W końcu kupiłem. Co prawda w miejscu, którego nigdy nie posądziłbym o sprzedaż komiksów

, ale grunt, że już mam i przeczytałem przed chwilą.
Tak więc "na gorąco"....
Po pierwsze muszę stwierdzić, że dopiero w momencie kupienia komiksu uzmysłowiłem sobie jedną, bardzo ważną sprawę. Jan Żbik został brutalnie zdemitologizowany

Przecież Michał Żbik to jego wnuk, a to oznacza, że "SAM ON - Jan Żbik" musiał odbyć "stosunek seksualny" choć raz, a może nawet więcej razy

Wierzyć mi się nie chce, że On mógł to zrobić. On - bohater tak wielu, dopuścił się takiego czynu

I nie próbujcie tłumaczyć mi Jana, że adoptował dziecko, bo to "pozostałości peerelowskiej propagandy" i zwyczajnie w to nie uwierzę

Dobra.... a jeśli chodzi o sam komiks, to....
Rysunki Śledzia jak zawsze dla mnie fantastyczne. Prawda, że skojarzenia ( jak najbardziej pozytywne ) ze "100 Naboi" czasem przychodzą do głowy. Kiedy zachodzi potrzeba ( np. żeby pokazać w tle Smutnego lub Niedźwiedzia

) poszczególne kadry są szczegółowe, a kiedy nie ma takiej potrzeby tło jest nad wyraz proste. Podoba mi się ten sposób rysowania. Kadrowanie również świetne.
Co do "zarzutów", że rysunki czasem są małe dbałe to zgadzam się z tym, ale jakoś już do tego się przyzwyczaiłem u Śledzia - w szczególności w zeszytowym OS - więc nie razi mnie to.
Jedynym zarzutem do rysunków jest ( wspomniany już wcześniej przez kogoś ) kadr na pierwszej stronie (ten ze Smutnym w tle), gdzie przez niedokładnie położony kolor informatorka wygląda jakby miała wąsy

. Ale to już zwykłe czepianie się.
Jeśli chodzi o fabułę to żadnych fajerwerków się nie spodziewałem, więc nie zawiodłem się na historii. Zapowiada się prawdziwa "Zapalniczka z pozytywką" - podróż przez pół świata by złapać "Białą Mewę" i spółkę.
W historii śmieszą jedynie zwrotu w stylu "Pokażę tej damie.... ciekawie, co powie?"
Ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne! Szkoda tylko, że komiks będzie wychodził co 2 miesiące, gdyż historia będzie się strasznie wolno rozkręcała. Ale oczywiście bez wahania kupię kolejny numer ( i następne ). Z przyjemnością czyta się taki komiks. Nie jest to żadne arcydzieło tylko dobra historia do poczytania. I aż żal, że już nie chodzę do szkoły, bo pamiętam jak w czasach TM - Semic, czytane na lekcji komiksy ( schowane pod zeszytem oczywiście ) "smakowały" jeszcze lepiej. Teraz byłoby tak samo
