Autor Wątek: First to fight  (Przeczytany 15325 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kilroy_06

  • Służący
  • **
  • Wiadomości: 86
First to fight
« dnia: Styczeń 13, 2007, 11:34:36 am »
Pomyślcie, że wkońcu stało się to co musiało się stać. Rozpoczęła się trzecia wojna światowa. Oczywiście Polska jest równeż polemwalki. Co wy zwykli ludzie byście zrobili? Np. ja, chociaż nie mieszkam w POslce to wziąłbym Kałacha do ręki i dołączył do partyzantów (o nich nie trudno).  :badgrin:

Offline Draggy

  • Wyzwoleniec
  • *
  • Wiadomości: 14
First to fight
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 13, 2007, 01:06:21 pm »
Gdyby zaczęła się trzecia wojna światowa, zapewne dowiedziałbym się o tym z wiadomości, tylko po to, by kilka(naście/dziesiąt), godzin później wyparować/spłonąć/zginąć od wybuchu atomowego. Nie mam też wątpliwości, że gdyby jednak dane mi było pożyć nieco dłużej, dołączyłbym do ogólnej paniki, ewentualnie, czekał na rozwój wydarzeń w moim kraju/okolicy.

Wątpię, aby w momencie wojny światowej którekolwiek mocarstwo, czy nawet mniejsze kraje dysponujące bronią jądrową, obawiało się ich użycia. Więc zapewne Polska, dzięki obecności w Unii, a także sąsiedztwu większych mocarstw (Rosja, Niemcy), oraz położeniu w centralnej Europie, stałaby się celem ataków.  

Jak ktoś kiedyś powiedział: trzecią wojnę światową stoczymy za pomocą broni masowej zagłady i najnowszej technologii. Jednak kolejna będzie bitwą na pałki i kamienie...
i] - Dlaczego kapele metalowe grają tak szybko?
 - Bo gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy![/i]

Offline Sajuuk'

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 019
  • Płeć: Mężczyzna
  • z'; DROP TABLE profile; --
    • sireliah.com
First to fight
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 13, 2007, 03:25:41 pm »
Hm.. ten cytat to słowa Alberta Einsteina zapytanego jak będzie wyglądała trzecia wojna światowa.
Cytuj

Ich weiß nicht mit welchen Waffen sich die Menschen im 3. Weltkrieg bekämpfen, aber im 4. werden es Keulen sein.


W wolnym tłumaczeniu:

Cytuj
Nie wiem jakimi broniami będą walczyć ludzie podczas trzeciej wojny światowej, ale czwarta będzie na maczugi.


Kolejna wojna światowa wbrew temu nie musi być totalna, z użyciem broni masowej zagłady. Rachunek zysków i strat wychodzi zawsze na niekorzyść państw uczestniczących - nie można obronić wszystkich newralgicznych punktów państwa, więc wskutek wojny obie strony zostają zdruzgotane.

Żaden zdrowy psychicznie polityk, ani wojskowy nie podejmie decyzji o ataku nuklearnym wiedząc, że przeciwnik może dokonać kontruderzenia.
Jeśli to się zdarzy - jesteśmy w nieciekawym położeniu, jak zauważył Draggy, przynależność do Unii czyni Polskę stroną w ewentualnym konflikcie. Możemy przypuszczać, że cele, większe miasta zostaną zrównane z ziemią w pierwszej fazie wojny, więc nie ma co dywagować nad swoim potencjalnym zachowaniem. Ja na przykład bym wyparował.

Bardziej prawdopodobny przebieg wojny to atak konwencjonalny za pomocą floty, armii lądowej i z powietrza. Nie mam pojęcia kto by atakował, ponieważ sytuacja międzynarodowa nie wskazuje na tendencje wojenne, na razie słyszymy tylko o rosnącym niepokoju świata Bliskiego Wschodu, ale to raczej nie zmierza w kierunku wypowiedzenia wojny.
Chęć wprowadzenia broni jądrowej przez Iran, wobec potencjału Izraela na przykład nie zaowocuje w wojnie światowej, bo to raczej działania odstraszające. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Ogólnie rzecz biorąc najgroźniejsza była by sytuacja, jak przed I Wojną Światową - wiele sprzecznych niekiedy sojuszy, niestabilny region i duże zaangażowanie wielkich potęg w jednej sprawie. Zastanowił bym się wtedy nad udaniem się do jakiegoś neutralnego kraju, na najlepiej na końcu świata.  ;)
"Był to chłopak tak piękny, że nie musiał się nawet myć" - T. Konwicki, "Dziura w niebie"

Offline Draggy

  • Wyzwoleniec
  • *
  • Wiadomości: 14
First to fight
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 13, 2007, 10:17:04 pm »
Tak myślałem, ale wraz z niemieckim orginałem z głowy wypadł mi autor mądrej myśli ;) A człowiek za leniwy na szukanie...

Pomysł cokolwiek godny uwagi... Gdybym miał chwilę na zastanowienie, pewno też ulotniłbym się na kraniec świata, tam, gdzie nie ma na co zrzucać bomb.

Sytuacja jest jednak tak odległa, a dywagacje bezpodstawne, że nie ma się nad czym rozwodzić x)
i] - Dlaczego kapele metalowe grają tak szybko?
 - Bo gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy![/i]

Offline charles_b

  • Nosiciel Wody
  • *
  • Wiadomości: 75
First to fight
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 14, 2007, 10:20:46 pm »
JA kombinuje jakąś broń, zapasy jedzenia i udaję się w Bieszczady by tam walczyć/schronić się. Ogólnie duże miasta to niezbyt sprzyjający teren do przebywania podczas ataku. Najlepsze jakieś leśne ostępy.

Offline xcv

  • Wyzwoleniec
  • *
  • Wiadomości: 14
First to fight
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 11, 2007, 03:38:09 am »
bardziej interesujace jest skad przyjdzie zagrozenie. obstawiama zachod - rosnaca populacja muzulmanskich niemcow, zdominauja reich, oglosza legalizacje wielozenstwa, kamieniowania zon , wprowadza aprawo koraniczne na wzor iranski . a potem wystosuja do poslki ultimatum - eksterytorialny" korytarz" przez polske dla uchodzcow z islamskiej czeczennii.

polska odmowi.

i niemiecka republika islamska oglosi dzihad...

p.s. najpierw uciekne do lasu, a potem ewentualnie , jesli bede musial, zaczne walczyc ( o jedzenie :( )

Offline Kilroy_06

  • Służący
  • **
  • Wiadomości: 86
First to fight
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 15, 2007, 01:08:08 pm »
Cytuj
Sytuacja jest jednak tak odległa, a dywagacje bezpodstawne, że nie ma się nad czym rozwodzić


Wkońcu forum klimatów postapokaliptycznych dotyczy tematów nam jak najbliższych, czyż nie ;)

Offline GreyGreG

  • Wyzwoleniec
  • *
  • Wiadomości: 23
Re: First to fight
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 21, 2007, 08:47:10 pm »
Cytat: "Kilroy_06"
Co wy zwykli ludzie byście zrobili? Np. ja, chociaż nie mieszkam w POslce to wziąłbym Kałacha do ręki i dołączył do partyzantów (o nich nie trudno).  :badgrin:

Myśle że sarkazm Twojej wypowiedzi jest spowodowany młodym wiekiem , nawet niemasz pojęcia co czóje jednostka , podczas II wojny wszyscy Ślązacy zostali wcieleni do wrmachtu, mój dziadek dostał wezwanie do jak miał 19 lat , i niebyło że boli , nastepnie w rok pózniej wyjechał do Niemiec i tam na szkolenie trzabyło opóscic dom rodzinny  , miał szczęście został mechanikiem samolotów ( silników BMW) ale wielu Polaków niepowróciło , zostali przydzieleni na I front lub co gorsza spadochroniaży
URL=http://imageshack.us][/URL]

Offline Kilroy_06

  • Służący
  • **
  • Wiadomości: 86
First to fight
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 22, 2007, 09:27:40 am »
Cytuj
Myśle że sarkazm Twojej wypowiedzi jest spowodowany młodym wiekiem


W mojej wypowiedzi nie bylo sarkazmu. Moj pradziadek byl w odziale szturmujacym Monte Cassino, drugi pradziadek byl partyzantem w poludniowo- zachodniej Polsce, za to moja ciotka ukrywala partyzantow w swojej piwnicy, gdy sie wycofywali.
Ktos jednak walczyc musi, moze jest to spowodowane mlodym wiekiem, ale wolalbym walczyc, niz sie ukrywac przez caly czas.

Offline Presto

  • Młodszy Terminator
  • **
  • Wiadomości: 115
First to fight
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 17, 2007, 04:10:02 pm »
A ja za przykładem Kilroya o ile nie byłbym jeszcze w wojsku to gdzies bym sie zaczail na jakiegos naiwniaka z wrogiej armii, ogluszylbym go, zabral bron(zapewne kalacha...) a jego bym zabral do partyzantow, bo lepiej by wiedzieli co z nim robic. A pozniej bym walczyl az do smierci/konca wojny. Jakbym mial umrzec smiercia inna niz naturalna to chcialbym umrzec na wojnie w dobrej sprawie :cry:
Masz prawo do życia.
Masz obowiązek śmierci.

Offline Eltales

  • Nosiciel Wody
  • *
  • Wiadomości: 69
First to fight
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 19, 2007, 12:45:10 am »
Ostatnia przyjemność byłaby czymś zacnym ;) Do tego zaliczenie paru strzałów w głowy wrogów.

Offline Animus

  • Wyzwoleniec
  • *
  • Wiadomości: 18
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: First to fight
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 19, 2008, 06:37:12 pm »
W dzisiejszych czasach międzynarodowy konflikt jest praktycznie niemożliwy ,światem kierują bowiem nie tylko politycy ale także globalne korporacje które nie dopuszczą do ekspansji jakiegokolwiek konfliktu w najważniejszych częściach świata ,gdyż zagrażałoby to ich interesom.  Można spokojnie zakończyć te dewagacje , a jeżeli ktoś chce na wojnę  to niech zaciągnie się do wojska. Obecnie Polska prowadzi kilkadziesiąt różnego rodzaju misji na całym świecie , z ramienia NATO ,ONZ czy też paktów petersberskich.

Offline achillemarozzo

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 420
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: First to fight
« Odpowiedź #12 dnia: Październik 08, 2008, 10:59:23 am »
Cytat:
"Pomyślcie, że wkońcu stało się to co musiało się stać. Rozpoczęła się trzecia wojna światowa. Oczywiście Polska jest równeż polemwalki. Co wy zwykli ludzie byście zrobili? Np. ja, chociaż nie mieszkam w POslce to wziąłbym Kałacha do ręki i dołączył do partyzantów (o nich nie trudno)."

A ja mam inne pomysły, można by mianowicie:
1. Rzeczonego kałacha użyć do grabieży drogowych na zestresowanych uchodźcach, tj. pardon, patriotycznych akcji ekspropriacyjnych (z czegoś się przecież partyzant utrzymać musi, uchodźcom można wypisać pokwitowania w imieniu rządu podziemnego, każda armia - nawet krajowa - musi mieć sprawną intendenturę)
2. Przystać do nowego reżimu - kałach będzie wtedy przydziałowy, jakieś konserwy i buty może się dostanie. Reżim w końcu zawsze można zmienić. A buty to dobra rzecz.
3. Zostać bandytą bezideowym, w razie gdyby nie szło:  patrz możliwości 1 lub 2. Zabieranie bogatym i dawanie biednym ( czyli sobie ) jest przecież zyskowne i przyjemne. No i przy okazji spełniamy dobry uczynek - wspomagamy przynajmniej jednego biedaka    ( siebie, kompanów lub rodzinę) A zresztą kto by się przejmował w czasie wojny ( tym bardziej światowej)? Dla wszechstronnego zabezpieczenia się należy odpalić działkę i partyzantom i nowemu reżimowi.
4. Wzorem stoików nic nie robić, bo i po co?
5. Pomodlić się
Kolejność propozycji dobrałem całkowicie - dowolnie bez preferencji, z czysto pragmatycznego i indywidualistycznego punktu widzenia zbrojna grabież wydaje się jednak najbardziej wskazana. Propozycje 4 i 5 preferowane są przy braku możliwości zaopatrzenia w karabin. Generalnie, w czasie każdej wojny walczyć należy do ostatniej kropli cudzej krwi. Własną wskazane jest oszczędzać - no bo skąd weźmiemy więcej?
« Ostatnia zmiana: Październik 08, 2008, 11:09:44 am wysłana przez achillemarozzo »
"Żądam, by uszanowano we mnie godność człowieka, to jest jednostki o wartości nie mniejszej niż świnia!"
                                                                         KuK feldkurat Otto Katz

Offline Dragana

  • Wyzwoleniec
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: First to fight
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 03, 2008, 12:45:06 pm »
Pierwsze trzy punkty to jakieś dobre wyjście, natomiast dwa ostatnie są do bani (nie modlę się od początku mojego świadomego zaistnienia, a i bierne czekanie nie leży w mojej naturze).
Jeśliby faktycznie nie spaliłby nas efekt cieplny bombek termojądrowych, to przede wszystkim zaczęlibyśmy z Maużonem od zdobycia broni i zapewnienia bezpieczeństwa naszym bliskim. A potem - się zobaczy, jak wyglądałaby sytuacja na polu walki i wtedy podjęło jakieś działania. Nic na siłę.
Panowie wojacy, hulamy
przeklęci stąd do wieczności...