Rozumiem, że momentami trzeba wprowadzać jakieś luźniejsze motywy, żeby czytelnik nie wpadł w jakąś monotonię, ale początek ostatniego chaptera, jest aż nadto karykaturalny. Ten tu sobie jeb w ścianę i o, przypadkiem za ścianą ukryte plany, jak zniszczyć świat. No to doskonale, teraz będziemy się liczyli w mającej miejsce wojnie. fa'sfhsadgosdhgsnbldfi