymać pokój na świecie?, jakby przez rok nic nowego się nie stało to myślę, że strach przed Manhatannem bym osłabł i wszystko wróciło by do normy, bo kolesia po prostu by nie było,

Offline wilk

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 267
  • Płeć: Mężczyzna
  • Rysowane żyletką
    • Cromwell Stone - komksowe różności
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 23, 2009, 11:41:52 am »
no ale mógł coś wcześniej z tym zrobić, przed prowokacją, przecież był po stronie USA, a nie wyglądało na to żeby mu ktokolwiek cokolwiek proponował lub go prosił o coś,

Wcześniej nie było tak dużego zagrożenia. Jeśli dobrze pamiętam to dopiero po wylądowaniu na Marsie, ZSRR poczyniło jakieś bardziej stanowcze kroki w Afganistanie. Zresztą sama obecność Manhattana na Ziemi raczej odstraszała ZSRR.

Cytuj
dodatkowo na koniec zabił Rorschacha żeby jednak akcja Veidta się nie wydała, więc jednak mu zależało.
No właśnie - na koniec. No przecież o to chłodziło, że na Marsie jednak zmienił zdanie.

Cytuj
ławiej niż to co napisałem, wyżej, czyli szybki sabotaży ze strony Manhattana  zapasów broni nuklearnej Chin i Rosji i po sprawie, można zegarek cofnąć z 30 minut do tyłu.
No to odsyłam do mojego poprzedniego posta. M.in. do tachionów.

Cytuj
a mnie bardziej nurtuje, czy Veidt przypadkiem nie brał rządów świata za debili, ile czasu taka intryga bez podsycania mogła utrzymać pokój na świecie?, jakby przez rok nic nowego się nie stało to myślę, że strach przed Manhatannem bym osłabł i wszystko wróciło by do normy, bo kolesia po prostu by nie było,
No i o to chodzi. Być może masz rację. Moore'owi przecież nie chodziło o przekazywanie prawd objawionych pod tytułem "jak zaprowadzić pokój na ziemi". Strażnicy to nie jest żaden traktat filozoficzny, tak jak nie jest nim też V jak Vendetta. Niestety niektórzy zdają się tego nie dostrzegać. Nie wierzę też, że ani Veidt ani V wygłaszają poglądy samego Moore'a. To są zwykłe fikcyjne postaci, które niekoniecznie muszą być nieomylne czy też zdrowe psychicznie. Moore po prostu pokazuje jedno z wielu możliwych rozwiązań (obok np. nonkomformistycznej postawy Rorschacha) i to właśnie czytelnik/widz sam powinien sobie odpowiedzieć czy to jest właściwa droga. Jakby na potwierdzenie, ostatnim zdaniem wypowiedzianym w komiksie (w filmie chyba też) jest "Zostawiam to w twoich rękach" wypowiedziane przez szefa do tego dziennikarza w koszulce z logo "smile". :)

Offline Bociek

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 223
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 23, 2009, 12:33:53 pm »
Cytuj
Wcześniej nie było tak dużego zagrożenia. Jeśli dobrze pamiętam to dopiero po wylądowaniu na Marsie, ZSRR poczyniło jakieś bardziej stanowcze kroki w Afganistanie. Zresztą sama obecność Manhattana na Ziemi raczej odstraszała ZSRR.

zagrożenie było, bo zegar "odliczający" czas do wybuchu wojny od początku filmu był blisko godziny 0
ZSRR poczyniło stanowcze kroki po tym jak zniknął Manhattan więc jednak ich odstraszał.

Cytuj
No właśnie - na koniec. No przecież o to chłodziło, że na Marsie jednak zmienił zdanie.

no ale wcześniej też mu zależało, robił coś dla ziemi i ludzkości, ciupał żółtków w wietnamie, zwątpił tak całkiem po tym jak mu powiedzieli że jest rakotwórczy :)

Cytuj
No to odsyłam do mojego poprzedniego posta. M.in. do tachionów.

tachiony blokowały tylko jego zdolność "patrzenia" w przyszłość, więc nie wiem w jaki sposób miały go powstrzymać od duplikowania się i poprzenoszenia rdzeni rakiet na marsa czy gdzie tam sobie by chciał.

Cytuj
No i o to chodzi. Być może masz rację. Moore'owi przecież nie chodziło o przekazywanie prawd objawionych pod tytułem "jak zaprowadzić pokój na ziemi". Strażnicy to nie jest żaden traktat filozoficzny, tak jak nie jest nim też V jak Vendetta. Niestety niektórzy zdają się tego nie dostrzegać. Nie wierzę też, że ani Veidt ani V wygłaszają poglądy samego Moore'a. To są zwykłe fikcyjne postaci, które niekoniecznie muszą być nieomylne czy też zdrowe psychicznie.

no ale mi nie do końca o to chodzi,
zakończenie jakie zadowala Veidta i super organizm jakim jest Manhattan, wydaję się przynajmniej dla mnie strasznie naiwne, gość jest niby najmądrzejszym człowiekiem na Ziemi a wierzy w arkadie.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2009, 02:16:07 pm wysłana przez Bociek »

Offline wilk

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 267
  • Płeć: Mężczyzna
  • Rysowane żyletką
    • Cromwell Stone - komksowe różności
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 23, 2009, 01:04:03 pm »
Cytuj
zagrożenie było, bo zegar "odliczający" czas do wybuchu wojny od początku filmu był blisko godziny 0
ZSRR poczyniło stanowcze kroki po tym jak zniknął Manhattan więc jednak ich odstraszał.
No i zgoda. Ale co to ma wykazywać?

Cytuj
no ale wcześniej też mu zależało, robił coś dla ziemi i ludzkości, ciupał żółtków w wietnamie, zwątpił tak całkiem po tym jak mu powiedzieli że jest rakotwórczy Smile
Też zgoda i znów pytanie - o czym to ma świadczyć?

Cytuj
tachiony blokowały tylko jego zdolność "patrzenia" w przyszłość, więc nie wiem w jaki sposób miały go powstrzymać od duplikowania się i poprzenoszenia rdzeni rakiet na marsa czy gdzie tam sobie by chciał.
Chwila, chwila. Tachiony blokowały możliwość wykrycia intrygi Veidta i przewidzenia czasu kataklizmu. Ich wpływ na Manhattana został fajnie pokazany w komiksie, w filmie ograniczono się niestety tylko do suchego stwierdzenia w tym względzie.

Co do możliwości ingerencji Manhatana w Afganistanie to pisałem już wcześniej - nie było wcześniej aż tak dużego zagrożenia ze strony ZSRR jak w momencie jego emigracji na Marsa. Poza tym sama jego obecność na ziemi działała odstraszająco na ZSRR. Więc o co chodzi?

Cytuj
akończenie jakie zadowala Veidta i super organizm jakim jest Manhattan, wydaję się przynajmniej dla mnie strasznie naiwne, gość jest niby najmądrzejszym człowiekiem na Ziemi a wierzy w arkadie.
A kto powiedział, że Veidt BYŁ najmądrzejszym człowiekiem na Ziemi? Był za takiego uważany a to znacząca różnica. Może najmądrzejszy był właśnie Rorschach a Veidt był zwykłym psychopatą? :)

Offline Bociek

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 223
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 23, 2009, 02:15:19 pm »
Cytuj
No i zgoda. Ale co to ma wykazywać?

Cytuj
Też zgoda i znów pytanie - o czym to ma świadczyć?

no to ma wykazać to o czym pisałem wcześniej i o co się częsciowo rozchodzi.
Manhattan mając jeszcze przywiązanie do spraw ziemi, stojąc po stronie rządu USA mógł sam ratować świat stojący w obliczy wojny nuklearnej, stanowił "broń" mogącą zaprowadzić pokój szybciej i bezpieczniej niż cokolwiek innego, a jakoś nikt go nawet o to nie poprosił, nikt o tym nie pomyślał. Wszyscy srali w gacie mając pod nosem proste rozwiązanie. To tak jakbyś stał na skraju rzeki, miał przed sobą most, ale z niego nie skorzystał, tylko biegł i szukał drogi na około wody. Troche bez sensu.


Cytuj
Chwila, chwila. Tachiony blokowały możliwość wykrycia intrygi Veidta i przewidzenia czasu kataklizmu. Ich wpływ na Manhattana został fajnie pokazany w komiksie, w filmie ograniczono się niestety tylko do suchego stwierdzenia w tym względzie.

Blokowały jego zdolności przewidywania czyli "patrzenia" w przyszłość, zgadza sie? dlatego nie mogł przewidziec ani kataklizmu ani intrygi Veidta i tyle wiem. Tyle jest w filmie. Rozmawiamy o filmie więc tego się trzymajmy ponieważ komiksu niestety nie czytałem mimo że bardzo bym obecnie chciał (chociaz byłbym wdzięczny jakbyś mi napisał jak działały dokładnie tachiony wg komiksowej wersji bo mnie to ciekawi bardzo).
Więc pozostałe jego umiejętności były OK, zwłaszcza że z nich korzystał w czasie filmu, więc swobodnie mogł się szarpnać na odrobinę wysiłku u przywrócić porządek na ziemi.

Cytuj
Co do możliwości ingerencji Manhatana w Afganistanie to pisałem już wcześniej - nie było wcześniej aż tak dużego zagrożenia ze strony ZSRR jak w momencie jego emigracji na Marsa. Poza tym sama jego obecność na ziemi działała odstraszająco na ZSRR. Więc o co chodzi?

a) nie chodzi mi o ingerencje mangattana w afganistanie tylko ogólne "rozbrojenie" nuklearnego arsenału stanowiącego główne źródło strachu
b) zagrożenie ze strony ZSRR było cały czas duże, od początku filmu kładą na ten fakt spory nacisk
c) Rosjanie bali się Doktorka już wcześniej dlaczego po intrydze Veidta mieli się zjednoczyć z USA, odpuścić Afganistanowi i powrócić do sytuacji w której notabene byli kilka godzin wcześniej?

Cytuj
A kto powiedział, że Veidt BYŁ najmądrzejszym człowiekiem na Ziemi? Był za takiego uważany a to znacząca różnica. Może najmądrzejszy był właśnie Rorschach a Veidt był zwykłym psychopatą?

no bo tak go tytułowali, nawet puchacz z rorschachiem, psychopata też może być nadal najmądrzejszym człowkiem na ziemi, pozostaje pytanie czy "w tym szaleństwie jest metoda".

Offline wilk

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 267
  • Płeć: Mężczyzna
  • Rysowane żyletką
    • Cromwell Stone - komksowe różności
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #12 dnia: Kwiecień 24, 2009, 07:35:48 am »
Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko. Ty piszesz, że Manhattan mógł zrobić porządek z Rosjanami, ja piszę, że nie było takiego wielkiego zagrożenia ze strony Rosjan żeby USA miało wykorzystywać broń ostateczną. W końcu była zimna wojna i każdy wolał odstraszać drugiego niż ryzykować otwartą konfrontację. Tym bardziej, że nawet Manhattan nie byłby w stanie zatrzymać wszystkich głowic na raz (chyba w filmie jest o tym mowa). Dla mnie nie ma w tym żadnej nielogiczności.

Cytuj
psychopata też może być nadal najmądrzejszym człowkiem na ziemi
Śmiem wątpić. :)

Cytuj
(chociaz byłbym wdzięczny jakbyś mi napisał jak działały dokładnie tachiony wg komiksowej wersji bo mnie to ciekawi bardzo).
Ciekawie był pokazany ich wpływ na doktora gdy ten był w bazie Veidta w Arktyce. Wygłaszał kwestie, które wypowie dopiero za kilka minut, i które dopiero za kilka minut będą miały sens. Dodatkowo się trochę zapętlał jak płyta. :)

Offline Bociek

  • Młodszy Czeladnik
  • ***
  • Wiadomości: 223
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 26, 2009, 05:31:25 pm »
Cytuj
ja piszę, że nie było takiego wielkiego zagrożenia ze strony Rosjan żeby USA miało wykorzystywać broń ostateczną. W końcu była zimna wojna i każdy wolał odstraszać drugiego niż ryzykować otwartą konfrontację

to po co był zegar obrazujący moment wybuchy wojny nuklearnej?
dlaczego wskazywał za 5, albo nawet później?
jeżeli nie było wielkiego zagrożenia to skąd pomysł Veidta?

Cytuj
Tym bardziej, że nawet Manhattan nie byłby w stanie zatrzymać wszystkich głowic na raz (chyba w filmie jest o tym mowa). Dla mnie nie ma w tym żadnej nielogiczności.

no było, tylko że dodali też że nie byłby w stanie zatrzymać rakiet już wystrzelonych (kolejna nielogiczna sprawa, niby czemu nie dałby rady?) ale mógł je nawet tak na zaś, dla pewności, rozbroić wcześniej, w koncu jest bohaterem, powinien robić takie rzeczy.


Offline wilk

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 267
  • Płeć: Mężczyzna
  • Rysowane żyletką
    • Cromwell Stone - komksowe różności
Odp: Watchman: Strażnicy
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 27, 2009, 08:56:28 am »
to po co był zegar obrazujący moment wybuchy wojny nuklearnej?
dlaczego wskazywał za 5, albo nawet później?
jeżeli nie było wielkiego zagrożenia to skąd pomysł Veidta?

Bo Veidt był szaleńcem? Psychopatą owładniętym obsesją nieuniknionej zagłady ludzkości?

Zresztą zegar wskazujący za pięć dwunasta odzwierciedlał, w sposób przejaskrawiony rzecz jasna, obawy jakie towarzyszyły m.in. w czasie kryzysu kubańskiego. Tutaj taką rolę pełniła inwazja na Afganistan. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Cytuj
no było, tylko że dodali też że nie byłby w stanie zatrzymać rakiet już wystrzelonych (kolejna nielogiczna sprawa, niby czemu nie dałby rady?) ale mógł je nawet tak na zaś, dla pewności, rozbroić wcześniej, w koncu jest bohaterem, powinien robić takie rzeczy.
Nie był w stanie bo wbrew pozorom nie był bogiem i miał swoje ograniczenia. Myślisz, że byłby w stanie rozbroić wszystkie rakiety zanim w odwecie za "atak" Rosjanie posłaliby resztę na USA? Wątpię. Zdajesz sobie sprawę, że w okresie eskalacji zimnej wojny liczono arsenał atomowy we wskaźniku wielokrotności overkill. Cały arsenał atomowy był w stanie zniszczyć ziemię kilkukrotnie czy nawet więcej.

Trochę mnie już męczy ta dyskusja więc sorry, ale z mojej strony EOT. I tak się nie przekonamy. :)