trawa

Autor Wątek: Blueberry  (Przeczytany 141595 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Blacksad

Blueberry
« dnia: Sierpień 20, 2008, 09:38:02 am »
Czy ktoś już przeczytał egmontowską edycję "Blueberry'ego"?
Dzisiaj skończyłem piąty, "podsiedlikowski" tom, kupiony za cenę mniejszą niż pół paczki fajek i ciekawy jestem, czy seria ewoluuje jakoś z czasem czy też wciąż utrzymuje się na poziomie przygodowych czytadeł dla uczniów podstawówki?
Chrzań się, Smirnov

Offline wilk

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 20, 2008, 09:55:45 am »
Nie ma co ukrywać. Blueberry zdążył się postarzeć. Z obecnej perspektywy przede wszystkim jest zbyt przegadany. No i teraz tak naprawdę nikogo już nie interesują westerny, a tylko antywesterny w stylu "Bez przebaczenia" czy "Bouncer".

Co do tematyki to jak na lata 60. i początek 70. to i tak nie wychodzi najgorzej. Przynajmniej w powietrzu nie latają superbohaterowie. ;)

Ewolucję, choć bardzo nieśmiałą i dość powolną, widać za to w rysunkach. Z Podsiedlika udało mi się nabyć jedynie dwa pierwsze tomy. W porównaniu z nimi rysunek w albumie z Egmontu jest po prostu lepszy, bardziej dokładny i dopracowany.

Offline freshmaker

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 20, 2008, 07:32:19 pm »
egmont troche spartolił wydanie blueberrego - jakieś błędy składniowe wewnątrz okładki i maja popieprzonych czcionek w dymkach. może ine masa ale przeczytalem 20 stron i już znalazłem 2 takie dymki. późniejsze tomy są fajniejsze jest masa pijaństwa i gołych cycków.
"...żyję jak król i łamię non-stop prawo..."
mój ulubiony aktor antysemita Mel Gibbons

Offline Rork

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 29, 2008, 05:34:44 pm »
Moim zdaniem Komiks świetny ! Bardzo wciągająca akcja, świetne rysunki, ogólnie warty uwagi. Razić mogą trochę naiwne opisy w stylu: "to, co przechodzi teraz Blueberry, to prawdziwa droga krzyżowa... ledwie przeciska się pod stropem kaleczac łokcie w ciemności. Posuwa się centymetr po centymetrze trapiony obawą, że znalazł się w pułapce bez wyjścia..." lub "Ale Walley, opuszczajac krąg światła, nie podejrzewał, że przez mętny okular starej, długiej lunety, ktoś przejrzał jego fortel..." takich samczków jest w sumie kilka i przynajmniej dla mnie są one lekko śmieszne jednak do zniesienia...
Faktycznie trochę kiszka z czcionką w kilku dymkach (wcześniej to Egmontowi w limitowanych seriach się nie zdażało). Mimo wszystko polecam fanom komiksu - dla mnie jest to pozycja obowiązkowa :)

Gilbaert

  • Gość
Odp: Blueberry
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 14, 2008, 11:56:53 am »
a ja się świetnie bawiłem przy tych historiach. Lubie Blueberry'ego i jego świat
Więcej napisałem tutaj o.
http://komiksyinietylko.blox.pl/2008/09/Raz-porucznik-raz-szeryf-swietny-rewolwerowiec.html

Offline ZBÓJCERZ

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 29, 2008, 06:43:23 pm »
Takie dość średnie czytadełko na przyzwoitym poziomie, z dobrymi rysunkami - ładnie wydane. Żadna rewelacja to to jednak nie jest, ale jak ktoś lubi seriale westernowe to można sobie poczytać.... 

N.N.

  • Gość
Odp: Blueberry
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 29, 2008, 07:19:58 pm »
Takie dość średnie czytadełko na przyzwoitym poziomie, z dobrymi rysunkami - ładnie wydane.
Używasz dość mętnych i niejednoznacznych określeń, więc - przyznaję się do tego z żalem i wstydem - nie rozumiem tego, co napisałeś. Czy mógłbyś mi wyjaśnić, jak komu głupiemu, co to jest "średnie czytadełko" (chociażby na przykładzie pokazującym czytadełko powyżej sredniej i jakieś poniżej, a jeszcze lepiej coś, co jest powyżej poziomu czytadełka). Z przyjemnością bym się też dowiedział, czym dla ciebie jest "przyzwoity poziom" (oraz tego, czy istnieją jakieś poziomy nieprzyzwoite, oraz czym się charakteryzują).

Offline graves

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 29, 2008, 09:19:25 pm »
Właśnie skończyłem Blueberrego. Jak dla mnie świetne. Na pewno jest to już nieco archaiczne i niektórym może to przeszkadzać, ale mnie sie bardzo podoba. Chciałbym więcej Blueberrego. Trzeba jednak przyznać, że poprzednie 5 tomów wydanych przez Podsiedlika czytało mi się lepiej i jakoś płynniej.
"It is an old maximum of mine that when you have excluded the imposible, whatever remains, however improbable, must be the truth."

Offline Blacksad

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 30, 2008, 12:23:31 am »
Trzeba jednak przyznać, że poprzednie 5 tomów wydanych przez Podsiedlika czytało mi się lepiej i jakoś płynniej.

Znam tylko podsiedlikowe 5 tomów, więc jeśli nowe czytało się gorzej, to chyba już nie mam o co pytać  ;-)
Chrzań się, Smirnov

Offline ZBÓJCERZ

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 07, 2008, 04:36:15 pm »
Używasz dość mętnych i niejednoznacznych określeń, więc - przyznaję się do tego z żalem i wstydem - nie rozumiem tego, co napisałeś. Czy mógłbyś mi wyjaśnić, jak komu głupiemu, co to jest "średnie czytadełko" (chociażby na przykładzie pokazującym czytadełko powyżej sredniej i jakieś poniżej, a jeszcze lepiej coś, co jest powyżej poziomu czytadełka). Z przyjemnością bym się też dowiedział, czym dla ciebie jest "przyzwoity poziom" (oraz tego, czy istnieją jakieś poziomy nieprzyzwoite, oraz czym się charakteryzują).

Ok. Już się robi :) Pod hasłem "średnie czytadełko" rozumiem coś co nie jest porażką i przeczytać się da, ale jednocześnie brakuje mu na nazwanie go dobrym, czy bardzo dobrym. Mówiąc bardziej obrazowo - jak ktoś jest "średniego wzrostu" to znaczy, że nie jest mały, ale nie jest też wysoki. Może teraz jest dla Ciebie jaśniej? Jeśli nie to daj znać - spróbuję napisać to samo tylko wolniej :)
Przykłady? Zawężę do nowości:

czytadełko poniżej średniej - ostatni Hellboy w wersji mini
czytadełko średnie - rzeczony Blueberry
czytadełko powyżej średniej - 3 tom Baśnie
komiks bardzo dobry - Wędrowiec z tundry

Poziom przyzwoity to taki, który pozwala przeczytać daną pozycję bez poczucia straty czasu. Wszystkie inne reprezentują  poziom nieprzyzwoity. Są jeszcze komiksy bardzo dobre, po przeczytaniu których ma się poczucie, że przygoda z nimi dopiero się zaczyna... :))

 
« Ostatnia zmiana: Październik 07, 2008, 04:39:33 pm wysłana przez ZBÓJCERZ »

Offline indyjr

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 07, 2008, 07:05:10 pm »
Ok. Już się robi :) Pod hasłem "średnie czytadełko" rozumiem coś co nie jest porażką i przeczytać się da, ale jednocześnie brakuje mu na nazwanie go dobrym, czy bardzo dobrym. Mówiąc bardziej obrazowo - jak ktoś jest "średniego wzrostu" to znaczy, że nie jest mały, ale nie jest też wysoki. Może teraz jest dla Ciebie jaśniej? Jeśli nie to daj znać - spróbuję napisać to samo tylko wolniej :)
Przykłady? Zawężę do nowości:

czytadełko poniżej średniej - ostatni Hellboy w wersji mini
czytadełko średnie - rzeczony Blueberry
czytadełko powyżej średniej - 3 tom Baśnie
komiks bardzo dobry - Wędrowiec z tundry

Poziom przyzwoity to taki, który pozwala przeczytać daną pozycję bez poczucia straty czasu. Wszystkie inne reprezentują  poziom nieprzyzwoity. Są jeszcze komiksy bardzo dobre, po przeczytaniu których ma się poczucie, że przygoda z nimi dopiero się zaczyna... :))

 

Ale za przeproszeniem bzdury. Jaka jest ta skala?:

czytadełko poniżej średniej
czytadełko średnie
czytadełko powyżej średniej
komiks bardzo dobry

To tak jakbyś zrobił szkolną skalę:

niedostateczny
dopuszczający
D
dobry
świetnie zagrany
celujący

Jeżeli coś wartościujesz, to musi być to chociaż trochę przemyślane, tworzyć logiczną skalę. Podejrzewam, że o to chodziło w N.N. pytaniu (oprócz pośmiania się)

a i znowu to samo:

nieprzyzwoity
przyzwoity
bardzo dobry

Jeśli nie masz pewności to podpowiem - bardzo dobry nie tworzy logicznego ciągu z pozostałymi dwoma, to tak jakbyś opisując kobiety zastosował skalę:

ładna
piękna
zjawiskowa
dobrze robi to co umi, miałem ją w swojej taksówce

 


NO RETREAT, NO SURRENDER

Offline ZBÓJCERZ

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 07, 2008, 08:14:10 pm »
Ale za przeproszeniem bzdury. Jaka jest ta skala?:

raczej jak:
samochód na pedały
samochód małolitrażowy
limuzyna
samolot

może ciągu logicznego nie ma, bo pierwszymi trzema się jeździ a czwartym lata, ale średnio inteligentny człowiek załapie o co chodzi...

A wracając do tematu - ciekaw jestem czy w przyszłości Egmont się pokusi na podobne, zbiorcze wydanie innych części Blueberry, czy to tylko taki jednorazowy wyskok ...

Offline gość

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 08, 2008, 09:07:07 am »
A ja bym się nie czepiał Zbójcerza za jego skalę ocen- każdy ją tworzy w ramach swoich możliwości i wiedzy jaką dysponuje (choć z tytułów jakie podał można wnioskować, że nie przepada za westernem). Szczerze powiedziawszy mniej mnie razi tutaj jego tłumaczenie niż absurdalna wypowiedź jednego z forumowiczów dotycząca komiksu erotycznego, który na pytanie czy warto przeczytać jakiś tam komiks stwierdził, że nie, i umotywował to tym, że on ... po prostu nie lubi takiego gatunku. :neutral:

Co do Blueberrego, dla mnie to świetny spagetti western, który rysunkami Girauda rewelacyjnie oddaje duszną, zapoconą i zakurzoną atmosferę dzikiego zachodu jaką poznałem w filmach S. Leone, czy S. Peckinhapa i w jaką uwierzyłem (choć od razu zaznaczę, że pierwszy tom- „Człowiek ze srebrną gwiazdą”- odstaje graficznie i jest bliższy wydaniom Posiedlika, ale jest też starszy od pozostałych dwóch). Tego nie udało się moim zdaniem pokazać np. w komiksie Bouncer z którym wiązałem spore nadzieje podjudzony dodatkowo hasłem, że to „najbardziej krwawy komiksowy western” 8).
Fabularnie Blueberry także wpisuje się świetnie w konwencję spagetti westernu, choć styl prowadzenia fabuły może razić swoją opisowością co bardziej wyrobionego czy nastawionego awangardowo czytelnika komiksów. Mnie to nie raziło i nie żałuję zakupu.
Gdyby na świecie żyły tylko modelki, umarłbym jako nieszczęśliwy impotent.

Offline ZBÓJCERZ

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #13 dnia: Październik 08, 2008, 12:13:21 pm »
Tego nie udało się moim zdaniem pokazać np. w komiksie Bouncer z którym wiązałem spore nadzieje podjudzony dodatkowo hasłem, że to „najbardziej krwawy komiksowy western” 8).
Fabularnie Blueberry także wpisuje się świetnie w konwencję spagetti westernu, choć styl prowadzenia fabuły może razić swoją opisowością co bardziej wyrobionego czy nastawionego awangardowo czytelnika komiksów. Mnie to nie raziło i nie żałuję zakupu.

A ja bym Bouncer  postawił zdecydowanie wyżej niż Blueberry. Komiksy są zupełnie inne, łączy je właściwie tylko czaso-przestrzeń w jakich została osadzona akcja, niemniej jednak Bouncer wywarł na mnie lepsze wrażenie. A co do "krwawości"  to wiele nie oczekiwałem - jestem fanem Cannibal Corpse więc w tym temacie czuję się zaspokojony :) 

Offline gość

Odp: Blueberry
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 10, 2008, 07:41:09 pm »
Nie słucham, więc nie bardzo wiem o czym piszesz.
A co do komiksów to nie napisałem, że Bouncer jest złym komiksem, napisałem, że brakuje mu tego, przede wszystkim w ilustracjach, co ma Blueberry, a co kojarzy mi się z westernem, z całą otoczką i atmosferą dzikiego zachodu. Widać to choćby po zbliżeniach twarzy bohaterów obu komiksów. W Blueberrym jest to co widać w każdym spagetti westernie a i w anty westernie, to co kocham, jak sceny z C. Eastwoodem, czy L.V.  Clifem, twardziel stający naprzeciw twardziela, kurz, brud, pot. Giraud świetnie potrafił to pokazać, natomiast Boucq już nie do końca, przez co ja wyżej stawiam Blueberry’ego i czekam z niecierpliwością na następnego.
A jeżeli chodzi o opowiadaną historię, to ja bym tych komiksów tak od siebie drastycznie nie oddzielał. Podobieństw jest wiele, a z tego co wiem to Blueberry nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Gdyby na świecie żyły tylko modelki, umarłbym jako nieszczęśliwy impotent.